piątek, września 08, 2006

Prawie jak sprawiedliwość, czyli prezydenckie zagrywki

Panu prezydentowi Kaczyńskiemu nie spodobało się uzasadnienie wyroku w sprawie Zyty Gilowskiej. Pan prezydent powiedział więc: "Pani sędzia Mojkowska nie jest osobą, której nazwiska nie znam. Wiem z jakich środowisk się wywodzi. To nie powinno mieć żadnego znaczenia, ale wczoraj straciłem tę pewność, że to takiego znaczenia nie ma". Z jakich środowisk pochodzi zła pani sędzina? Jeden z posłów PiS, niestety nie wiem który, bo Kamil Durczok nie podał nazwiska, powiedział, że "[...] to córka byłego szefa "Trybuny", zakorzeniona w komunistycznym środowisku".

Szef Kancelarii Prezydenta, Antoni Szczygło, skomentował tę wypowiedź następująco: "Żadna z władz publicznych w Polsce nie jest wyłączona spod analiz. [...] Analiza, czyli nie tyle podważanie, co zastanawianie się nad działaniami władz publicznych, w tym władzy sądowej nie jest rzeczą niespotykaną na świecie."

Być może tylko moja niewystarczająca znajomość prawa nie pozwala mi stwierdzić, że grzebanie komuś w życiorysie i wypominanie ojca w "Trybunie" celem zdewaluowania wyroku oznacza "analizę działań władz publicznych". Jednak trudno o nieznajomość prawa podejrzewać zawodowców: "Według konstytucjonalisty prof. Piotra Winczorka, poddawanie analizie wyroku sądowego i ocenianie sędziego, który taki wyrok wydaje, jest niedopuszczalne. - Wyrok jest wydany nie w imieniu osoby, która ten wyrok feruje - sędziego o takim czy innym nazwisku, ale w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej. O tym pamiętajmy. To nie jest działanie prywatne, to jest działanie państwa. Można by powiedzieć, że jedna część państwa krytykuje drugą część państwa - mówi profesor Winczorek. - W takich warunkach państwo się rozleci prędzej czy później - dodaje konstytucjonalista." Może pan prezydent zastosował skrót myślowy?

Lech Kaczyński został, za dawnych czasów, skazany za obrazę Mieczysława Wachowskiego. Wyrok nakazuje mu przeprosić Wachowskiego oraz wpłacić 10 tysięcy złotych na cele społeczne. Nie wiem, czy dokonał wpłaty, przeprosin w każdym razie odmawia, stwierdzając, że woli "pójść do więzienia niż przeprosić (Wachowskiego)". Zapytany o tę sprawę Szczygło odpowiedział, iż "W tym przypadku należy jeszcze raz tę sprawę rozpatrzyć". Nielichy to problem: sąd wydał wyrok, sąd apelacyjny go podtrzymał, ale prezydent Kaczyński się z nim nie zgadza, w związku z czym należy sprawę rozpatrzyć jeszcze raz, a być może kilka lub kilkanaście razy, dopóki wyrok w końcu nie zadowoli prezydenta. Trochę jak z głosowaniem nad ordynacją samorządową, które było powtarzane tak długo, aż w końcu wynik zadowolił marszałka Sejmu.

Czyż możemy powiedzieć, że podważanie wyroku oraz odmawianie poddania się karze nie przystoi prezydentowi? Ależ skąd! Wszakże Lech Kaczyński był kiedyś wiceprzewodniczącym ugrupowania o nazwie Prawo i Sprawiedliwość; był więc ponad Prawem i Sprawiedliwością. Jak widać, mimo zdania legitymacji partyjnej nic się w tej kwestii nie zmieniło.

11 Comments:

  • byłem tu.
    ale już mi się nawet nie chce komentować...
    przy nich Kali -- to mało. klasyka literatury polskiej.
    i sami swoi.
    sąd sądem...
    to może od razu ROZSTRZELAĆ wszystkich, którzy byli pelnoletni za komuny (tfu!)?
    jak będzie wyrok na NAPRAWDĘ wszystkich -- to i ja sie poświęcę; dla Narodu... a co?!?
    (ale jak będą rozstrzeliwać wszystkich Z WYJĄTKIEM członków PiS -- to schodzę do Podziemia.
    jak "Ogień".

    By Anonymous makowski, at 3:12 PM  

  • W podobnym tonie, co Szyczgło, wypowiadał się w TVN-owskich "Faktach" Ziobro. Smutne i przerażające, że minister sprawiedliwości również sądzi, że nic sie nie stało, bo "prezydent ma prawo do własnego zdania".

    By Anonymous Ra2er, at 4:32 PM  

  • Kwach nigdy by sobie na takie uwagi nie pozwolił. Jak widać, nawet wykształcenie nie zrobi z chama pana.

    By Anonymous Meg, at 9:08 PM  

  • Pozwolę sobie nie zgodzić się z prof. Winczorkiem. Ocenianie sędziego, wyszukiwanie pod jego adresem argumentów ad personam, by zdezawuować wyrok - to owszem, rzecz niedopuszczalna. Ale (rzeczowe) analizowanie wyroków i ich uzasadnień to święte prawo każdego obywatela, nie tylko prawnika. Nie brakuje przecież sprzecznych rozstrzygnięć, które rozsądzane są dopiero np. w Sądzie Najwyższym, a i wśród wyroków SN zdarzają się takie, które są powszechnie krytykowane w doktrynie.

    By Anonymous Libre examen, at 10:22 PM  

  • co innego komentować wyrok,a aco innego dorabiać do tego polityczną ideologię- ze sędzia tak sądził,bo miał ojca komunistę. Ludzie! Ja tez mam ojca komunistę i co? Zastrzelić mnie za to? Gorzej mi programowanie idzie, bo tatuś był w partii?
    Argumenty ad personam w przypadku sędzów są specjalnie obrzydliwe.

    By Anonymous Meg, at 10:40 PM  

  • nihil novi sub sole... a miało byc tak pieknie, miało nie wiać w oczy nam...

    By Anonymous osa_bardzo_zla, at 12:44 AM  

  • aż strach otworzyć album rodzinny - kto wie czy nie mam kuzyna w parti, pradziadka z pps-u a praszczurów, którzy siedzieli po lewej stronie arki noego

    By Anonymous lis, at 7:17 AM  

  • wszyscy jesteśmy komunistami;-)

    By Anonymous Meg, at 9:05 AM  

  • Kto w młodości nie był socjlistą, na starość będzie łajdakiem. A co jeśli od małego łebasa był prawicowcem?

    By Anonymous socjopatyczna_malkontentka, at 1:48 PM  

  • To, czy wolno komentować wyrok sądu zależy tylko od tego, jaki ten wyrok był. Myślę, że nie będzie trzeba długo czekać na taki wyrok, który nas zbulwersuje. Zapewne jak będziemy go komentować usłyszymy od Ziobry, czy innego Kaczyńskiego, że komentowanie wyroków ferowanych w imieniu Najjaśniejszej jest niedopuszczalne.

    By Anonymous Ajfel, at 6:52 PM  

  • fuj, brzydzą mnie

    By Anonymous joe255, at 4:11 PM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home