niedziela, stycznia 28, 2007

Ta gra dwie ma instrukcje

"Ministerstwo Edukacji Narodowej podliczyło wyniki ankiet o liczbie ciężarnych uczennic. -Musimy przygotować świadomość młodej dziewczyny. Powinna być przygotowana do cnoty wierności i czystości - komentował wyniki wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski. [...] Musimy przygotować świadomość młodej dziewczyny do tego, żeby poczekała z inicjacją do czasu, kiedy założy rodzinę - tłumaczył. - Powinna być przygotowywana do wszystkich cnót, które są niezbędne dla takiej sytuacji, a więc cnoty wierności i cnoty czystości."

"Zarzuty dla wyrodnej matki 2,5-latka: Spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i znęcanie się nad dzieckiem - to zarzuty dla matki 2,5-letniego chłopca z zachodniopomorskiej wioski pod Wolinem. [...] Okazuje się, że synem nie opiekowała się od dawna. Matka mieszkała sama u swojej matki w dobrych warunkach, natomiast dziecko było pozostawione u wujka w bardzo złych warunkach"

"Gimnazjaliści przyznali, że przez kilka tygodni prześladowali Anię. Klepali ją po pośladkach, łapali za biust i wulgarnie wyzywali: lodziara, kurwa, parociąg. W dniu poprzedzającym samobójstwo Mateusz podbiegł do Ani i "zaczął ją szurać kolanem po pośladkach", a Łukasz chwycił ją za kark i pociągnął głowę w okolice krocza. [...] Rodzice wypuszczonych chłopców zapowiedzieli, że chcą, by dzieci wróciły już w poniedziałek do Gimnazjum nr 2. Jest duża szansa, że tak się stanie. - Chłopcy popełnili błąd i powinni naprawić go w tym miejscu, w którym wszystko się stało, w swojej szkole [...]"

"Liczba kobiet w wieku 15-50 jest określona. Ponieważ liczba maszynek rodzących i urządzeń jest określona, możemy jedynie prosić je, aby każda z osobna postarała się jak najlepiej, choć być może nie jest rzeczą właściwą nazywanie ich maszynkami" - powiedział do lokalnych działaczy partyjnych minister Hakuo Yanagisawa."

Różne to sprawy, lecz łączy je jedno: pogardliwy stosunek do kobiet. Minister Orzechowski podziela poglądy św. Tomasza -- "Kobiety są więc siedliskiem wszelkich wad. To one wciągają mężczyzn w grzech. Skoro brzydzą was rzygowiny i kupa gnoju, jak możecie trzymać w ramionach ten wór nieczystości?!" Ciąże nastolatek nie są winą nastolatków; zapewne są efektem dzieworództwa. Nie śmiem wspomnieć o niepokalanym poczęciu; wszakże minister wspomina o tym, że dziewczętom brakuje moralności i czystości, a chyba nie sugeruje, że tego samego brakowało Maryi. Chłopców nie trzeba niczego uczyć. Dlaczego? Głupie pytanie. Chłopcy to ludzie, kobiety to wory nieczystości. Skoro mowa już o płci męskiej, chłopcy z gdańskiego gimnazjum po prostu pozwolili dać worowi (parociągowi, lodziarze) wciągnąć się w grzech; co prawda był to błąd, ale zostanie on naprawiony w szkole. (Jak? Czy nastąpi sesja wywoływania duchów, lub też Ania zostanie wskrzeszona? A może odbędzie się lekcja Wen-Do, samoobrony dla kobiet, dzięki której inne dziewczęta w klasie będą umiały obronić się przed dowcipnymi kolegami?) Minister, niepolski co prawda, nazwał kobiety maszynkami do rodzenia; warto jednak zauważyć, że w odróżnieniu od ministra polskiego chce je prosić, aby postarały się jak najlepiej, nie zaś przymuszać zmianami prawa pracy i konstytucji. Na koniec wyrodna matka 2,5-latka: niby sprawa jest oczywista, zła kobieta spożywała alkohol, podczas gdy niewinne dziecko odmrażało sobie nóżki. Jednak warto zauważyć, że dzieci na ogół mają dwoje rodziców (o której to zadziwiającej prawidłowości politycy prawicowi pamiętają wyłącznie podczas rozmów o związkach rejestrowanych par homoseksualnych). Wyrodny ojciec dziecka w ogóle się w artykule nie pojawia. Być może nie żyje. Jednak dziecko "było pozostawione u wujka w bardzo złych warunkach". To może wyrodny wujek też powinien za to odpowiedzieć?

Przedmiotowe traktowanie kobiet może przyjmować różną skalę. Czasami ogranicza się do tego, że 2,5-letni chłopczyk ma tylko wyrodną matkę, mimo, że mieszka u wujka. Czasami sięga dalej. Minister Orzechowski wydaje się cierpieć na kompleks Madonny/ladacznicy; kobiety w jego oczach dzielą się na czyste i moralne (Madonna) oraz splamione, nieczyste (ladacznica). Misją ministra jest nauczenie uczennic cnoty wierności oraz cnoty czystości, czyli zamienienie (potencjalnych) ladacznic w Madonny. Chłopcy ministra nie interesują; chłopcy są z natury dobrzy, mądrzy i sprawiedliwi, jednak czasami ladacznice (zwane również worami nieczystości, wyrodnymi matkami, etc.) mogą sprowadzić ich na złą drogę.

Rezultaty nauk ministra potrafię przewidzieć już dzisiaj. Oto uroczy zaiste post niejakiego Edwarda na forum o2.pl: "MAm 32 lata, żona 30. BArdzo sie kochaliśmy, naprawdę wielka miłość. MAMy 2 letnia córeczkę, ale niestety od czasu gdy sie urodziła zaczęły się nasze kłopoty. Właściwie moje... czułem głęboka ambiwalencje w stosunku do nowej sytuacji... zmienił sie sex...żona przestała mnie pociągać... była zmęczona ciągle, zaabsorbowana dzieckiem i te wielkie nabrzmiałe mlekiem balony... powiedziałem jej to. POwiedziałem, że nie jestem szczęśliwy, że przestała być dla mnie kobietą.... TAki głupi jestem, a kocham j.a nad zycie... i pojawiły sie też kópoty w pracy, więc oddalaliśmy się od siebie. Ona sie starała. Prawie kazdego dnia robiła mi loda, z obawy że będe niezadowolony...i bym jej nie zostawił... [...] myślałem, że wszystko jest ok aż się wyprowadziła... dwa lata próbowała i mówi że chyba przestała mnie kochać... [...]"

Nie jestem psychologiem, ale czy trzeba psychologa, żeby zanalizować wyzwania Edwarda? Może trzeba. Bardzo proszę: "Rather than having a too close relationship with his mother as an infant he, in fact, was alienated from her. His search for a wife was based on attributes of his mother and having found her, he plays out his early infantile dynamics hoping for the love he had not received as an infant. [...] the search for his beloved mother continues through their spousal relationship and is the cause of unrealistic expectations on the part of the husband as he continually but unconsciously searches for his mother in his relationship with his wife. [...] Thus, both non-sexual and sexual intimacy of the marriage can trigger unconsciousnes memories of that first intimacy, the mother/infant relationship. In order to avoid triggers of such memories, the husband may begin to avoid sex with his spouse. The early infantile trauma may be particularly reactivated when his wife becomes a mother, since it brings into the forefront the repressed memories of his own mother/infant relationship."

Przykro mi, że Edward i minister Orzechowski prawdopodobnie czuli się odepchnięci przez swoje matki. Ale czy na pewno właściwym rozwiązaniem kompleksów ministra będzie nauczanie uczennic czystości oraz promocja homoseksualizmu wśród uczniów? (Zastanówcie się: chłopcy nadal będą ofiarami burzy hormonów, dziewczęta będą czyste i wierne, więc z kim chłopcy rozładują swoje niewinne namiętności...?) Żartuję oczywiście, ale żart to gorzki. "Zniekształcony jest dźwięk, ale widać, że dziewczyna nie była molestowana. To były takie końskie zaloty, zabawa nastolatków" mówi adwokat jednego z chłopców z gdańskiego gimnazjum. W tej zabawie reguły są różne dla dziewczynek i chłopców. Ania tego nie wiedziała. A może wiedziała aż za dobrze? W końcu mama Ani nie musiała oglądać filmu z komórki, aby wybaczyć chłopcom.

5 Comments:

  • Łączysz kilka rzeczy, chyba zbyt łatwo znajdując wspólny mianownik.
    Co do chłopców -- opisano ich zachowanie jako gorsze od tego, które miało miejsce. Przyszedł więc czas na wychylenie wahadła w drugą stronę.
    Myślę, że też dzisiaj słabo się pamięta o Tomaszu z Akwinu -- minister Orzechowski bynajmniej nie śledził jego filozofii; on po prostu wyrósł w takim środowisku, gdzie brakuje środka w ocenie kobiet. (Ile razy ja to widziałem u osób starszych, także kobiet. Żona rozwiodła się z mężem alkoholikiem? O widać się rozpił, bo o niego nie dbała; albo za bardzo innym się podobało. Jej wina! -- usłyszeć że rozpad małżeństwa nie jest winą kobiety bardzo trudno... Podobnie stało się u nas ze sprawą Anety K. -- jej prowadzenie było bardziej sensacyjne i społecznie nosne, od zachowań działaczy Samoobrony. Czy to świadczy o popularności tomizmu w Polsce?)
    Zgodzę się oczywiście, że mamy pewien feler w kulturze. Ale nie zgodzę się, że żyje jego filozoficzna podbudowa. Tak samo, że przypływ sympatii do owych chłopców głównie z niego wynika.

    By Anonymous PAK, at 8:17 AM  

  • Pak - Minister Orzechowski ponoć ukończył Instytut Teologiczny w Łodzi (wg Wiki). Więc akurat on to chyba o Akwinacie słyszał.

    By Anonymous migg, at 10:28 AM  

  • No, cóż, rzeczywiście nie doceniłem min. Orzechowskiego. Co nie zmienia mojego zdania, że wątpię w opieranie się tu na autorytecie Akwinaty.

    By Anonymous PAK, at 11:33 AM  

  • PAK -- nie spodziewam się, żeby Orzechowski robił to świadomie.

    By Blogger Oliveira, at 7:01 PM  

  • Widzicie, mam pewną sympatię do Akwinaty :)

    Oliveiro -- ja rozumiem, że sugerujesz nieświadome nawiązanie, ale ja po prostu nie wierzę by postawy życiowe brały się z filozofii (nawet tej, którą nieświadomie się nasiąkało), raczej uważam, że filozofia jest wyrazem życiowych postaw. To co pisał Akwinata bardziej świadczy o poglądach epoki, ze szczególnym uwzględnieniem ruchów ascetycznych (jeszcze w starożytności sprowadzano ciało do "mięsa", starając się je przedstawić możliwie najbardziej odpychająco, by zrobić więcej miejsca na ducha). Być może świadczy także o sposobach na tłumienie własnego popędu seksualnego. A może coś więcej? (Przecież ten Tomasz z Akwinu uciekający przed podesłaną mu powabną nagą kobietą jest pyszny!)

    Słowem -- traktowałbym Akwinatę nie tyle jako drogowskaz dla Orzechowskiego, co inne świadectwo o kulturze, z której Orzechowski się wywodzi.

    By Anonymous PAK, at 7:52 AM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home