sobota, kwietnia 22, 2006

Heteromatrix, czyli bajeczka o foremkach

Jak mię dzisiaj uwiadomiono, ma właśnie miejsce światowa akcja pt. "Blogowanie przeciwko heteronormatywności". (Spis piszących tu.) Tak więc pozwolę sobie skrobnąć parę słów, chociaż miałem zupełnie czym innym się zająć.

Moja orientacja seksualna jest dla mnie kompletnie nieinteresująca i zupełnie niezajmująca. Nie ma żadnego wpływu na moje życie, dobór znajomych, stosunek mój do innych ludzi i innych ludzi do mnie. To znaczy, to by była prawda, gdyby ludzie nie wczepiali się kurczowo w bezpieczne objęcia heteronormatywności.

Na gazeta.pl bannerek z serduszkami. Na serduszkach "Krzyś" i "Ewa". Osoba heteronormatywna na ten widok nie pomyśli nic, ewentualnie pomyśli o miłości, walentynkach, serduszkach lub znajomych o imionach Krzyś lub Ewa. Dla mnie bannerek jest szpilą, bo nie jest do pomyślenia, żeby gazeta.pl na bannerku z serduszkami napisała "Krzyś" i
"Darek" albo "Ewa" i "Anna". Chyba, że kliknięcie doprowadzi nas do dramatycznego/gorszącego/nieprzyzwoitego artykułu o dewiantach.

Na ulicy: chłopiec i dziewczynka siedzą na autobusowej ławeczce, całując się gorąco, jakby dookoła nie było niczego i nikogo. Heteronormatywne społeczeństwo spojrzy z sympatią (młodzi się kochają), bądź niechęcią (już nie mają gdzie). Ja zastanawiam się, jak im nie wstyd afiszować się swoją obrzydliwą orientacją seksualną. Gdzie są Power Gay i Silny Pedał, rzekomi twórcy atrap bomb podłożonych, cóż za przypadek, tuż przed drugą turą wyborów prezydenckich, gdy trzeba działać?

Niejaki Jan Bodakowski porównuje homoseksualizm do koprofilii, tudzież osfresiofilii ("[...] czerpiących satysfakcję seksualną z własnego smrodu (których tak często spotykamy w zatłoczonych pojazdach komunikacji miejskiej)"). Nie wnikając w problemy seksualne tego nieszczęśliwego młodego człowieka (któż normalny, oprócz może seksuologów, zna i używa wyrazów typu "osfresiofilia"?) warto zauważyć, że, istotnie, z punktu widzenia osoby, dla której heteronorma jest normą jedyną, koprofilia i homoseksualizm mogą być porównywalne. Zaskakujące wydaje się jedynie, że pan Bodakowski przebrnął przez niezmierzone odmęty studiów magisterskich z umysłem tak dokładnie zatrzaśniętym i zaklajstrowanym; możnaby się spodziewać (naiwnie) że celem studiów na kierunku polityka społeczna jest między innymi otworzenie umysłu na fakt, że społeczeństwo nie jest monolitem i nie składa się z identycznych klonów. Niestety, pan Bodakowski potrafi wyciągnąć z tego wyłącznie taki wniosek, że ludzie są źli, a homoseksualiści nieszczęśliwi, co go smuci. Nawiasem mówiąc, odradzam studia na wydziale Dziennikarstwa i Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Poseł Tadeusz Cymański wzdycha ze smutkiem: "Po przełomie miało być lepiej, piękniej, sprawiedliwiej. I szybciej. A jak wyszło? Przypomnijmy sobie czasy komuny, bo ludzie się do tamtych czasów odnoszą. [...] Pamiętam swoją młodość: był problem w tym, że był jeden samochód na całej ulicy, jeden telewizor i aby skorzystać, chodziło się po prośbie do sąsiadów. Ale w szkole dzieci jadały takie same bułki. Pomimo ubóstwa ludzie mieli poczucie stabilności, pewności jutra, bo była praca." Dodatkowo wszyscy ludzie ubierali się w takie same bure ciuchy, wracali do takich samych standardowych M-3, oglądali takie same seriale na takich samych dwóch kanałach telewizji, zaś wieczorem poznawali informacje o świecie z takiego samego "Dziennika Telewizyjnego". Partia była też jedna. Komunonormatywność miała dla ludzi dwa standardy foremek, Matka Polka i Chłoporobotnik. Co myśli poseł Cymański o homoseksualistach? "jeżeli w tej konkretnej sprawie, o która pani pyta, obiektem ich działania, demonstrowania, jest eksponowanie własnych preferencji seksualnych, to musi budzić sprzeciw [...] myślę, że każdy człowiek ma swoją intymność, swoje prawa, ale osobiście jestem przeciwny – i nie tylko ja – aby dawać temu wyraz publicznie jeżeli chodzi o preferencje."

Mianem preferencji poseł Cymański określa to dokładnie, co wystaje z foremki Mężczyzna Heteroseksualny (lesbijki mają swoje miejsce w świecie heteronormatywnym; lesbijka służy do tego, żeby ładnie się wyginać, gdy pieści ją druga lesbijka i czekać, czekać, czekać aż przyjdzie poseł Cy... chciałem powiedzieć, mężczyzna, który ją wreszcie zaspokoi. Miejsce lesbijki jest w filmie "Anal z Zielonego Wzgórza"). Preferencje heteroseksualne też można manifestować; robi to każda para, która organizuje swój ślub w kościele, każdy chłopak trzymający za rękę swoją dziewczynę, każda kobieta zmieniająca nazwisko na nazwisko męża, każda kobieta w ciąży, (prawie) każdy mężczyzna z obrączką na palcu. Można nawet manifestować preferencje aseksualne, zostając księdzem lub zakonnicą. Jednak jeżeli ktoś chce manifestować preferencje homoseksualne, należy protestować. Takiej foremki w matrixie nie przewidziano.

Mógłbym pisać tak długo i rozwlekle. Zakończę krótkim stwierdzeniem -- istnienie heteromatrix jest faktem niezaprzeczalnym; gdyby heteromatrix nie miała się doskonale, nie pisałbym tej notki, poprzestałbym na jej drugim akapicie. Nie istniałoby pojęcie "drag queen", nie odbywałyby się parady gejowskie, stowarzyszenie Piotra Skargi musiałoby zająć szerzeniem nienawiści wobec kogoś innego (Żydów? taki typowy cel...), zaś Jan Bodakowski być może byłby szczęśliwy ze swoim chłopakiem. Ja nie miałbym na przedramionach blizn po samookaleczeniach, a święta spędziłbym z całą rodziną, a nie tylko z tymi fragmentami, które się mną nie brzydzą. Osoby heteroseksualne bardzo często nie są świadome istnienia heteromatrix, bo i czemu by miały? Ich w końcu (teoretycznie) nie dotyczy, ich nóżki, rączki i inne członki pasują do foremek. I nawet kiedy narzekają na to, że sąsiedzi krzywo patrzą na Niego gdy kupuje piankę do włosów, na Nią, gdy spotyka się z mężczyzną młodszym od niej o 5 lat i niższym o 10 cm, nie są świadomi tego, że właśnie pozwolili sobie zbliżyć się do granicy heteromatrix.

O cierpieniach osób heteroseksualnych, nie czujących się dobrze w rolach Prawdziwego Mężczyzny i Prawdziwej Kobiety niech opowiedzą osoby heteroseksualne. W oczywisty sposób nie poczuwam się do bycia ekspertem.

14 Comments:

  • Normy i standardy są dobre. Gdybyś miał torbę śrubek prawoskrętnych generalnie, w których 10% to jednak śrubki lewoskrętne - kląłbyś okrutnie.

    To że ludzie się tak zachowują a nie inaczej nie bierze się znikąd. Psucie norm przeszkadza. Ludzie heteroseksualni nie chcą społeczności w której zachowania seksualne będą w imię tolerancji dla odmienności ukrywane. Wręcz przeciwnie: heteroseksualne populacje chcą manifestacji heteroseksualności, ze szczególnym uwzględnieniem kobiecości. To że w mainstreamowym porn mężczyźni są zawsze hetero, a kobiety zawsze bi - jest tego dobrym przejawem: pornografia zaspokaja gusty tłumu.

    nawet taki psychodeliczny freak jak Tim Leary proponował, by homoseksualiści żyli we własnych, zamkniętych enklawach, gdzie homomanifestacje seksualności byłyby akceptowane i chciane.

    By Anonymous Anonimowy, at 9:46 AM  

  • Drogi/droga anonymous,

    1. trochę mnie przerażają osoby, które uważają, że dobrą metaforą dla ludzkości będzie torba śrubek.

    2. nie piszmy "enklawa", piszmy "getto" -- będzie mniej hipokryzji.

    By Blogger Oliveira, at 9:56 AM  

  • od dawna głoszę, że (jako osoba - kiedyś, jak byłem Młody - zdecydowanie heterosexualna) gorąco popieram homoseksualizm
    (ale M + M wyłącznie!)
    i zachęcam nawet.
    powody są oczywiste:
    1.
    im więcej Facetów interesuje się innymi Facetami -- tym lepiej dla mnie.
    (tępym wyjaśniam: więcej Kobiet zostaje.)
    2.
    dlatego NIE ROZUMIEM homofobii: no, chyba, Że się ma jakieś skrywane a nieakceptowane emocje; i trzeba (jak sądzimy) je tuszować Strasznym Wrzaskiem. np. "O Moralności Narodu i Te Pe"
    3.
    z powyższych powodów OCZYWIŚCIE nie popieram homoseksualizmu "K +K".
    (tępym wyjaśniam: to strata jest.
    Kobiety są fajne; i jak Taka (źle!) zacznie -- to może być (dla mnie) Stracona...
    a to szkoda jest; nawet, gdy Teoretyczna :-(
    pozdrawiam serdecznie :-)

    By Anonymous makowski, at 1:22 PM  

  • Sa ludzie, ktorzy, bez wzgledu na orientacje seksualna, chca miec dzieci. Nie wszyscy chca adoptowac, a niektorzy nie moga, bo nie sa heteronormatywni i spoleczenstwo im nie pozwoli. Dziewczyna w ciazy moze byc lesbijka. (Implikacje spoleczne sa takie, ze chyba nie przestane sie usmiechac przez tydzien).
    Anonymous: proponuje zebys zalozyl wlasne getto i tam siedzial, pilnowal ubrania i wkrecal srubki na rozne sposoby.

    By Anonymous zosia761, at 1:53 PM  

  • Co do cierpienia przy graniu roli Prawdziwego Mężczyzny i Prawdziwej Kobiety, to za jedyny dramat i osobistą lekką porażkę uważam to, że do pewnego momentu nawet w sens tych foremek wierzyłam.
    Świadomość istnienia heteromatrix, chociaż bywa uciążliwa ze względu na nastroje społeczne, jest satysfakcjonujaca o tyle, że ma się świadomość, iż nie należy się do tej części społeczeństwa, która owe nastroje buduje. Czyli po prostu wolność.

    By Anonymous Selina, at 5:50 PM  

  • Do annon:

    To że ludzie są homofobami, to nie jest żaden dowód na wyższosc norm, bo coś takiego nie istnieje tam gdzie dwoje dorosłych dobrowolnie sie ze sobą schodzi i żyje bez krzywdzenia kogokolwiek.

    Ludzie sa homofobami bo wybierają aby nimi być i jest to dowód na ich niedojrzałość i zacofanie oraz brak umiejętności tolerowania roznorodnosci , oraz niedorozwój empatii. Troche jak z pedofilami.

    A jeśli uważasz ze ludzie to śrubki, to coż, załączam pozdrowienia dla Twojej żony i dzieci, jeśli takowe masz. Ciekawe czy lubia jak im dokrecać śrube prawoskrętną ...

    Nie-gej Uenifeu

    By Anonymous Uenifeu, at 12:24 AM  

  • Raczej nie warto byłoby się przejmować homofobią, gdyby była domena tylko osób o mentalności dresa. Wtedy sprawę możnaby olać. Ale słabo mi się trochę robi, kiedy widzę osobę, której nie mogę odmówić ani inteligencji ani wrażliwości, a która to kulturalnie, poważnie i intelektualnie zawiera w słowach to, co wszechpolak czyni poprzez rzucenie kamieniem. Sens ten sam, zmienia się tylko forma, i to nawet nie wiem, czy na lepsze.

    By Anonymous Selina, at 11:16 PM  

  • Piszesz, Selino: "widzę osobę, której nie mogę odmówić ani inteligencji ani wrażliwości, a która to kulturalnie, poważnie i intelektualnie zawiera w słowach to, co wszechpolak czyni poprzez rzucenie kamieniem."

    Jakoś tego nie rozumiem. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że komuś, kto (choćby najkulturalniej, jak można) okazuje homofobię, przypisywać możesz wrażliwość (inteligencja, niestety, nie ma tu nic do rzeczy). Wrażliwość na tym polega, że jesteśmy w stanie zrozumieć sytuację drugiego człowieka - kulturalne gnojenie kogoś tylko za to, że kocha ludzi tej samej płci, to cynizm w najgorszym wydaniu. Można bowiem zrozumieć i usprawiedliwić nietolerancję ludzi ciemnych, nietolerancję "oświeconych" trudno jednak nazwać inaczej, niż oportunizmem.

    By Anonymous tomek ł., at 2:12 AM  

  • Przypadkowo trafilem na tego bloga. Nie uważam się za homofoba, szanuję uczucia innych. Ale jakoś ciągle nie moge zrozumiec, dlaczego pary homoseksulane [niektóre] tak na siłę chcą adoptować dzieci. Czy oni uważają, że to wobec owych dzieci byłoby w porządku?

    By Anonymous Anonimowy, at 10:00 AM  

  • Ciągle nie rozumiem, czemu pary heteroseksualne [niektóre] mordują swoje dzieci, tłuką je kablem, głodzą lub wyrzucają na śmietnik. Czy nie uważasz, że należy heteroseksualistom zakazać posiadania dzieci?

    By Blogger Oliveira, at 10:35 AM  

  • do uniferu:

    nie moge sie z toba zgodzić że homofobię się wybiera. Wybór to działanie świadomoe. Homofobia, oprócz wyjątkowych przypadków, wynika z braku wiedzy i z takiego a nie innego środowiska w którym sie człowiek wychowywał. Trudno sobie wybrac gdzie sie człowiek urodzi. Co oczywiście nie zmienia faktu że jeszcze trzeba mieć troche oleju w głowie i dobrej woli zeby z homofobii wyjść.

    By Anonymous trekker, at 10:36 AM  

  • Tomek: mnie samej jest trudno to zrozumieć. A jednak to zjawisko się zdarza, nie wiem, na ile taka osoba chociaż próbuje się wczuć w sytuację drugiego człowieka. Nie będę tutaj nikogo tłumaczyć, ale zapewne jest w tym jakiś wpływ społeczeństwa, religii, kultury i naszej dość płytko pojmowanej moralności (w którą zresztą nie wierzę).
    Nie miałam na myśli gnojenia bezpośredniego (chociaż nadal jest to gnojenie, tylko hmm, zamaskowane), tylko takie ciężkie wzdychanie nad losem rodziny i przekreśleniem "wartości", i tłumaczenie, że takiemu "choremu" homoseksualiście trzeba pomóc, bo on tylko blablabla zbłądził i jeszcze może być blabla dobrym człowiekiem. Generalnie jak mam wybierać między wszechpolakiem a takim ukulturalnionym homofobem, to już wolę tego pierwszego, bo praktyki wszechpolskie są homofobiczne otwarcie i wstydliwe w jakimś stopniu chyba nawet dla samych praktykujących.

    Anonymous: co do tych par homoseksualnych, które "na siłę chcą adoptować dzieci" - a podaj Ty mnie nazwę choć jednej (polskiej) organizacji, która walczyłaby o prawo par monopłciowych do adopcji, choć jednej partii, która umieściła to w swoim programie. Wzrok wytężam i nie widzę, coby u nas się ktoś tym zajmował. (Bo i jak, jak nawet nie ma prawa do rejestrowanych związków partnerskich?) Jak na razie te adopcje to jest taki straszak śrowisk konserwatywnych, "damy dewiantom prawo do związków, to zaraz będą chcieli biedne dzieci adoptować, a potem dojdą do władzy i nas wszystkich zgubią".

    Inna sprawa, że takie prawo się parom homo po prostu należy (tylko kiedy?).
    A co do pytania właściwego: myślę, że z reguły chce się "na siłę" adoptować dziecko dlatego, że chce się być rodzicem. Możemy uwzględnić inne motywy, jak np. dążenie do wypuszczenia hipopotamów z ZOO. Aczkolwiek wydają mi się osobiście mniej prawdopodobne.

    By Anonymous Selina, at 4:11 PM  

  • Do trekker:

    Na obrone tezy ze homofobia to wybor, moge tylko powiedziec ze jest z nia tak samo jak z faszyzmem.

    Owszem masz racje ze w niektorych srodowiskach i czasach, jest wiecej faszystow a w innych mniej. Ale nie zmienia to faktu ze ludzie tak czy inaczej wybieraja taka sceizke wzyciu, sciezke niszczenia i ponizania innych ludzi. Tak samo jest z homofobia, nie jest to orientacja psychiczna dziedzizczona genetycznie, ale konsekwencja wielu mniejszych i wiekszych w wyborow w zyciu.

    Jest to o tyle dobre ze oznacza ze homofobie mozna leczyc.

    Nie mozna powiedziec ze jestem homofobem bo sie urodzilem tu gdzie sie urodzilem, i wiem to co wiem i nie mialem wyboru. Jestem homofobem bo mam w dupie to co inny czlowiek czuje, uwazam ze sila nalezy ograniczac wolnosc innych ludzi, bo z tradycyjnym wartosciami przed nosem czuje sie bezpieczniej, czy wrecz wogole mam przeczucie ze istnieję.

    W takim sensie traktuję to jako wybor.

    By Anonymous Uenifeu, at 12:54 AM  

  • Aseksualizm to nie celibat. Księża nie są aseksualni a aseksualiści nie muszą byc księżmi

    By Anonymous Anonimowy, at 6:21 PM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home