czwartek, listopada 02, 2006

Stop tolerancji

"Czas tolerancji mamy już za sobą", powiedział pan premier i niewątpliwie wie, co mówi. Dyrektor Sielatycki już zwolniony, podręczniki Rady Europy zarekwirowane, a komuchy (tak! tak -- ja też dołączyłem do szacownego grona, za makowskim przewodem) same wyjechały za granicę. Żadnych gejów w polskich szkołach więcej nie będzie. Żadnej tolerancji w IV RP! Tylko cóż to ma wspólnego z samobójstwem uczennicy, które stało się nowym kolcem w tyłku Naczelnego Konia IV RP -- i to kolcem tak pobudzającym, że nawet Kartoffel poczuł?

W jaki sposób odebranie komórek i podział na klasy męskie i żeńskie zapobiegłby np. temu zdarzeniu? "Jak ustalili funkcjonariusze, trzech 14-latków schwytało na przerwie swojego rówieśnika i zaczęło się nad nim znęcać. Dwóch trzymało go za ręce a trzeci ściskał mu jądra. Spowodowane tym obrażenia były tak poważne, że chłopaka trzeba było odwieźć najpierw do szpitala w niedalekiej Wrześni a potem do Szpitala Chirurgii Dziecięcej w Poznaniu." Albo temu: "Wkrótce do wychowawców zaczęły się zgłaszać kolejne dzieci - w sumie kilkunastu chłopców w wieku od 6 do 13 lat. Opowiadali, że krzywdził ich nie tylko Artur, ale też 14-letni Sylwek i 17-letni Patryk." Czy pomoże wprowadzenie mundurków? Zakaz rozpowszechniania pornografii?

"Premier Jarosław Kaczyński zapowiedział przegląd wszystkich szkół. Dodał, że w przyszłym tygodniu pojawią się do tego podstawy prawne. Przegląd ma polegać na spotkaniach z nauczycielami, rodzicami i uczniami, by ich przestrzec przed takimi zdarzeniami jak to gdańskie, które doprowadziły do samobójstwa uczennicy." To mogłaby być szczytna inicjatywa, nie przeczę. Ale spodziewam się, że usłyszymy, że Ania prowokowała, bo się ubierała nieodpowiednio i że kwestię rozwiążą mundurki i odebranie telefonów komórkowych. Być może pan premier udowodni mi, że się mylę i wprowadzi obowiązkowe zajęcia z etyki, elementy feminizmu i teorii gender oraz zapewni młodzieży ciekawe zajęcia podczas przerw (np. pracownie internetowe lub sprzęt sportowy -- ciekawe, ile by się tego dało kupić za 20 mln zmarnowanych na Świątynię Opaczności?). Wtedy przeproszę.

Temat "zera tolerancji" porusza mnie znacznie, bo przywołuje wspomnienia dzieciństwa. Ja też w dzieciństwie byłem bity, wyzywany, dręczony na różne sposoby, fizycznie i psychicznie -- przez "kolegów" z klasy. Ja też w dzieciństwie myślałem o samobójstwie. Na moją sytuację nie miał wpływu brak mundurka (akurat tak się składało, że w 1 i 2 klasie nosiłem mundurek, podobnie, jak moi dręczyciele) ani ilość telefonów komórkowych w klasie (wtedy szczytem techniki były zegarki z kalkulatorem). Byłem po prostu jedynym dzieckiem w klasie, które nosiło okulary, dodatkowo szybko się męczyłem (z powodu -- co wiem teraz, a nie wtedy -- skrzywienia przegrody nosowej) i nie znosiłem gry w piłkę. Wystarczyło. Nie było wtedy "ogólnie dostępnej pornografii", internetu ani komórek. Czego jeszcze nie było? Tolerancji. Umiejętności zrozumienia, że chłopak w okularach też czuje ból, kiedy się go kopnie -- i przejęcia, a nie ubawienia się tym faktem. A przecież nie różniłem się aż tak bardzo od kolegów; mówiłem w tym samym języku, oglądałem te same filmy, grałem w te same gry komputerowe na moim Atari z magnetofonem. Nie wiedziałem nawet, że jestem gejem. Czy gdybym wtedy wyskoczył z okna na dziewiątym piętrze, teraz w szkołach byłby raj? Co mogliby zmienić ówcześni ministrowie i inni dostojnicy, pozbawieni możliwości odbierania komórek i wprowadzania mundurków?

Zero tolerancji, panie premierze. Zatłuczmy wszystkich okularników, rudych, piegowatych, ciemnoskórych, długowłosych, niskich, wysokich, grubych, chudych, ubranych na czarno, na różowo, jedzących za mało lub za dużo. Ewentualnie wysłać toto do szkół specjalnych, prowadzonych przez eks-żołnierzy. W końcu cóż więcej możemy dać naszym dzieciom niż pałą przez grzbiet i z glana w żołądek?

13 Comments:

  • Przykro mi to pisac, ale przez ciebie naprawde przemawia histeria niczym nie podparta. Nie naleze do zwolenniczek PiSu, Kaczorow a tym bardziej Giertycha, ale.....w tym przypadku "Zero Tolerancji" nie oznacza jak ty to opisujesz zero tolerancji dla okularnikow, rudych, piegowatych, kulawych czy biednych, trzeba przestac tolerowac przemoc w szkolach. Jezeli chca to osiagnac poprzez przebranie dzieci w mundurki to niech przebieraja, ja tez w nich chodzilam i nic sie nie stalo, korona mi z glowy nie spadla, jezeli chca zabronic uzywac komore , niech zabronia , po co maja wydzwaniac po dilerach i kolesiach ktorzy pomoga im skopac kolege. Jak ja chodzilam do szkoly komorek nie bylo i nikt nawet nie myslal ze kiedys cos takiego bedzie.No iprzezylam bez komorki, nawet udalo mi sie wyrosnac na porzadna kobiete. Wiesz co jeszcze bylo w szkolach jak ja do niech chodzilam , kara, kara cielesna, po lapach bili nauczyciele i w kacie ustawiali, niektorych za uszy pociagli jak trzeba bylo i wiesz co , tym uczniom to nie zaszkodzilo. To spoleczenstwo wychowalo sobie potworow to niech teraz to naprawia .

    By Blogger atkabe, at 7:29 PM  

  • Maggie: gratuluję, jesteś idealną obywatelką IV RP. Pozostałym czytelnikom bloga polecam prześledzenie procesu, za pomocą którego w dyskursie publicznym "kobieta w ciąży" została zastąpiona "matką dziecka poczętego" i odniesieniem tego procesu do tego, co aktualnie dzieje się z wyrazem "tolerancja". Dla ułatwienia, zechciejcie sobie wyobrazić, że jakaś organizacja, np. Amnesty International, postanawia zorganizować w szkołach warsztaty o tolerancji...

    By Blogger Oliveira, at 8:51 PM  

  • bo - ja to wiesz- maniakalnie wzbraniam się przed uciskiem ;-).
    Już nie chodzi mi o detal, tylko o te głupie hasła...

    By Anonymous joe255, at 11:49 PM  

  • Hej.
    Nie ze wszystkim co piszesz się zgadzam.
    Podobnie jak Ty, miewałem problemy z brakiem tolerancji przez rówieśników w czasach podstawówki głównie. Nie przez pornografię, bo mniej więcej do końca podstawówki to zdążyłem się tylko dowiedzieć, że to coś z rozebranymi paniami, ale nie miałem okazji oglądać. Czy koledzy mieli - pewne przez większość czasu nie. Komórki? Wśród nas nawet nie było wizjonerów, którzy sądziliby że kiedyś każdy będzie miał takie coś. No - tylko niektórzy miłośnicy FunkyKovala i innych komiksów kojarzyli zegarki z możliwością komunikacji, lub komunikatory ze Star Treka. Mundurki - a jakże. To w nich w pierwszej klasie dzieciaki się tłukły. Oczywiście wszystkie te sprawy nie miały wpływu. Ja byłem najmniejszy w klasie i nie nadawałem się do żadnych zadań wymagających sprawności fizycznej - no, chyba że trzeba było się gdzieś schować. Ponadto rodzice mnie tak wychowali do tego czasu, że nie bawiło mnie przeklinanie ani łamanie wszelkich zasad. Nie miałem więc wesoło w klasie, choć czasami potrafiłem się obronić. Oczywiście, potwierdzam tu Twoją tezę, że komórki, mundurki i porno nie ma nic do rzeczy.
    Ale teraz przejdźmy do innego przykładu, znanego nam obu z autopsji. Przypomnij sobie jak wyglądały zajęcia w LO, z panią B. Jak ludzie zachowywali się przed salą i w niej. Jak się odzywali. Czy ktoś wtedy bawił się komórką? U mnie ludzie już telefony mieli, ale wyjęcie go na tych zajeciach groziło poważnym stresem i problemami. Zresztą zajęcia też były stresogenne i wcale niezdrowe, ale wymagały dyscypliny.
    To, w czym mogę poprzeć plany giertychopisowskie, to wprowadzenie pewnego rodzaju dyscypliny w szkołach. I choć bezpośrednio zabieranie telefonów wydaje się bez sensu, to na pewno będzie miało wpływ na poczucie tejże dyscypliny. Uczeń, który wie, że nawet włączenie telefonu grozi mu konsekwencjami, będzie bardziej pamiętał, że przykre konsekwencje może mieć np pobicie kolegi.
    Oczywiście - działa to na zasadzie strachu i może być wręcz szkodliwe, ale jeżeli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa innych, to powinno działać. Problemem może być tylko, gdy dzieciaki wrzucone nagle w rzeczywistość z musztrą nie zaczną się wieszać przez zbyt duży stres.
    Naturalnie, musztra to robienie z ludzi klonów. Każdy najlepiej taki sam. Taki sam mudnurek, fryzura i postawa. Te same cele, te same zasady. Wszelka odmienność do wyrównania. W takim systemie nie ma szans na otwarte bycie gejem czy czymkolwiek innym, co wystaje poza oficjalne "grooming guidlines". Jeżeli tak miałoby być w granicach szkoły - byłbym nawet za. Ale problemem będzie, jak dzieciak po lekcjach będzie się wyzwalał z tychże ograniczeń, a w szkole będą go za to tępić - bo nie sądzę aby było inaczej.

    By Anonymous Chlopiec, at 1:09 AM  

  • Oliveira:
    dla sprostowania IV RP nie ma, dwa jestem rowniez obywatelka USA, czy idealna?
    Histeria w twoim wykonaniu przestala byc smieszna, wiecej rozsadku by sie przydalo.

    By Blogger atkabe, at 8:56 AM  

  • A ja mam dziecko, które z alat trzy będę zmuszona do jakiegoś gimnazjum posłać. Dziekco mam troszkę kolorowe, wychowane niekonwencjonalnie może, ale mądre, delikatne, tolerancji właśnie nauczone. Włos mi się jeży na głowie. Bo to,że mundurki, to nawet jestem za, czemu nie, mundurek może być fajny, że zakaz komórek, to już moz eniekoniecznie,a le w końcu na lekcjach dzwonić nie powinni, ale chodzi mi o cos innego. W tym kraju NIE MAM POMYSŁU NA EDUKACJĘ, NA WYCHOWANIE, NA ROZWÓJ DZIECI. Rodzice, w duzej częśći zwalaja wychowanie na szkołę, szkołą się odżegnuje , bo ni ema instrumentó, jak mówią naucyciele. Nauczycielami są często frustraci, opłącani nienajlepiej, którzy traktują te zajęcia , jak zło konieczne.Szkoła jest archaiczna, nauczyciele nie sa autorytetami, a te całe gimnazja rejonowe to jest naprawde często sodomia i gomoria.
    Bo to nasza wina. Bo My- orośli nie umiemy, nie chcemy, nie mamy czasu własnych dzieci wychowywać. A Roman Edukatrr myśli,zedyscyplina wszystko załatwi . Gówno, Panie Romku. Po trzykroć.
    W wojsku tez jest dyscyplina i co, fala zniknęła?
    A ja- matka dziesieciolatki zastanawiam sie poważnie nad posłaniem dziecka do prywatnej szkoły. Takie, do której sama z nia pochodze przez parę tygodni i gdzie będę miała pewność, że będzie się tam uczyć, a nie będzie narażona na agresję. A jeśli takiej szkoły nie znajdę, to wyjadę. I już.
    A Pomysły Romka tego nie zapewnią. Bo to jest powierzchowna próba polewania olejem morza w czasie sztormu.

    By Anonymous Meg, at 10:11 AM  

  • Najastraszniejsze jest to, że wielu ludzi kupiło ten bełkot o bezpieczeństwie w szkole - ot narodek, któremu wystarczy złożyć obiatę w odpowiednich słowach, by wyłączyło sie myślenie

    By Anonymous socjopatyczna_malkontentka, at 2:33 PM  

  • Przepraszam, że troszkę poza (ciekawym) tematem, ale zobaczcie sobie co się przydarzyło amerykańskiemu rydzykowi:

    Amerykański Rydzyk Tonie

    Swojego czasu w polsce też było głośno o prywatnych homofascynacjach niektórych prawicowych polityków ale nigdy nie skończyło się takim skandalem...

    By Anonymous Uenifeu, at 12:42 PM  

  • Meg,
    skoro dziecko za 3 lata bedzie w gimnazjum, to co teraz robi? Do podstawowki nie chodzi? Moze kiedys bylo inaczej, ale w moim przypadku to podstawowka byla najbardziej brutalna - przez cala swoja rozciaglosc, od poczatku az do 8. klasy.
    Komórki - przydatna rzecz, szczególnie jak się robi interesy i trzeba szybko podejmować decyzje. Ja przezylem cala szkole bez komorki, ktore zaczely sie pojawiac dopiero pod koniec LO. Wiem, ze ludzie sie przyzwyczaili, ze teraz rozmawia sie przez komorke o wszystkim ze wszystkimi. Czasami wydaje mi sie to az smieszne. Czy popierasz aby Twoje dziecko kazda sprawe mialo przedystkutowac ze znajomymi przez koma? I jak to sie dzieje ze te kilka lat temu dziecko w szkole nie potrzebowalo stalego kontaktu z rodzicami, a teraz musi miec komorke? Jakies niesamodzielne te dzieci czy co?

    Czy w Polsce jest pomysl na szkole? Jest. Jakby nie bylo, nie byloby szkoly. To czy pomysł ten jest dobry, to inna sprawa. Ale nie wiem czego oczekujesz, gdy piszesz, że nauczyciele są marni i nie są autorytetami, a szkoła jest archaiczna. Oczywiście że nauczyciele nie mogą być zbytnio zadowoleni przy pensjach, jakie otrzymują. Ale nie ma co oczekiwać, że wybitne osoby zostaną nauczycielami, bo to chyba mało ciekawy zawód. Oczywiście sam miałem także takich nauczycieli, którzy "uczyli z zamiłowania", ale to nie miało nic do ich autorytetu.
    A bezpiczeństwo? - wydaje mi się, że dyscyplina powoduje zwiększenie porządku, a co za tym idzie - bezpieczeńśtwa. To że w wojsku jest fala, to inna sprawa. W momencie, gdy ludzie nie mieszkają w internacie, nie spędzają ze sobą całych dni, a przypadki takiej "fali" nie są po cichu popierane (a w wojsku jak najbardziej są!) to fali raczej nie będzie. Oczywiście, że biedne, delikatne dziecko będzie mogło mieć problem z życiem w takiej szkole - bo dyscyplina nie daje bezpieczeństwa z poczuciem ciepła. Jeżeli chcesz dla swojego dziecka takiej spokojnej szkoły, gdzie będzie się zawsze dobrze czuło, to jak sobie wyobrażasz to dziecko, gdy dorośnie? Kto je wtedy będzie chronił? Rzeczywistość przecież nie jest obita pluszem.

    By Anonymous Chlopiec, at 2:13 PM  

  • chłopiec: nie do mnie Twoja wypowiedź jest adresowana, ale wydaje mi się, że próbujesz być kontrowersyjny dla bycia kontrowersyjnym. Gdzie Ty w życiu codziennym widzisz dyscyplinę i nadzór żołnierski? Co do komórek, prądu też kiedyś nie było i ludzie jakoś żyli -- czy to powód, żeby wyrzucić komputery, lampy i telewizory i żyć przy świecach, popołudnia umilając sobie paleniem w piecu węglowym?

    By Blogger Oliveira, at 2:55 PM  

  • Poniważ wypowiedź jest do mnie, to ja się odniosę. Uwaga ogólna, Dir Chłopiec.Otóż , pogadamy, jak będziesz,ze tak powiem praktykiem. Czyli będziesz miał własne dziecko. Zobaczymy, czy będzie Cisie tak samo podobałą dyscyplina, ordnung, mundury i wtłaczanie wszystkich w jeden szablon.
    Podstawówka, do której posłałam moje Dziecko jest fajna. Ni eżadna rejonowa szkółka, tylko taka, którą wybrałam z okolicznych właśnie pod wzgledem bezpieczeństwa, różnorodności, szacunku do małego człowieka i tak dalej. Edukacja w niej jest na podobnym poziomie, jak w innych ,ale dzieci są bezpieczne, radosne i rozwijaja przeróżne zainteresowania i umiejętności. Bez szablonów. Wiem, bo mam ze szkola kontakt, z nauczycielami. Edukacja jest archaiczna i tu sie ze mna nie sprzeczaj, chyba , ze masz dzieci i inne zdanie. Bo , co powiesz np na lektury szkolne, które są takie same, jak 20 lat temu, kiedy ja chodzilam do szkoły i już wtedy były nudne i niezrozumiaę. Teraz są archaiczne i zniechecajace do czytania. Nauczyciele nie nadążaja za dziećmi. Bo technika, bo internet, bo dostępność np.filmów, programó, otwartosć na świat. Nauczyciele sie nie bawiaw wychowywanie. Dal mnie to nawet dobrze, bo ja życzę sobie swoje dziecko wychować po swojemu. I nigdy,a le to nigdy nie zgodze sie,zeby robł to za mnie ktokolwiek. Z Romanem Edukatorem na czele. Nawet za cenę dużych nakałdów finansowych, kar, więzienia,czy emigracji. TO moje dziecko i ja nie leje na to jakie bedzie. I tego prawa sobbie nie dam odebrać. I jeszcze jedno. Siłą tego świata tkwi w róznorodnośći. A do różnorodnosci prowadzi tolerancja odmienności, otwartość na obcych, poszanwanie innych. Tego powinniśmy uczyć nasze dzieci,a nie stawania pod sznurek. Ja tego ucze moje dziecko i życzę sobie,zeby tego uczyła je szkoła. Jełśi ktoś sądzi inaczej- jego wola. Ja na swoim dziecku eksperymentować nie dam.

    By Anonymous Meg, at 9:08 PM  

  • maggie, mozna zakazac komorek i nakazac mundurki. ale po co? po to, zeby poudawac, ze cos sie wie o edukacji? zeby wykonac atrape koncepcji funkcjonowania edukacji w erpe numer ktorykolwiek? co komorki oraz mundurki maja do przemocy w szkole?

    guzik ma iscie rewolucyjny pomysl na naprawe oswiaty. przemoc w szkole zredukuje sie wtedy niejako przy okazji. ow szatanski pomysl da sie ujac w dwoch slowach: zaczac placic. powtorze: zaczac placic.

    pzdr
    guzik

    By Anonymous guzik, at 1:36 AM  

  • Powinienem robic co innego, a tylko komentuje i komentuje.
    Oliveira: Absolutnie nie staram sie byc w tym przypadku kontrowersyjny dla kontrowersyjnosci, bo irytuje mnie fakt, ze niejako popieram pomysł Romana. Sprawa komórek, których od wielu lat jestem jakby takim przeciwnikiem jest trochę porównywalna do sprawy prądu i komputerów, ale przesadzasz ze swoim przyrównaniem.
    Jak zapewne dobrze wiesz, dzwoniąca komórka na wykładzie, podczas zajęć, w teatrze, na spotkaniu czy nawet w bibliotece świadczy negatywnie o jej posiadaczu. Często jest to uznawane za brak szacunku. Włączenie światła, czy też praca przy komputerze takich konsekwencji za sobą nie pociąga, a więc są to negatywne cechy komórki.
    Stąd uważam, że brak komórek w szkole jest zabiegiem nieszkodliwym, a wręcz pożytecznym.
    Druga sprawa, to moje poczucie, ze ludzie staja sie jacys tacy bezradni bez swoich telefonow komorkowych. Dlatego, choc jest to tylko i wylacznie moje zdanie, promowalbym zycie bez komorki, jako bez urzadzenia nieco oglupiajacego (choc w ten sam sposob powinienem promowac bojkot GG).

    Meg: Szkołe kojarzę raczej z punktu widzenia ucznia, niż rodzica. Mam wrażenie, że jeszcze dobrze pamiętam jak to było być uczniem i mam nieco inne zdanie niż Ty. Niemniej, jako uczeń powinienem popierać wprowadzanie wszelkich luźniejszych form życia. Mundurów nie popieram - jak sobie rodzice chcą, to niech będą, jak nie to nie. Ordnung - jak najbardziej. Wiem co dzieciaki były w stanie robić i nie raz widziałem jak wiele "reszta klasy" na tym traciła. Odpowiedzialność zbiorowa była tragiczna, a że pamiętam, co przychodziło dzieciakom do głowy, zupełnie mnie nie dziwią takie sytuacje, o jakich ostatnio głośno w szkole.
    Nigdy też nie miałem okazji być w szkole, która rozwijałaby własne zainteresowania. Może mi się nie trafiło i może takie rzeczywiście istnieją, ale sam się z tym nie spotkałem.
    A archaiczność nauczania? To prawda że lektury są tak beznadziejne, że nikt nie chce tego czytać. Ale z jakiegoś powodu, autorytety w tej kwestii (nie mówię o Romku) twierdzą, że obecne lektury są zbiorem wybitnych dzieł które cośtam cośtam. Nigdy się z tym nie zgadzałem, ale w kwestiach historii literatury nie mam nic do powiedzenia.
    A reszta programu? Jak dla mnie jest on w jakiś sposób wyjątkowy. Nudny, ale ilekroć miałem okazję konfrontować wiedzę uzyskaną do końca liceum, z opowiednikiem tej wiedzy uzyskanej za granicą, to mimo, że nie byłem dobrym uczniem, zawsze wiedziałem o wszystkim wiele więcej. Oczywiście, okupione to było wieloma wyrzeczeniami i nieprzyjemnościami, ale może warto. Cenię sobię to, czego mnie nauczyła polska szkoła - zarówno pod względem czystej wiedzy, jak i pod względem przystosowania do życia. Ale luźne wychowanie też ma swoje zalety - wszystko zależy co człowiek chce mieć ze swojego dziecka w przyszłości.

    By Anonymous Chłopiec, at 4:59 PM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home