piątek, stycznia 27, 2006

Ozon naziolskim zinem?

Któż by pomyślał? "Wprost" nie jest już najbardziej dennym pismem w kraju! Konkurencja puka od spodu!

"Jesteśmy homofobami" informuje nas czerwonymi literami tygodnik "opiniotwórczy" pt. "Ozon". Na okładce Normalna Rodzina (prosto z Parady Normalności) eksponuje z dumą plakat autorstwa słynnej organizacji humanitarnej Narodowe Odrodzenie Polski. Plakat ów znacie zapewne z wlepek "Zakaz pedałowania". W środku mnóstwo atrakcji: Eliza Michalik na przykład informuje nas, iż Gejowskie lobby dopięło swego. Europa socjalistów i liberałów ustawowo zmusza nas do akceptacji związków homoseksualnych.

Gejowskiemu lobby w mojej osobie chce się rzygać. To niepojęte, że jest taki kraj w centrum Europy, gdzie można obrażać bezkarnie pewną grupę obywateli pod pretekstem "prezentowania pewnych poglądów". Czy wyobrażacie sobie okładkę ze słowami "Jesteśmy antysemitami"? Albo "Jesteśmy rasistami"? A przecież to też "poglądy", takie same, jak ten prezentowany na okładce tygodnika "Ozon". Tyle, że w Polsce nauczono się już, że nie wszystkie poglądy nadają się do publicznej prezentacji. Homofobia jednak -- to co innego! Jak wspaniale jest się chwalić tak wybitną cechą jak nienawiść do pewnej grupy społecznej oparta tylko i wyłącznie na tym, że grupa ta nie jest taka sama jak Normalna Większość!

Nie martw się, Elizo Michalik. Gejowskie lobby rzyga i sra na kraj, w którym tak dobitnie daje się mu do zrozumienia, że nie jest mile widziane. Szkoda tylko, że kraj jest, co tu kryć, piękny i taka Holandia może mu co najwyżej popiskiwać koło pięt... ale w takiej Holandii pismo, które podżega do nienawiści wobec osób homoseksualnych nadzwyczajniej w świecie więcej by się nie ukazało, bo nikt by tego gówna nie kupił. Polska normalność nienawiść i obrzydzenie ceni wyżej niż miłość i tolerancję.

Przepraszam za użycie wyrazów niecenzuralnych. Doceńcie, że się ograniczyłem w ich doborze, zwłaszcza, że piszę mając podwyższoną temperaturę i lekkie zaburzenia wizji. Oraz czerwoną mgłę przed oczyma.

wtorek, stycznia 10, 2006

Właśnie się przeraziłem

Trochę nie pisałem, bo szczerze mówiąc to, co dzieje się w polskiej polityce trochę mnie dołuje, trochę tumani, a trochę przestrasza. Jednak w prawdziwe osłupienie wprawiła mnie ostatnia idea ministra Ziobry:

Złapani na gorącym uczynku chuligani, pijani kierowcy, wandale, uczestnicy bójek błyskawicznie trafią przed oblicze sądu. Prokuratura będzie miała 48 godzin na skierowanie sprawy do sądu, a sąd dobę na wymierzenie kary. - To pierwszy krok do przełamania impasu, w jakim znalazł się wymiar sprawiedliwości - mówi Andrzej Kryże

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3105353.html

- Występki pseudokibiców i blokersów, które latami nie mogą znaleźć finału w sądzie, skłoniły mnie do wielkiej determinacji, aby zmienić prawo - mówił na wczorajszej konferencji prasowej w Katowicach minister Ziobro - Ten projekt odpowiada na oczekiwanie opinii publicznej.

Projekt szybkiego i surowego karania za czyny chuligańskie był zapowiadany w kampanii wyborczej PiS. Jego głównym elementem są tzw. sądy 24-godzinne, co w praktyce oznaczałoby dyżury sędziowskie także w nocy. To nie jest całkowita nowość - takie dyżury są od wielu lat w sprawach o zastosowanie aresztu tymczasowego.

Jak wyglądałby taki proces?

  • Wprowadza się "postępowanie przyspieszone". Złapani na gorącym uczynku lub bezpośrednio po nim byliby zatrzymywani, a w ciągu 48 godzin sprawa trafiałaby do osądzenia;

  • policja nie musiałaby prowadzić dochodzenia - postępowanie dowodowe byłoby dopiero przed sądem;

  • sąd powinien sprawę osądzić w ciągu 24 godzin, a sąd odwoławczy w miesiąc od otrzymania akt sprawy;

  • [...] W przygotowanym pod kierownictwem wiceministra Andrzeja Kryżego projekcie przywraca się istniejące do 1998 r. pojęcie występku o charakterze chuligańskim. "Chuligański charakter" może mieć wiele przestępstw: kradzież, pobicie, znieważenie, a także wykroczenia, np. wulgarne zachowanie czy zakłócanie ciszy nocnej. Za występki chuligańskie sąd musiałby wymierzyć karę nie niższą niż zwiększona o połowę najniższa kara przewidziana za dany czyn. Sąd miałby karać przede wszystkim więzieniem, i to bez zawieszenia.

    Za zakłócanie ciszy nocnej sąd miałby karać przede wszystkim więzieniem! Bez zawieszenia! W wysokości nie niższej, niż zwiększona o połowę najniższa kara przewidziana za dany "występek chuligański"! Nigdy bym nie pomyślał, że będę za chuliganami, ale przecież tak potwornie drakońskich rozwiązań nie stosowano chyba nawet w stanie wojennym. Czy oznacza to, że umilknąć będą musiały wszelkie imprezy (poza być może sylwestrowymi, bo wtedy chyba nawet babcie z Radia Maryja nie zgłaszają zakłócania ciszy nocnej)? Przecież nawet ciche słuchanie muzyki po godzinie 22 można podciągnąć -- np. w bloku tak koszmarnie akustycznym, jak mój -- pod zakłócanie ciszy nocnej. Czy za to minister Ziobro chce karać więzieniem?

    Kolejnym dowcipem są te 24 godziny pracy sądu, przed których to 24 godzin rozpoczęciem policja nie musi zbierać dowodów. Skoro policja nie musi prowadzić dochodzenia, to w jaki sposób ma udowodnić, że doszło, bo ja wiem, do zakłócenia ciszy nocnej? O ile oskarżonego, prokuratora, obrońcę i policjantów może uda się jakoś zebrać, to nie wiadomo wcale, czy równie dobrze pójdzie ze świadkami -- świadkowie w Polsce nie mają najlepszych statystyk, jeśli chodzi o stawianie się na miejsce procesu nawet teraz, gdy procesy trwają latami. Czy w przypadku niepojawienia się świadka proces będzie uznawany za niebyły? nierozstrzygnięty? A może świadek też do więzienia? Skąd weźmiemy wystarczającą ilość więzień i kto zapłaci tysiącom sędziów za pracę 24 godziny na dobę?

    Myślałem, że wczorajsza informacja o 52-tygodniowym urlopie macierzyńskim (jak sądzicie, jaka firma zechce zatrudniać kobiety w wieku reprodukcyjnym, wiedząc, że wisi nad nimi widmo 52 tygodni płatnego urlopu?) to szczyt głupoty i populizmu naszych władców, ale każdego dnia udowadniają mi, że to, co brałem za szczyty, w rzeczywistości było całkiem łagodnym stokiem.

    Koniec notki, idę się pakować, żeby zwiać z Polski zanim zamkną mnie za zakłócanie ciszy nocnej słuchaniem Enyi o godzinie 22:05.