czwartek, lutego 16, 2006

Akty i (p)akty

Dzisiaj będzie apolitycznie.

W ramach przygotowań do wyjazdu za granicę z pewnych powodów potrzebny mi był skrócony odpis aktu urodzenia. W tym celu udałem się do odpowiedniego urzędu. Wypełniłem wniosek. Od razu pojawił się absurd pierwszy: na wpisanie numeru postaci x-xxxx/xxxx przewidziano 5 kratek (jako przykładowy numer we wzorze wpisano beztrosko 12345). Poza tym, numer swojego aktu urodzenia znałem stąd, że miałem stary odpis. A co bym zrobił, gdybym go nie miał? Nieważne.

Otóż otrzymanie skróconego odpisu aktu urodzenia trwa 7 dni roboczych. Procedura wygląda tak:

1. Przychodzimy, odstajemy 40 minut w kolejce, wręczamy pani wypełniony wniosek, dowód osobisty, pani sprawdza dane, inkasuje znaczki skarbowe, informuje, że odpis będzie za 7 dni.
2. 7 dni później przychodzimy, odstajemy 40 minut w kolejce, wręczamy pani dowód osobisty, pani sprawdza naszą tożsamość w komputerze, klika "print" i NA MIEJSCU DRUKUJE ODPIS.

Pytania brzmią:

1. Na co ja właściwie czekam 7 dni, skoro pani ma moje dane w komputerze, a odpis drukuje sama (a nie np. wysyła prośbę do właściwego urzędu o przygotowanie odpisu lub przesłanie danych)
2. Czy aby wyeliminowanie odstępu 7 dni nie pozwoliłoby na zaoszczędzenie pieniędzy i obsłużenie 2 interesantów w czasie, kiedy obsługuje się jednego? (dwa razy traci się czas na sprawdzanie dowodu, w moim przypadku na dyskusje o wysokości opłaty skarbowej w specyficznym przypadku, etc.)

Pytania oczywiście są retoryczne i z tej samej klasy, co: czemu na otrzymanie NIP czekamy do dwóch miesięcy? (jako absolwent Politechniki stwierdzam kategorycznie, że nie istnieje ŻADNA możliwość, aby na otrzymanie NIP należało czekać dłużej niż 30 minut) Czemu numery PESEL, NIP, nr dowodu osobistego nie są ze sobą powiązane i musimy podawać często wszystkie trzy naraz?

0 Comments:

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home