czwartek, grudnia 15, 2005

Przegląd prasy

Gazeta.pl:

Poznańska policja skierowała do sądu grodzkiego 70 wniosków o ukaranie uczestników Marszu Równości w Poznaniu. Jak dowiedziało się Radio Merkury, wszystkim postawiono zarzut nieopuszczenia zbiegowiska. Za to wykroczenie grozi kara do roku więzienia.

Marszu zakazał prezydent miasta, postanowienie utrzymał wojewoda wielkopolski. Wnioski do sądu policja wysłała jeszcze przed orzeczeniem Naczelnego Sądu Administracyjnego, który wczoraj uznał decyzję wojewody i prezydenta za niesłuszną.

"Wyrok NSA dotyczy właśnie decyzji władz miasta, a nie konkretnych spraw osób zatrzymanych w czasie marszu równości. Kwestie słuszności zarzutów rozstrzygnie sąd grodzki" - powiedział Radiu Merkury Andrzej Borowiak, rzecznik poznańskiej policji.

http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/1,53880,3068815.html?as=1&ias=4

Katarzyna Kolenda-Zaleska: Władysław Frasyniuk wczoraj napisał taki duży tekst w "Gazecie Wyborczej" dzisiaj tutaj powtarzał te słowa, że Platforma Obywatelska, która jest liderem - nie ma co do tego wątpliwości - powinna budować takie wielki ruch liberalny. Nie bać się tego liberalizmu, na którym przejechała się w wyborach, ale budować taki ruch i Partia Demokratyczna - która de facto nie istnieje - wyciąga rękę, ma te niecałe 3% poparcia, ma zaplecze intelektualne. Co by pan odpowiedział na taką ofertę?

Stefan Niesiołowski: Ja bym na to odpowiedział, że Platforma nie jest partią liberalną, tylko liberalno-konserwatywną. Ja jestem dlatego w Platformie, a nie w Partii Demokratycznej, że jednak na czele marszu homoseksualistów ja bym nie szedł. Oczywiście nie stał bym nigdy razem z tymi, którzy mają taką jakąś słabostkę do hitlerowskich gestów i krzyczą "pedały do gazu", a także w wolnych chwilach "Żydy do gazu". No, ja bym koło nich nigdy nie stał, ale to, że się nie stoi koło nich i nie rzuca kamieniami, to nie znaczy, że mam iść na czele pochodu, gdzie dwie lesbijki się obściskują na platformie przebrane za zakonnice. No, taki charakter mają te parady.

Katarzyna Kolenda-Zaleska: Ale nie w Polsce, panie senatorze.

Stefan Niesiołowski: Ale się zaczęło na zachodzie, pani redaktor też nie tak, jak w Polsce. Jeśli to się uruchomi to tak to się skończy przecież. Przecież pierwsze te piętnaście lat temu te protesty wyglądały dokładnie tak, jak w Polsce: "pozwólcie nam, my tylko jesteśmy inni". W tej chwili są śluby, adopcje dzieci, i te obrzydliwe spektakle - "love parade" się to nazywa - nie wiem, czemu to, po co. W Polsce na razie nie, tacy to głupi to nie są, żeby pan Biedroń jakiegoś innego podobnego pana obcałowywał na platformie [O.: obywatelskiej?], na jakimś tam samochodzie, ale tak to się skończy. Partie demokratyczne zaś liberalizm tak właśnie rozumieją. Druga propozycja, myślę, nie do przyjęcia w tym projekcie to to, by robić to razem częścią SLD.

Katarzyna Kolenda-Zaleska: Z SdPL.

Stefan Niesiołowski: No, ja dziękuję. Poseł Niesiołowski będzie razem z... nie wiem, nie chcę nazwisk tak wymieniać.

Katarzyna Kolenda-Zaleska: Z Izabelą Sierakowską.

Stefan Niesiołowski: Z Izabelą Sierakowską. To może na razie jeszcze poczekajmy. Może powiem tak: przemyślę tę koncepcję.

Katarzyna Kolenda-Zaleska: Ale to, co pan powiedział...tak się zastanawiam. Czy to nie jest tak, że chcecie ograniczać wolność ludzi do przedstawiania swoich poglądów. Pan tak bardzo restrykcyjnie to potraktował.

Stefan Niesiołowski: Powiedziałem. Jestem przeciw adopcji dzieci, to są jakieś wynaturzenia. A do tego dążą.

Katarzyna Kolenda-Zaleska: Ale tutaj te marsze równości były za tolerancją, za równym traktowaniem wszystkich. To, co się działo w Poznaniu, no to można mieć rzeczywiście takie, czy inne zdanie, ale też nie można ludziom zabraniać demonstrowania swoich opinii.

Stefan Niesiołowski: Ale w innych miastach to już przebiegło inaczej, spokojniej.

Katarzyna Kolenda-Zaleska: Zgoda, spokojnie.

Stefan Niesiołowski: Gdyby chcieli w jakimś innym miejscu. [O.: np. w lesie] Oni chcieli koniecznie w centrum demonstrować. Prezydent miasta - z tego, co pamiętam - zaproponował inne miejsce. Nie zgodzili się. W stoczni, w Gdańsku była ta prowokacja, wycofali się, w porządku.

Katarzyna Kolenda-Zaleska: Doszło do porozumienia.

Stefan Niesiołowski: Można to negocjować. Ja siedziałem w więzieniu za wolność, za to, by ci ludzie mogli demonstrować. Proszę mnie nie atakować. Ja nie pamiętam tych środowisk, kiedy ja siedziałem w więzieniu, czy jechałem do Poronina, to nie pamiętam pana Biedronia.

Katarzyna Kolenda-Zaleska: Pan Biedroń jest bardzo młody.

Stefan Niesiołowski: No to inny pan, może jechał w innym wagonie. No, nie spotkałem. Kiedy byłem prowadzony, skuty w sądzie, no, nie widziałem żadnego z nich, żeby mi kanapkę podał. Ale może stał w innym pokoju, może nie znalazł. To ja przepraszam. Jeżeli byli, to ja ich bardzo przepraszam. Ja tych środowisk w walce o wolność, kiedy się za to płaciło cenę, nie pamiętam. Natomiast teraz, naprawdę, ja udowodniłem, że jestem demokratą. Za prawa człowieka siedziałem w więzieniu. To można negocjować, ta demonstracja nie musi prowokować i można przeprowadzić i zdaje się, że w Warszawie taki kompromis znaleziono. A takiego kompromisu te środowiska w Poznaniu nie chciały, bo żądały demonstracji w takim miejscu i czasie i w takiej formie, że to było nie do przyjęcia. Ale okazuje się, że to można negocjować. Jeszcze raz mówię: nic mnie nie łączy z tymi, którzy rzucają kamieniami, proszę mi nie wmawiać prześladowania kogokolwiek w Polsce.

0 Comments:

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home