czwartek, listopada 16, 2006

Żenada i obrzydzenie

Dwa uczucia dominują we mnie, kiedy przeglądam wieści z ostatnich dni. Zażenowanie i obrzydzenie.

Bronisław Wildstein zamówił u profesora Wiesława Godzica, medioznawcy raport z porównaniem programów informacyjnych TVP, TVN i Polsatu. Panu Godzicowi wytłumaczono, że nie można mu za dużo zapłacić, bo TVP to instytucja biedna (ciekawe, ile kosztowały ohydne -- mówi to grafik -- billboardy reklamujące pasmo "Nie ma przebacz", jeden z "sukcesów" TVPiS?). Stanęło na sumie 2,5 tys. zł, których teraz TVP nie chce wypłacić, ponieważ raport jest krytyczny wobec "Wiadomości". Oto, co pan Radosław Rybiński, szef "Wiadomości" ma na ten temat do powiedzenia:

"Wiadomości" rzetelnie i obiektywnie relacjonują rzeczywistość polityczną.

Z danych biura programowego TVP i Fundacji Batorego wynika, że i przed wyborami i podczas kampanii wyborczej "Wiadomości" o wiele więcej czasu poświęcały władzy niż opozycji.

- Nie znam tych statystyk.

Dlaczego "Wiadomości", informując o decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ordynacji samorządowej, nie podały, którzy sędziowie Trybunału mieli zdania odrębne i o co im chodziło?

- Nie wiem, musiałbym to sprawdzić.

Dlaczego "Wiadomości" w przeddzień konferencji prasowej "Zero tolerancji" Romana Giertych w szkole Ani, która popełniła samobójstwo, nie poinformowały, że psychologowie i pedagodzy krytykują go za ten pomysł?

- Nie wiem, nie mam tak doskonałej pamięci.

Dlaczego "Wiadomości" w dniu, w którym Sejm wybierał nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, nie poinformowały o zastrzeżeniach, jakie pojawiły się wobec kandydatury Marka Kotlinowskiego?

- To nie jest odpowiedź wymijająca, ale znowu muszę powiedzieć: nie pamiętam. I działa to na moją korzyść. Bo gdyby obowiązywała zasada, że jakieś fakty świadomie pomijamy, to bym o tym pamiętał i pani powiedział."

Janina Jankowska, szefowa Rady Programowej TVP zapewnia, że haha, pan prezes Wildstein to tylko żartował, że nie zapłaci. Specyficzne poczucie humoru ma pan prezes.

***

Wczoraj przeczytałem artykuł, który wzbudza we mnie zażenowanie od pierwszego do ostatniego słowa. Nie dlatego, że napisał go as kalibru pana Ziemkiewicza; zażenowanie wzbudzają we mnie wymienione w artykule fakty.

"Sąd Najwyższy zdecydował, że Antoni Zambrowski nie dostanie odszkodowania za wyrok skazujący go po marcu 1968 r. na dwa lata więzienia za "szkalowanie narodu polskiego". Polegało ono na zacytowaniu - w nawiązaniu do sytuacji politycznej - Jana Kochanowskiego: "Nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi". [...] Pracujący dziś w "Tygodniku Solidarność" Zambrowski tłumaczył, że nie występował wcześniej o odszkodowanie i zadośćuczynienie z powodu "terroru moralnego "Gazety Wyborczej", podzielającej stanowisko, że nie wypada domagać się materialnej rekompensaty za działalność opozycyjną". - Inni mogli zrezygnować z odszkodowania, bo mieli źródła finansowania za granicą - powiedział adwokat Zambrowskiego, mec. Stanisław Szczuka. Zambrowski zmienił zdanie, gdy w 2005 r. odszkodowanie dostał jego kolega [...] jest synem Romana Zambrowskiego, jednego z odpowiedzialnych za zbrodnie okresu stalinowskiego członka Biura Politycznego KC PZPR z tego czasu. Zwolniony po 1956 r., w 1968 r. został wydalony z partii i przeniesiony na emeryturę. SB rozgłaszała negatywne opinie o Zambrowskim ze względu na jego żydowskie pochodzenie."

Może ja jestem jakiś, kurczę, wrażliwy. W końcu Polak Polakowi bratem, Polska, ojczy... Ojczyzna chciałem napisać. Matka nasza. Matka Boska w klapie. Polskość. Patriotyzm. Wychowanie. Narodowe. Dmowski. A jednak pan Zambrowski jest Polakiem, Polakami są terroryści moralni z "Wyborczej", mecenas Szczuka i jego "źródła finansowania za granicą", członkowie PZPR i SB też byli Polakami. (Chociaż oczywiście są tacy, którzy dowiodą, że byli co do jednego Żydami i podadzą ich żydowskie nazwiska. I to też będzie obrzydliwe.) Czy to aby możliwe, żeby bycie Polakiem jednak nie stawiało człowieka na piedestale, nie wynosiło automatycznie ponad bydło innej narodowości?

***

U Camella wyczytałem: "Zacząłem się ostatnio zastanawiać, czy ja jestem patriotą. Patrzę sobie na naszych polityków ostatnio ukochanych coraz bardziej i zastanawiam się, co mnie tak właściwie łączy z Polską. [...] Wychowywałem się wśród Polaków, w związku z tym mam pewne cechy polskie. Ciężko wytłumaczyć, o czym tak naprawdę piszę. Najłatwiej byłoby gdyby Czytelnik poobserwował jak rozmawiają ze sobą pary obcokrajowców, czasami banalne sprawy powodują kompletnie inne reakcje. Z pewnym przybliżeniem można powiedzieć, że Polacy na pewne tematy mają reakcje zbliżone (choć oczywiście jest to przybliżenie). Uogólniając jeszcze bardziej, inne będą reakcje na temat wiary katolickiej typowego Polaka i Czecha. [...] Doszedłem zatem do wniosku, że istotniejszy dla mnie jest człowiek, niż państwo. To człowiek ma wolny wybór, gdzie będzie mieszkał, co będzie robił. Czy zrezygnuje z obywatelstwa danego kraju, czy poprosi o obywatelstwo innego kraju. Czy wróci do swojego państwa, czy będzie żył na "obczyźnie". Kawałek mojej Ojczyzny jest we mnie. I nie jest konieczne, abym był w Polsce, żeby móc nazwać się Polakiem. Dlaczego mam zostać w kraju A, jeśli kraj B oferuje mi ciekawsze możliwości rozwoju? Czy to jest zdrada? A jak nazwać ostatnią wypowiedź Szacownego Pana w Anglii?"

Kiedy czytam sobie o SB, teczkach, lustracji, antysemityzmie, o propozycji PiSiorów, że poprą kandydatkę PO jeśli ta odetnie się od Marszu Równości, o Hojarskiej napuszczającej na Majewskiego rzeczniczkę praw dziecka (Majewski szkodzi dzieciom, ponieważ z powodu jego programu śmieją się z córki Hojarskiej -- nie sądzę, pani Danuto, żeby taki ciąg przyczynowo-skutkowy był do udowodnienia, sama pani sobie szkodzi dużo bardziej, niż Majewski byłby w stanie), o kolejnych skurwysyństwach Romana Edukatora, o skrótach myślowych pana prezydenta od nieudaczników i pana premiera od europejskiej armii pod wodzą komisji zajmującej się gospodarką zastanawiam się nie nad tym, czy jestem patriotą -- a nad tym, czy jest konieczne, aby nazywać się Polakiem. Bo mi wstyd. I tylko drużyna narodowa piłki nożnej ratuje resztki honoru. Tylko czemu dopiero pod wodzą Holendra? Czyżby rację miał mój Małżonek, kiedy stwierdza, że tylko przejęcie władzy przez Niemców może uratować Polskę?

PS. Platforma Obywatelska Wiecznie Dziewica po raz kolejny odcięła się od koalicji z Lewicą i Demokratami. PiSsiorki, którym nie przeszkadza własna kolaboracja z założoną przez SB Samoobroną i przeciwnikami ewolucji ostrzegają, że "koalicja PO z "postkomunistami" mocno zachwieje jej wizerunkiem". Nie wiem, czy bardziej żenujące jest to, że bracia Kartofle nie dostrzegają belki w oku swoim, czy też to, że PO cały czas daje się nabierać na te pierduły i fakt, że Borowski uzbierał ponad 20% w wyborach prezydenckich w Warszawie nie daje im ani trochę do myślenia. Jedyną osobą, która chwilowo nie wzbudza mojego zażenowania okazał się sam Borowski, który postawił sprawę jasno -- albo koalicja, albo poparcia nie będzie. Pewnie jest Niemcem w pierwszym pokoleniu; bo widać, że sam dziadek w Wehrmachcie nie wystarczy, żeby przejrzeć na oczy.

PS. No i jeszcze pan Kononowicz...

2 Comments:

  • Ha, im do myslenia nie da nic. Chyba tylko klęska jak AWS w następnych wyborach. Chyba,ze do tego czasu zmienia ordynacje na taką, która przyzna PIS władze absolutna do końća swiata i o jedne dzień dłużej.
    Bronek się blamuje tak,ze dawni koledzy nie podaja mu ręki. Wiem,c o móie, bo akurat byłych kolegó Bronka znam i wiem,ze ręki nie podają. Przejecie włądzy przez Niemcó- wolałabym nie, choć koncern mój jest niemieci. Wolałąbym,zebyśmy się w końcu obudzili...

    "Podczas nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu IV RP zdarzył się tragiczny wypadek: zawalił się budynek Sejmu, grzebiąc wszystkich parlamentarzystów. Przestał istnieć Rząd, zginęli najwybitniejsi mężowie stanu - Lech i Jarosław Kaczyński, Andrzej Lepper, Roman Giertych. W uznaniu zasług wszyscy trafili do nieba. Na wieść o tym smutnym, a zarazem wesołym wydarzeniu, Pan Bóg pospieszył wyjść na spotkanie nowo przybyłym. Skacząc z jednej chmurki na drugą spotkał Adama i Ewę z walizkami w rękach.
    - Cześć Adam, cześć Ewa, a wy gdzie się wybieracie? - zapytał Pan Bóg.
    - My? Do Londynu!"

    By Anonymous Meg, at 10:49 AM  

  • Ja się tylko zastanawiam, czy osoba z takimi lukami w pamięci powinna być szefem Wiadomości? Nic nie wie, nic nie pamięta... Kurczę, jak on do pracy trafia?!

    By Anonymous tulka, at 11:51 AM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home