czwartek, listopada 24, 2005

Przegląd prasy

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3030580.html

Co jest "złą ideologią"? Ni mniej, ni więcej tylko chronione przez polską konstytucję postulaty walki z dyskryminacją ze względu na orientacją seksualną. Dla Strąka to ideologia bardzo zła. Zestawił ją nawet z faszyzmem i komunizmem. [...] Może odchodząca w przeszłość cywilizowana debata to tylko, jak chcą wszechpolacy, klatka postawiona przez zwolenników "politycznej poprawności"? I że teraz standardy dyskusji w demokratycznym państwie wyznaczać ma tak dowartościowywane przez nową władzę Radio Maryja i obrażający inteligencję większości widzów poseł Strąk?

Tak tak. Faszyzm był bardzo dobrze znany z walki z dyskryminacją, zaś komunizm jako swój główny cel widział zlikwidowanie nierówności i poprawę sytuacji grup dyskryminowanych, np. działaczy prawicy. Tak bardzo im chciał pomóc, że nawet niektórzy przeszli na sponsorowany przez państwo wikt.

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3030286.html

To władze lokalne powinny wskazywać organizatorom manifestacji miejsca na wyrażanie poglądów - proponuje zastępca prezydenta Poznania Tomasz Kayser. Organizatorzy sobotniego Marszu Równości pomysł kwitują krótko: karygodny.

Ależ pomysł świetny, świetny. Na przykład pogląd, że homoseksualiści to też ludzie możnaby manifestować gdzieś w lesie za miastem.

http://www.rzeczpospolita.pl/.../kraj_a_14.html

Wniosek o zgodę na demonstrację trafił właśnie do gdańskiego magistratu. - Ma to być protest przeciw łamaniu demokracji, brutalnej akcji policji w Poznaniu, planujemy też happenig "Agonia demokracji" - twierdzi Artur Czerwiński, działacz feministyczno-gejowski. Dziennikarzy oficjalnie poinformowano, że ma to być akcja pod hasłem "Marsz Równości idzie dalej". - Mamy trzy dni na rozpatrzenie wniosku - wyjaśnia Maciej Turnowiecki, rzecznik prezydenta miasta.
- Taki wiec pod krzyżami, w miejscu gdzie w grudniu 1970 ginęli ludzie? Po wyborze miejsca wyraźnie widać, że nie chodzi im o wolność seksualną, tylko o prowokację i zadymę - nie kryje oburzenia Jerzy Borowczak, wiceprzewodniczący "S" w Stoczni Gdańskiej.


Taaak, idzie o wolność seksualną, to będzie kolejna listopadowa orgia, bo homoseksualiści ubóstwiają orgie w chłodne deszczowe poranki i właśnie taki jest cel manifestacji. Jakie to żałosne, że osoby, które kiedyś walczyły o wolność poglądów i manifestacji teraz dają do zrozumienia, że chodziło wyłącznie o ICH poglądy i ICH manifestacje...

http://www.rzeczpospolita.pl/.../kraj/kraj_a_2.html

Gdyby wybory parlamentarne odbywały się dzisiaj, do Sejmu weszłyby tylko
trzy ugrupowania - PiS, PO i Samoobrona.

http://www.rzeczpospolita.pl/.../kraj_a_2-1.F.jpg

Cóż, Polakom gratulujemy wyborów.

http://www.rzeczpospolita.pl/.../publicystyka_a_2.html
Nasze społeczeństwo jest w przeważającej większości przeciwne demonstracjom homoseksualistów. Niechęć ta nie wynika jednak z nienawiści do homoseksualistów, lecz z zupełnie innych przyczyn. Publiczne manifestowanie swej seksualności (jakakolwiek by była) jest w Polsce niezrozumiałe i nieakceptowane. [...]

O czym z pewnością wiedzą pary heteroseksualne, wylizujące sobie migdałki w metrze, na przystanku autobusowym, w księgarni, w kawiarni, na ulicy, twórcy reklam oraz Lech Kaczyński, który tak bardzo chciał zamanifestować swą seksualność (jakakolwiek by była) że nawet babcię na plakat zaciągnął. A nie, przepraszam, to był właśnie Lech Kaczyński. Tak się składa, że życie przeciętnego heteroseksualisty w dużym stopniu się składa z "manifestowania swej seksualności". Czym innym jest kobieta w ciąży, jak nie manifestacją seksualności? Czym jest para trzymająca się za ręce, jeśli nie manifestacją seksualności owej pary? Tyle, że jeśli para jest hetero, seksualność demonstrować powinna, bo to "normalne", a jeśli homo, to nie powinna, bo to chore i ohydne -- i to właśnie pani Sonik swoimi zgrabnymi słówkami próbuje wyrazić.

Demonstrujący mówią, że chodzi im o swobodę wyrażania poglądów. Ale ta swoboda istnieje. Są gejowskie strony internetowe, są liczne środowiskowe pisma. Ogólnie dostępne media też chętnie udzielają łamówi mikrofonów działaczom środowisk homoseksualnych. Istnieją i mają się świetnie gejowskie kluby i kawiarnie.

Szkoda, że pani Sonik nie umie sobie wyobrazić, jak pięknie by było, gdyby wolno jej demonstrować swoje poglądy w zamkniętych klubach dla Soników i na gejowskich stronach internetowych.
Przeprowadźcie eksperyment myślowy: wyobraźcie sobie, że na wszystkich plakatach w mieście widać pary homoseksualne; dookoła lesbijki i geje wychowują małe homoseksualne dzieci (powstałe, na przykład, za pomocą in vitro). Filmy dotyczą wyłącznie miłości homoseksualnej, film, w którym występuje para hetero jest oprotestowywany przez Ostrych Skórzaków z Radia Motocykl i wchodzi na ekrany w atmosferze skandalu. Albo wcale. Heteroseksualistom nie wolno mieć dzieci, nie wolno się pobierać ani rejestrować swojego związku, a za pocałunek w miejscu publicznym grozi im pobicie (co by o tym myślała pani Sonik, pobicia homoseksualistów za pocałunek w publicznym miejscu się zdarzają i akurat ja wiem o tym bardzo dobrze).
I co, pani Liliano? Czuje się pani komfortowo z taką wizją? Przecież wolno pani chodzić do klubów dla heteroseksualistów, są liczne środowiskowe pisma. Niezadowolona? To niech pani sobie wejdzie na www.heteroseksualizm.pl, a tam pani poczyta, że ma pani prawo do życia jak każda normalna osoba. Tylko niech Pani niechcący nie wejdzie na www.heteroseksualizm.org, bo ilość nagromadzonych tam bluzgów i wezwań do Adolfiny Hitlerriny aby wróciła i wytłukła heteroseksualne wszy grozi załamaniem.

[...]
DLACZEGO WIĘC MANIFESTUJĄ?
Trudno powiedzieć, bo poza emocjonalnymi oskarżeniami o nietolerancję, homofobię i ciemnotę, nie sposób usłyszeć konkretów.


Proszę do mnie zadzwonić, szanowna pani.

Nie jest łatwo być homoseksualistą. Nie jest też łatwo być dzieckiem, kobietą czy starcem. Coraz trudniej być mężczyzną czy rodzicem. Listę cierpiących z powodu swej kondycji można wydłużać w nieskończoność.

Osoby, które kiedykolwiek zostały pobite w związku z byciem kobietą lub rodzicem proszę o kontakt.

http://www.rzeczpospolita.pl/.../publicystyka_a_1.html
Po raz trzeci urzędnicy polskiego, demokratycznego państwa złamali podstawowe prawo, gwarantowane przez Konstytucję RP. Jest to prawo, za które do więzienia szli najpierw przedstawiciele demokratycznej opozycji, a potem podziemnej "Solidarności". Jest to prawo wolności słowa, przekonań, zgromadzeń i swobodnego stowarzyszania się. To samo jądro praw obywatelskich i ludzkich, które, dawno przyjęte przez ONZ, zostały uznane przez Jana Pawła II za prawa naturalne, w tym kościelnym sensie słowa, a więc prawa jednostek, osób, dane przez samego Boga, i które nie mogą być przez nikogo, zwłaszcza przez żadną większość, komukolwiek zabrane. [...] uzbrojone po zęby i używające koni oddziały policji zaatakowały w końcu demonstrujących przedstawicieli organizacji gejowskich, lesbijskich, feministycznych i całego kręgu stowarzyszeń, które przyłączyły się do tej manifestacji. Ze względu na zakaz przemarsz ulicami miasta zamieniono na wiec. I oto ofiarami ataku przedstawicieli państwa nie stali się ci, którzy na co dzień dają wyraz wrogości i nienawiści, lecz ci, którzy po to chcieli zrealizować swą manifestację, aby zaprotestować przeciwko dyskryminacji i nienawiści.

[...] Można zapytać, rzecz jasna, co się stało z tą Polską, która w ponurych latach zniewolenia dawała wyraz swym pluralistycznym przekonaniom. Gdzie się podziała ta młoda i pełna wigoru Polska, która z wielką odwagą i jednocześnie poczuciem odpowiedzialności wsparła demokratyczną, pomarańczową rewolucję na Ukrainie? Teraz z całą pewnością stoimy wobec zagrożenia podstaw własnej, polskiej demokracji. I nie ma w tym, niestety, nadmiernej przesady.


Dalej nie przeglądałem, bo po listach od czytelników zrobiło mi się niedobrze.

0 Comments:

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home