poniedziałek, listopada 21, 2005

Nierówności wyrównuje się walcem

za portalem gejowo:

Na portalach internetowych rozpowszechniany jest fragment wypowiedzi Jana Rokity z radiowego programu „Siódmy dzień tygodnia”. Materiały Polskiej Agencji Prasowej cytują jednak zaledwie fragment wypowiedzi niedoszłego premiera. Na jej podstawie można odnieść wrażenie, że była to wypowiedź pełna tolerancji dla manifestujących lesbijek i gejów.

Wypowiedź zaczyna się natomiast od następujących słów:„We mnie, w każdym bądź razie, cienia sympatii do bardzo specyficznego gatunku ludzi, który postanawia na ulicach demonstrować to, jak zaspakaja swoje potrzeby seksualne, nie ma. To akurat uważam za przejaw dziwactwa, nienormalności, przełamania normalnej, naturalnej, granicy między sferą prywatności a sferą publiczną. Tego typu demonstracji nie cierpię, mam ochotę z nimi polemizować publicznie. Uważam je za świadectwo degradacji życia publicznego i tyle.”

I dopiero potem padły słowa:

„lepiej, gdy demonstracje, jak już się mają odbywać, są legalne. Wszystkie polskie doświadczenia pokazują, że władza nie dysponuje w Polsce zdolnością egzekwowania zakazów. Zakaz oznacza, że demonstracja się odbywa, ale odbywa się bardziej agresywnie, głośno i jest większa awantura"

***

Dwa miesiące po wyborach parlamentarnych chęć głosowania na Prawo i Sprawiedliwość deklaruje 43 proc. ankietowanych. Poparcie dla PiS wzrosło o 16 proc. w porównaniu z wynikiem wyborczym tej partii - wynika z najnowszego sondażu CBOS.

***

Dzięki o. Rydzykowi rządowe limuzyny można zobaczyć coraz częściej na ulicach Torunia. W sobotę do studia Telewizji Trwam i Radia Maryja przyjechali: minister gospodarki Piotr Woźniak oraz transportu i budownictwa Jerzy Polaczek. Przed nimi byli tam już premier Kazimierz Marcinkiewicz, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i koordynator ds. służb specjalnych Zbigniew Wassermann - wylicza dziennik.

Zdaniem rzecznika rządu Konrada Ciesiołkiewicza to nic dziwnego: "Premier i ministrowie, w miarę możliwości, starają się przyjmować zaproszenia wszystkich mediów".

Toruń może zyskać na częstych odwiedzinach członków rządu. Podczas sobotniej audycji do programu dodzwonił się o. Rydzyk, który poskarżył się na stan drogi z Warszawy do Torunia. "Nawet w Białorusi czy na Litwie są lepsze drogi czy autostrady, nie mówiąc już o zachodnich".

"Co do drogi do Torunia, to ja się przyłączam" - przytaknął minister Woźniak. "Coś z tym zróbmy. Toruń to znakomita atrakcja turystyczna, niezwykle trudno dostępna, niemalże jak w głębi puszczy amazońskiej. To jest stan do zmiany" - powiedział minister "Gazecie Wyborczej".

***

Mimo zakazu przed godz. 15 na deptaku pojawiło się kilkuset uczestników. - Pokojowej demonstracji nie można uznać za nielegalną - mówili przez megafony. Nie zdołali jednak ruszyć, bo drogę zagrodziła im policja. Po drugiej stronie kordonu zebrała się kilkudziesięcioosobowa grupa przeciwników marszu. "Pedały do gazu!", "Zrobimy z wami, co Hitler zrobił z Żydami!" - krzyczeli młodzi ludzie ubrani w dresy, zaczęli rzucać jajkami i łajnem policyjnych koni. Wśród przeciwników marszu byli działacze Młodzieży Wszechpolskiej, którzy - według jednego z nich Artura Kuśmidra - robili zdjęcia uczestnikom demonstracji; zamierzają przekazać je policji jako dokument świadczący o tym, że złamano prawo. [Niestety, młodym ludziom ubranym w dresy zapomnieli zrobić zdjęcia.]

Ok. godz. 16.30 z zapalonych zniczy ułożyli "pacyfę" przed szpalerem policjantów, ale ci zaczęli ich po chwili wciągać siłą do furgonetek. Kilkanaście osób brutalnie wlekli po chodniku, jednego chłopaka - głową po ziemi. - Gestapo! Zomo! Wolność zgromadzeń! Nie Białoruś, to jest Polska! - krzyczeli pozostali manifestanci.

60% głosujących na portalu gazety pozytywnie ocenia zachowanie policji.

***

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3022224.html

Żadne żonglowanie prawem nie zmieni faktu, że zakazywanie pokojowych zgromadzeń jest łamaniem konstytucji. Wie o tym prezydent Poznania Ryszard Grobelny choćby dlatego, że rok temu przegrał przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym sprawę o zakazywanie Ruchowi Wolny Kaukaz protestów przeciwko wojnie w Czeczenii. Sąd powiedział wtedy, że administracji publicznej nie wolno uzależniać korzystania z wolności zgromadzeń od własnych ocen i poglądów.

I nie pomoże tu kombinowanie, że wolność zgromadzeń nie dotyczy homoseksualistów, bo każde ich publiczne pokazanie się jest demonstracją seksualności. Czy wymyślanie, że przemarsz ubranych ludzi pod hasłami równości będzie "prezentowaniem treści pornograficznych osobom, które sobie tego nie życzą", czyli przestępstwem z kodeksu karnego (to patenty Lecha Kaczyńskiego, gdy zakazywał Parad Równości w tym i zeszłym roku). Ani powoływanie się na zagrożenie bezpieczeństwa, porządku i mienia przez kontrdemonstrantów. Bo orzecznictwo Trybunału w Strasburgu jest od trzydziestu lat ustalone: to władza ma zapewnić korzystanie z wolności zgromadzeń, w tym ochraniać zgromadzonych przed atakami przeciwników. To wszystko preteksty. I prędzej czy później ocenią je sądy.

Ja tego komentować już nie będę, fragment o Hitlerze wysłałem wojewodzie wielkopolskiemu z gratulacjami z okazji posiadania tak wspaniałych sojuszników.

0 Comments:

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home