niedziela, stycznia 07, 2007

Notka anty


Dzisiaj jestem zdecydowanie anty.

Portal gazeta.pl zajmuje się tylko jednym tematem. "Abp. Wielgus: Rezygnuję; wierni: Zostań z nami!", "Papież przyjął rezygnację abp. Wielgusa z urzędu metropolity", "Abp Wielgus zrezygnował pod naciskiem?", "Bp Pieronek: przyjąłem tę decyzję z wielką ulgą".

Głównym błędem arcybiskupa było to, że nie przeczekał okresu żywotności standardowego niusa. Było brać przykład z polityków. Mógł na przykład zwołać konferencję prasową i opowiadać o gwałtownych atakach sił antykościelnych. Żądać przedstawienia teczek dziennikarzy, którzy piszą o sprawie. Wystąpić w Radio Maryja i opowiadać o nagonce określonych środowisk. Po dwóch tygodniach pisanoby już o zupełnie czym innym, a arcybiskup byłby metropolitą warszawskim przez następne kilkanaście-kilkadziesiąt lat. Kurtyna.

W którymś z dziennikarskich blogów wyczytałem samokrytykę, brzmiącą mniej więcej tak (nie mogę znaleźć oryginału -- za dużo czytam, najwyraźniej): "politycy wydają się niezatapialni przez kolejne afery, ale to po części nasza, dziennikarzy, wina -- dajemy sobie podrzucać kolejne tematy i nie zajmujemy się niczym do końca". Zgadzam się z tym w zupełności. Ilu Polaków słyszało w ogóle w życiu wyraz "ingres" przed falą artykułów o nowym metropolicie? Na interii znalazłem artykuł: "Odwołanie ingresu decyzją bez precedensu" -- na ilu ingresach był autor artykułu? Jak rozumiem, wszystkie dotychczasowe ingresy szły jak po maśle?

Arcybiskup nie "wyrobił" nerwowo i zrezygnował, bądź też Watykan nakazał mu zrezygnować, a może istniała możliwość dekonspiracji ważniejszego agenta... zastanawiają się dziennikarze. Po co? Jaką wagę ma dla nas, szarych obywateli, to, czy metropolita warszawski nazywa się Wielgus, Kowalski czy Iksiński? Na blogu Miss Bartender wyczytałem: "Janka - siła spokoju, chodząca pogoda ducha spotkała mnie dziś wracającą ze sklepu i płakała. Szła z kościoła, bo jak powiedziała, poszła sie pomodlić o pokorę. Nie, nie dla siebie. Dla biskupów. I powiedziała jeszcze, że nie myślała, że takiego wstydu jej przyjdzie dożyć. Że na miejsce po kardynale Wyszyńskim przyjdzie taki człowiek..." Jaki to człowiek? Co ten Wielgus takiego niby zrobił? Zamordował kogoś? Zgwałcił? Może napastował kleryków, może jest pedofilem? Kradł? Czemu Janka płakała, głodna była? A może głosowała na Wielgusa i teraz jej wstyd?

Żeby nie było niejasności -- mogę oczywiście uwierzyć, że są tacy, jak np. wspomniana Janka, dla których niezwykle ważne jest, żeby arcybiskup nie był informatorem SB. Ale czy naprawdę jest to temat aż tak ważny, żeby gazety inne, niż Fakt, Nasz Dziennik i Tygodnik Powszechny nie pisały o niczym innym? Czy nie ważniejsze jest, że "W ciągu czterech miesięcy pełnienia obowiązków prezesa spowodował odejście kilku członków zarządu, w tym menedżerów, dzięki którym nasz największy bank detaliczny osiągał doskonałe wyniki. Doprowadził do tego, że żaden członek zarządu PKO BP (łącznie z samym Skrzypkiem), nie posiada zgody Komisji Nadzoru Bankowego na pełnienie funkcji kierowniczych w banku. A prawo bankowe wymaga, by prezes oraz przynajmniej jeszcze jeden członek zarządu odpowiedzialny za ryzyko kredytowe zgodę posiadał"?

Kiedyś chyba w "Autobiografii" Joanny Chmielewskiej wyczytałem poradę, którą od tamtej pory staram się kierować: zawsze, kiedy emocje (z dowolnego powodu) sięgają zenitu warto się zastanowić, jak ważna dana rzecz będzie dla mnie za pięć lat. Jaki wpływ na życie przeciętnego obywatela ma to, czy arcybiskup Wielgus zrezygnował z urzędu, czy kazano mu zrezygnować? Czy podpisał, czy nie podpisał lojalkę w latach 80-tych? Czy jego ingres bez precedensu wpływa na inflację, ceny żywności, temperaturę w mieszkaniach, prawo lub sprawiedliwość? Ile pieniędzy straci Polska, ilu obywateli z wyższym wykształceniem wyjedzie, ile noworodków zostanie wyrzuconych na śmietnik w związku z ingresem Wielgusa?

Żeby było jasne: nie odmawiam tym, dla których SB jest czymś więcej, niż opowieścią z przeszłości prawa do przejmowania się agentem-arcybiskupem, nawet, jeżeli dla mnie osobiście jest to sprawa kompletnie obojętna. Ale czynienie ze sprawy pożywki dla mediów, rozdmuchiwanie jej, jakby chodziło co najmniej o śmierć tysięcy ludzi i nadawanie sekunda po sekundzie korespondencji z toalety arcybiskupa uważam za niesmaczne. Może Benedykt XVI chciał, żeby agent-arcybiskup został metropolitą, a może nie. Ale wmawianie ludziom, że przeszłość Wielgusa jest najważniejszym, co się na świecie wydarzyło w tym tygodniu uważam za równie niesmaczne i idiotyczne, jak wypowiedź radnej Gosiewskiej, która stwierdziła, że Kuroń to człowiek z niejasną przeszłością. A dziennikarze? Arcybiskupa sugeruję zostawić szmatławcom i pismom katolickim. Ja zaś chętnie się dowiem, jak idzie śledztwo w sprawie powiązań gejbombera ze sztabem wyborczym Lecha Kaczyńskiego, w sprawie podsłuchiwania dziennikarzy Rzeczpospolitej, jak wygląda perspektywa wprowadzenia tzw. jednego okienka dla przedsiębiorców, jaka jest prognoza strat finansowych ponoszonych przez PKP wskutek wybudowania stacji Włoszczowa Centralna, czy Andrzej Lepper jest gwałcicielem i czy już obliczono, jakie straty poniosła Warszawa dzięki prezydenturze Kaczyńskiego.

8 Comments:

  • Oliku, dla Janki nie najistotniejsze bylo to,ze donosił. Ale to,ze kląmał i sie do błędów przyznać nie umiał. Że sie nie wycofał sam. Że okazał się niehonorowy.
    Zachowanie ludzi od Radyja Bez Ryja w Archikatedrze- wstyd wszechswiatowy. Te okrzyki: "zostań z nami". Obrzydliwe
    Wiesz, takie problemy, jaki kraj. Chwilowo maglujemy ingres i Wielgusa, bo tak. Mam nadzieję, ze i na Skrzypka przyyjdzi ekolej. Ja mamkonto w innym banku,a mój ojciec swoje, p 20 latach zamknął.

    By Anonymous Meg, at 12:52 PM  

  • bowiem od lat ten Naród żyje emocjami;
    a nie gospodarką.
    na szczęście nie cały.
    (coraz więcej ludzi ma to w d... i robi swoje. tu, w londynie...)

    By Anonymous makowski, at 1:14 PM  

  • Meg: "Oliku, dla Janki nie najistotniejsze bylo to,ze donosił. Ale to,ze kląmał i sie do błędów przyznać nie umiał." Ależ przecież to nic nowego w kościele, ani polskim, ani innym. Paetz choćby, albo ks. Czajkowski (którego mi szkoda), albo Rydzyk i jego stocznia. Z drugiej strony tutaj mi się przypomina coś, co wczoraj napisał Makowski:

    "problemem polskich narodowców, nazywanych często „prawicą” (w większości niesłusznie) – jest dziś zbyt silne utożsamienie z Kościołem.
    (= katolickim, no bo jakimż innym, prawda? ;-)
    i stąd takie wielgusy bolą, oj bolą…
    problemem polskich Ateistów, nazywanych często „lewicą” (i dość często niesłusznie) – jest brak Postaci: wzorców, ideałów; innych niż „zkomunizowane”"

    No i bingo. Moimi wzorcami politycznymi są Kuroń (znany agent SB) i Balcerowicz (musiodejść). Obaj są dla prawicy zdrajcami i komuchami, tak więc brak mi wzorców innych niż zkomunizowane. Ergo -- nie potrafię się głębiej zainteresować donoszeniem arcybiskupa, co najwyżej cynicznie się uśmiechnąć na myśl o tym, jakie teraz wygibasy muszą wyczyniać pisiorki i radiomaryjni, żeby arcybiskupa usprawiedliwić, jednocześnie broń Istoto nie wycofując się z "każda prawda, nawet najboleśniejsza" oraz chęci wykastrowania każdego, kto w życiu widział esbeka (oprócz braci Kaczyńskich, gdyż ich teczki jako jedyne są sfałszowane).

    makowski: no wiem, że coraz więcej. A reszta? A kraj?

    By Blogger Oliveira, at 2:26 PM  

  • A mnie bardzo interesowalo to czy klamca i sprzedawczyk zajmie najwyzszy urzad w kosciele czy nie. I nie ze wzgledu na to ze dreptam do kosciola co niedziele, bo nie dreptam i na ogol sprawy kosciola obchodza mnie srednio, ale obchodzi mnie wplyw tej instytucji na zycie w Polsce. Takze jeszce jedna szuja na wysokim szczebelku to juz za duzo.
    Cios jaki zadal radiomaryjnym Papiez odwolujac Wielgusa jest dosc duzy i byc moze kolejnebrudy wywlekane na wierzch zmienia cos w mentalnosci tych wszystkich zagorzalych katoli.
    Tak jak pisala Meg, teraz przerabiamy WIelgusa, przyjdzie jutro czas na Skrzypka, Marcinkiewicza i wspoanaile, genialne pomysly Romcia. Wszystko w swoim czasie.

    By Blogger atkabe, at 7:16 PM  

  • Z niejedną tezą w notce anty zgadzam się dziś w zupełności.
    Jestem zażenowana szumem medialnym.
    Jestem zażenowana poprawą wzierunku na arenie międzynarodowej.
    Nie ma co dodawać;-(- notka wyczerpała temat.
    P.S. I jedno anty;-)Odmawianie ludziom o poglądach prawicowych poparcia dla Pana Balcerowicza jest sporym nadużyciem.To już jakiś okropny, nieprawdziwy stereotyp.
    pozdr. i dziękuję za notkę

    By Anonymous smietniczek, at 8:02 PM  

  • gdzieś jednak ma związek choćby ze stanem mojego samopoczucia , bo to jest obraz państwa jakie mamy. Teraz posłuchałam sobie Glempa i dochodzę do wniosku, że pokora to stan kościołowi nieznany .

    By Anonymous joe255, at 10:18 PM  

  • I pomyśleć, że wczoraj w tym samym temacie się żołądkowałem. Może nawet jeszcze bardziej byłem bojowy...

    Faktem jest, że 'lustracja' jest problemem 'prostym' -- jeszcze się nie pojawił taki ekspert od niej, który przeciętnego Iksińskiego zmusiłby do uznania swej intelektualnej wyższości. Każdy więc może być ekspertem lustracyjnym -- tym lepszym im słabiej zna reguły działania SB, WSI, im mniej czytał dokumentów.

    A gospodarka, jak ewolucja, jak polityka zagraniczna, itp. wymagają fachowości.

    Meggie: jak na razie Nasi Drodzy Władcy skutecznie przeczekują problemy -- za nich nikt się nie wziął do miesięcy i wiele spraw zupełnie ucichło. Mogę się założyć, że nikt się tym już nigdy nie zajmie.

    Co do SW jeszcze -- nie wiem, czy to co robił przekraczało granice moralnie zakazane. Ale na pewno nie chcę, by to było jedyne, czy choćby główne kryterium oceniające zdatność do zajmowania takiego stanowiska. Tymczasem SW nikt nie pytał, jak ma jego zdaniem wyglądać przyszłość Kościoła, co chce w nim zmienić, a przy czym trwać, jakie ruchy i wizje wspierać. W Polsce skandale lustracyjne nie występują obok dyskusji o propozycjach politycznych, gospodarczych, czy ideowych, ale są ZAMIAST tej dyskusji. I to jest nasz główny problem.

    By Anonymous PAK, at 10:18 AM  

  • Ja sie bardzo ciesze z wybuchy tego skandalu. Mam nawet ochote na jeszcze kilka. Nie dla tego, ze agencka przeslosc ma dla mnie znaczenie - jestem juz z tego pokolenia, dla ktorego to obojetne. Cieszy mnie to, ze Kosciol drzy w posadach, katoliccy publicysci placza, prawi politycy zdaja sie byc niepocieszeni, a fundamentalistyczna gawiedz stracila kolejny autorytet. Moze w ten sposob pozycja kosciola nieco oslabnie i juz nie bedzie konsultantem wszelkich ustaw i wyrocznia co moze fukcjonowac a co nie w pseudo swieckim panstwie. W hiszpanii kosciol przegral bo kolaborowal z Franco, moze w polsce przegra bo bedzie odbierany jako zgraja SBekow. Mam taka nadzieje

    By Anonymous Anonimowy, at 12:38 PM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home