czwartek, września 07, 2006

Lepiej w IV RP?

Jak powiedziała Zyta Gilowska, "Skończyła się era solidarności i wolności. Zaczęła się era podłości.". Ale ja zupełnie nie o tym podsumowaniu IV RP chciałem pisać.

Już kilka miesięcy temu zauważyłem zjawisko zaiste zadziwiające. Otóż jedyna, jak się wydaje, organizacja interesująca się żywo emigracją młodych ludzi i namawiająca ich do powrotu to "Gazeta Wyborcza". Wspomagają ją niekiedy inne media, np. interia.pl. "Wyborcza" od jakiegoś czasu specjalizuje się w nadawaniu lekko łzawych tekstów podobnych do przeczytanego przeze mnie dzisiaj reportażu z życia Tomka i Magdy.

Tomek i Magda przez rok mieszkali w Chicago, jednak wybrali Warszawę. Dlaczego? "Niedawno Tomek przechodził przez bazar. Wietnamski sprzedawca usiłował coś mówić po polsku, ale wychodziło mu trudno zrozumiałe seplenienie. Tomek [...] złapał się na tym, że tak naprawdę pomyślał o Wietnamczyku z wyższością. Przypomniała mu się Ameryka. Kolejni szefowie podchodzili, klepali po ramieniu. Mówili "good" i "very good". Ale tak naprawdę myśleli o nim podobnie jak on przez chwilę o wietnamskim sprzedawcy [...]"

Wiemy już, że Tomek swoją dumę narodową ma. Co z Magdą? "Dlaczego zatem - skoro wszystko wyglądało tak pięknie - nie próbowali zostać? Bo trzeba byłoby zacząć studia od nowa. Za 50 tys. dol. rocznie." Przeczytałem okoliczne akapity kilka razy i ciągle nie znalazłem informacji, czemu trzeba byłoby zacząć studia od nowa, skoro "Tam po roku pracy w sklepie mogliśmy mieć mieszkanie. Około 70 metrów, na porządnym osiedlu, solidne, bezpieczne, ładne - ciągnie Tomek. - Oczywiście na kredyt. Ale ważne, że po roku oszczędzania mielibyśmy już 20 proc. wkładu, a w takiej sytuacji dostaje się pożyczkę bez ceregieli." Skoro po roku mielibyśmy już 20 proc. wkładu, spodziewam się, że 5 lat oszczędzania pozwoliłoby kupić mieszkanie za gotówkę.

Przyjrzyjmy się sytuacji finansowej Tomka i Magdy po powrocie do kraju. "Jest praca w Lidze Ochrony Przyrody. Tylko na czas realizacji projektu - dziewięć miesięcy. - Choć płacili tylko 900 zł na rękę, nie marudziłam, zdecydowałam się od razu - mówi Magda. [...] po skończeniu projektu w LOP znalazła nowe zajęcie, aczkolwiek niemające z ochroną środowiska nic wspólnego - odprawia pasażerów na lotnisku Okęcie." Wysokości pensji nie podano. Tomek: "Tomek pracuje dłużej niż rok temu. Jakieś dziesięć i pół godziny dziennie. Z domu wychodzi o 8.20, wraca po 20, czasem o 21. - Wiem, że muszę pracować ciężko i długo, bo nie zrobię tego, co powinienem. Tu nikt nie mówi o godzinach pracy. Dostaje się zadanie."

Artykuł nie porusza kwestii rozliczenia podatkowego z Urzędem Skarbowym (z niezbyt dokładnych, przyznam, wyliczeń wyszło mi, iż państwo Lis musieli dopłacić ok. 21 tysięcy złotych za przyjemność powrotu do Polski). Niemniej jednak załóżmy, że patriotyzm Tomka nie pozwolił mu się zawahać przed wpłaceniem 7 tysięcy zaoszczędzonych dolarów na konto US.

Czy Tomek widzi jakieś wady mieszkania w Polsce? "Polska - jego zdaniem - za wolno się rozwija. Politycy się kłócą o rzeczy bezużyteczne. Potem to leci w mediach. Tomek: - My tego nie rozumiemy, dlaczego całymi dniami wszyscy podniecają się tekstem typu "Zdzichu N. donosił na Zenka W.". Albo jeszcze lepiej: "Nie wiadomo, czy Zdzichu N. donosił na Zenka W.". I to leci w kółko w TVN 24 , Teleekspresie, radiu, Onecie, gazetach. To wychodzi uszami. A o tym, że warszawiacy 15 lat czekają na most północny, to się nie mówi. Media pokazują świat w niepojęty sposób."

Gazeta Wyborcza nie ogranicza się do publikowania reportaży z życia szczęśliwie powróconych. Portal gazeta.pl założył dział "Przystanek Polska". Pobieżne przejrzenie tematów powoduje u mnie lekko schizofreniczne odczucia: "Co zrobić, żeby młodzi nie wyjeżdżali?" sąsiaduje z reklamówką wkładki o ofertach pracy w Irlandii, zaś "Setki tysięcy młodych już zagłosowało -- nogami" z "Nie będę już wyjeżdżać do Londynu!". Wywiad z Olą Gadomską, która mówi, co jej zdaniem powinno się zmienić w Polsce, aby młodzi ludzie nie wyjeżdżali: "Reforma systemu nauczania, szczególnie studiów wyższych, to zadanie państwa, bo duża część szkół wyższych jest wciąż państwowa. [...] Nie uważam za sensowne tworzenie sztucznych ścieżek kariery dla młodych. Po pierwsze, mogłoby to dotyczyć tylko pracy w państwowej administracji, która dla mnie i wielu moich kolegów nie jest czymś wymarzonym. Po drugie, wolałabym, aby o moim awansie decydowały moje umiejętności, a nie sztucznie przyznane przywileje. Jest jeszcze trzecia sprawa, którą rząd może i powinien zrobić dla zatrzymania młodych wykształconych ludzi w Polsce - poprawić atmosferę życia publicznego. Natrętna ideologia narodowo-katolicka czy absurdalne wypowiedzi polityków zniechęcają nas nie tylko do uczestnictwa w polityce, ale w ogóle do mieszkania w Polsce." Jakub Żulczyk, autor określenia "Pokolenie 1200 brutto": "Ludzie w wieku 20, 30 lat nie chcą nic od państwa. Nie wierzą mu. Jakiekolwiek skierowane w ich stronę frazesy, wydumane bajki o mieszkaniach dla młodych małżeństw, jałmużna w postaci becikowego mogą wywołać u nich jedynie uśmiech politowania. [...] Młodych ludzi nie interesują pompatyczne rocznice, wzajemne przepychanki czy karnawał lustracyjny przypominający amerykański okres polowania na czarownice. Nie interesuje ich dogmatyczna wizja państwa polegająca na mentalnej puryfikacji. To ich zupełnie nie obchodzi, bo w porównaniu ze swoimi rządzącymi są oni mentalnie kilkadziesiąt lat do przodu. Nikt nie musi im - nam - nic mówić. My swoje wiemy."

Co z tego wszystkiego wynika? Niestety, nic. Głównym tematem w tej samej gazecie.pl była wczoraj TW Beata, dziś zaś dowiedzieliśmy się, że "Koalicja zbliża się do niebezpiecznego punktu", "Tusk i Rokita przeszkadzają", "Koniec misji Macierewicza nie jest przeszkodą", "Nieodczytanie listu Giertycha jest przestępstwem" oraz "Paris Hilton zatrzymana pod wpływem". Sejm zajmował się wczoraj nowym urzędem ds. cenzury, naruszaniem prawa przez żołnierzy WSI oraz odraczaniem senackich popraw do ustawy lustracyjnej. Kandydaci na prezydenta Warszawy, miasta, do którego wrócili Tomek i Magda, nie mają żadnych osiągnięć administracyjnych, którymi mogliby się pochwalić (najbliżej do tego chyba Hannie Gronkiewicz-Waltz), za to ładnie wołają jesjejes, tańczą na studniówkach, fiksują się analnie na przygodach nieszczęśliwych piosenkarzy oraz podpisują porozumienia czwórstronne. Reforma edukacji ma nawet miejsce, czemu nie, w tym roku na przykład uczniowie mają o jedną godzinę WF mniej. PO kręci reklamówkę o PiS, a PiS odpowiada reklamówką o PO. Z obniżenia kosztów pracy zrezygnowano. Ułatwiona rejestracja firm oddala się w czasie. O zniesieniu umów o podwójnym opodatkowaniu z krajami innymi niż Wielka Brytania cicho. 3 milionów mieszkań niet. Ale za to w Warszawie powstają "wieżowce dla bogaczy".

Co z tego wszystkiego wynika? Obawiam się, że bardzo niewiele. Jeśli jedynym argumentem przemawiającym przeciw wyjazdowi jest to, że Amerykanie, Anglicy czy też Holendrzy będą myśleć o nas z wyższością, to może warto, aby rząd sfinansował jakąś kampanię telewizyjną, w której tłusty kapitalista strząsa popiół cygara na wychudzone plecy polskiej rodziny; jeden artykuł tygodniowo w "Wyborczej" i drugi w "Newsweeku" czy "Wprost" mogą nie wystarczyć. Chyba, że prawdą jest to, co podejrzewam; być może nikomu oprócz dwójki czy trójki nawiedzonych redaktorów "GW" nie zależy na tym, żeby młodzież została w kraju. Są sprawy ważniejsze. Aż dopóki nie zawali się system emerytalny, przyrost naturalny nie spadnie poniżej zera, zaś wieżowców dla bogaczy nie będą bronić strażnicy z kałasznikowami i psami. Oczywiście, tylko pozytywnie zlustrowani.

4 Comments:

  • Niech dalej ci na gorze zajmuja sie soba. Na obfite plony dlugo nie bedzie trzeba czekac.

    By Anonymous mattek, at 9:14 PM  

  • Ja dalej postuluję wejście w ukłąd z Osamą. ALbo z Iranem i wypróbowanie ich nowych zabawek na Zgromadzeniu Narodowym.
    Pokolenie za późno urodzonych rewolucjonistów zniknie i wszystkim będiz ejaśniej, milej i prościej.

    By Anonymous Meg, at 10:28 PM  

  • Gwoli ścisłości już od kilku lat mamy ujemny przyrost naturalny. Do niedawna był on równoważony przez repatriacje, ale już od bodaj 2 lat liczba mieszkańców Polski się nieznacznie zmniejsza. Rzecz jasna oprócz tego należałoby obecnie po ujemnej stronie doliczyć te kilkaset tysięcy, które wyjachały szukać pracy do Londynu i Dublina, ale ich nikt chyba dotąd nie uwzględniał w statystykach.

    By Anonymous Libre, at 12:16 AM  

  • Libre: ja jestem szalenie ciekaw, czy rozliczni ministrowie finansów, jakich w tym roku oglądaliśmy wliczyli w prognozę dochodów budżetu zmianę wpływów z podatków w związku z wyjazdami? Wpływy mogą spaść (jeśli wyjeżdżający nie wrócą i nie wpłacą), lub wzrosnąć (jeśli wrócą i grzecznie wpłacą podatki od sporo wyższych zarobków). Jakoś spodziewałbym się spadku...

    By Blogger Oliveira, at 7:09 PM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home