czwartek, września 14, 2006

IV RP to wcale nie PRL!

"Epoka „poważnych” ideologii antydemokratycznych odeszła do lamusa. We współczesnym świecie trudno znaleźć ludzi pryncypialnie występujących przeciwko demokracji, jak niegdyś faszyści i monarchiści. Teraz wszyscy są za demokracją i za prawami człowieka. Nawet władze radzieckie nie były przeciw demokracji, a jedynie przeciwko „umacnianiu się sił antysocjalistycznych, pod przykrywką haseł demokratycznych”. I nie przeciwko wolności słowa, a przeciw wykorzystywaniu tej wolności do „szkalowania ustroju socjalistycznego”."

Cytowany artykuł mówi o prezydencie Rosji, Putinie. Putin jest jak najbardziej zwolennikiem demokracji. Podobnie, jak Lech i Jarosław Kaczyńscy. W Rosji uprawnienia prezydenta są oczywiście nieporównywalnie większe, niż w Polsce, niemniej jednak warto pamiętać, że de facto nasz prezydent może korzystać również z uprawnień premiera (tudzież odwrotnie). Tak więc powróćmy do nieuprawnionych i wyrwanych z kontekstu cytatów z artykułu z "Niezawisimajej".

"Nawet najszczerzej oddany demokracji przywódca nie może się nie starać, aby go słuchano, by mu nie przeszkadzano pracować, by na każdym kroku nie wkładano mu kija w szprychy. Zawsze będzie dążył do tego, by po nim nie doszli do władzy ludzie, którzy zepsują wszystko, co zdołał zrobić, by na ważnych stanowiskach byli ludzie, z którymi dobrze mu się pracuje, żeby ci, których uważa za niegodziwców dostali za swoje itd., itd. I jeśli społeczeństwo nie zdoła go ograniczyć, zaś gotowe będzie mu się podporządkować, to wówczas realizując te normalne ludzkie pragnienia będzie tym samym tworzył system autorytarny."

(Artur Wołek: "PiS nie niszczy demokracji, lecz ją wzmacnia. Daje bowiem wyłonionej w demokratycznych wyborach większości sprawne narzędzia rządzenia państwem [...] w naszej polityce rzeczywiście zachodzi wielka zmiana. Rzeczywiście polega ona na odejściu od demokracji rozumianej jako rządy oparte na "chwiejnym albo trwałym konsensusie" (Środa), trzeba dodać, elit. Ich przeciwieństwem nie jest jednak autorytaryzm, ale silne rządy wyłonionej w demokratycznych wyborach większości, która wraz z mandatem od wyborców dostaje narzędzia dla spełnienia swych obietnic.")

"[Jelcyn] Tworząc konstytucję nie chciał także „ograniczać demokracji”. Chciał jedynie, żeby opozycja w parlamencie nie mogła mu przeszkodzić we wprowadzeniu w życie reform, które uważał za żywotnie ważne dla kraju."

"Usunięcie - jeszcze za rządów Marcinkiewicza - konfliktu między premierem i prezydentem, polityczna kontrola nad WSI, powołanie kontrolowanej przez premiera Komisji Nadzoru Finansowego, osłabienie korporacji zawodowych, wzmocnienie kontroli rządu nad koalicyjnymi posłami i działalnością Sejmu, wzmocnienie roli partii w samorządzie to kroki w kierunku dania rządzącej większości instrumentów sprawowania rzeczywistego przywództwa w państwie."

"Podobnie gdy Putin likwidował niezależną telewizję, nie chciał „ograniczać wolności słowa” – chciał tylko, żeby telewizja nie była narzędziem w rękach oligarchów i żeby nie pokazywano tam obraźliwych dla niego „Kukieł”. Nie zamierzał „faktycznie zlikwidować federalizmu” – on tylko chciał zlikwidować sytuację, w której wybrany mógłby zostać niewłaściwy, a nawet uwikłany w sprawy kryminalne gubernator, a prezydent nie byłby w stanie temu zaradzić."

I tak dalej, i tak dalej. Podobnie kiedy PiS zmienia ordynację wyborczą w taki sposób, żeby wyborca de facto nie wiedział, czyje ugrupowanie wspiera swoimi głosami, zaś najsilniejszy blok (czyli, przypadkowo, ten zawierający w swoim składzie PiS) otrzymywał więcej miejsc, niż by wynikało z ilości oddanych nań głosów, nie jest to wcale spowodowane tym, że liderzy PiS knują plany ograniczenia demokracji i to właśnie jest ich celem. Ich celem jest zgromadzenie w swoich rękach jak największej ilości władzy, oczywiście wyłącznie w szczytnych celach; dzięki temu będą mogli jak najsprawniej wprowadzać swoje niezbędne reformy i rozbijać Układ & Stolik.

Kiedy "Niezawisimaja" pisze: "Podobnie gdy Putin likwidował niezależną telewizję, nie chciał „ograniczać wolności słowa” – chciał tylko, żeby telewizja nie była narzędziem w rękach oligarchów i żeby nie pokazywano tam obraźliwych dla niego „Kukieł”. Nie zamierzał „faktycznie zlikwidować federalizmu” – on tylko chciał zlikwidować sytuację, w której wybrany mógłby zostać niewłaściwy, a nawet uwikłany w sprawy kryminalne gubernator, a prezydent nie byłby w stanie temu zaradzić.", mam natrętne skojarzenie z Jarosławem Kaczyńskim, mówiącym o konieczności powstania dwóch bliźniaczych partii PiS i PO, rządzących krajem na zmianę. (Oczywiście w tym celu PiS i PO nie mogą tworzyć koalicji, bo wtedy kompromitacja jednej oznaczałaby porażkę drugiej w następnych wyborach.) Aby ułatwić społeczeństwu podjęcie decyzji o popieraniu li i jedynie PiS i PO, pisze się ustawy mające zakazać postkomunistom startu w wyborach; dzięki temu społeczeństwo nie będzie już mogło popełniać omyłek i głosować na niewłaściwych ludzi. Nie ma to oczywiście nic wspólnego z ograniczaniem demokracji. Podobnie umieszczanie ludzi układu rządzącego -- nawet, jeśli nie mają absolutnie żadnych po temu kompetencji -- w publicznej telewizji i radiostacjach oraz zwalnianie wszystkich osób, które należą, należały lub mają w rodzinie członka SLD nie jest ograniczaniem demokracji; jest ono po prostu normalnym elementem budowy lepszego świata, na który przepis znają -- tak się złożyło -- tylko ludzie PiS, LPR i Samoobrony.

Co będzie dalej? Już ścigamy ludzi za to, że pieką bułki w kształcie kaczek, bluzgają po pijaku lub piszą listy do władzy. Stworzyliśmy specsłużbę, która wśród swoich uprawnień ma grzebanie ludziom w życiorysach, w tym życiu seksualnym; oczywiście, wyłącznie w celu zwalczania korupcji. System nie jest doskonały; zdarza się, że opozycja zdoła zablokować jakieś głosowanie, czy też nawet doprowadzić do niewłaściwego wyniku; wtedy odzyskany marszałek Sejmu powtarza głosowania tak długo, aż wynik będzie właściwy. Ale -- jak pisze "Niezawisimaja" -- do budowy prawdziwego PRL II potrzeba jeszcze czegoś: "Trzeba dołożyć ostatnich starań, podjąć ostatnie kroki. Ale nie mogą one być nieświadome. Już widać, do czego doszedłeś i trzeba albo przyznać, że jesteś nie tam gdzie chciałeś (co psychologicznie jest prawie niemożliwe), albo że twoim celem było właśnie to, żebyśmy doszli do jakichś rdzennie rosyjskich, zasadniczo różniących się od zachodnich, form politycznych. (w rzeczywistości one takie rosyjskie, jak uzbeckie, kazachskie, czy egipskie.) Ale to wymaga jakiegoś ideologicznego uzasadnienia. Potrzebne są jakieś nowe słowa i nowe myśli. A skąd je wziąć?" Zatem mamy prawie pewność: Wołek ma rację. Nie nastąpi delegalizacja SLD; tylko i wyłącznie dekomunizacja. Nie wprowadzimy cenzury; po prostu obsadzimy odzyskane media naszymi, właściwymi ludźmi, którzy będą wiedzieli, co wolno mówić. Nie zamkniemy nieprawomyślnych gazet, po prostu nałożymy karę za obsceniczne treści. Nie zakażemy informowania o homoseksualizmie, tylko publikowania treści, mogących wpłynąć na rozwój seksualny młodych ludzi. Nie sfałszujemy wyniku wyborów samorządowych; po prostu trochę poprawimy zasady, aby wynik wyszedł taki, jak trzeba. Przecież IV RP to nie PRL, prawda?

8 Comments:

  • artykuły mi się dwoją :-P

    By Anonymous Anonimowy, at 7:42 PM  

  • Prawda! Dwoją się. Ale nie znaczy to, że bloga opanowali bliźniacy ;) Blogger miał czkawkę, a ja przeoczyłem.

    By Blogger Oliveira, at 8:01 PM  

  • witam, lubie to, co piszesz, i czesto tu zagladam, wiec zeby Twoj blog byl jeszcze doskonalszy - cytowany na początku artykul z GW jest Artura Wołka. Nie dam głowy, ale chyba Tomasz Wołek ostatnio (też na GW?) wypuścił tekst bardziej w stosunku do PiS krytyczny.
    P

    By Anonymous migg, at 10:04 PM  

  • znalazłam: Tomasz Wołek ostatnio napisał: http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3602864.html

    By Anonymous migg, at 10:07 PM  

  • Oli, rąbło Ci się jako rzekła migg.

    Takich jak pan Tomasz Wołek dawno przestaliśmy nazywać oszołomami. Słucham jego komentarzy zwykle w piątkowe poranki, gdy gości u Żakowskiego w Toku. Wcale nie po myśli mu wychwalać Braci.

    Zamieszczony przez Ciebie cytat pochodzi od Artura Wołka: "Artur Wołek - doktor politologii, wykładowca Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu". http://tiny.pl/74qz

    Niestety PiS nawet jeśli o apologetów ma małe problemy kadrowe. Wśród nich tacy, co mają więcej do ugrania niż do stracenia na swoim wychwalaniu.

    By Anonymous Ajfel, at 11:46 PM  

  • A Wildstein nie mam magistra.
    Cóż, wykształcenie, nie piwo...
    Co prawda, przy wicepremierze po technikum, to i tak chłopak się nakształcił.
    Stara czerwoniutka prawda wychodzi : "nie matura, lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera."
    Jak widać chęć i polityczne poparcie.A matura? Zawsze można zarządzić amnestię.

    By Anonymous Meg, at 10:29 AM  

  • O! Dziękuję, migg. Ze wstydem wyznam, że nawet się zastanawiałem, czemu ten Wołek tak zdanie zmienia, bo czytałem oba artykuły... Zaraz poprawię w treści, żeby nikogo więcej nie wprowadzić w błąd.

    By Blogger Oliveira, at 8:24 PM  

  • Dodam jeszcze na swoje usprawiedliwienie, że biorę przykład z Daniela Passenta, który pomylił ostatnio w blogu i w Polityce Jacka i Jarosława Kurskich :]

    By Blogger Oliveira, at 8:25 PM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home