środa, lutego 28, 2007

Czy naboje?

Jak wszystkim już wiadomo, premier Kaczyński otrzymał przesyłkę, a w niej trzy sztuki ostrej amunicji oraz kartkę o treści "Dla kota, dla twojej matki, dla ciebie".

Rozważmy pokrótce, kto mógł wysłać taką przesyłkę. Nasuwają mi się trzy tezy:
1. Szaleniec.
2. Premier Kaczyński lub jego współpracownik. (Łączenie punktów 1. i 2. grozi procesem sądowym. Nie polecam.)
3. Ktoś, kto nie musi się przedstawiać w liście, w żaden sposób identyfikować ani podawać żądań, ponieważ premier Kaczyński wie, kto jest nadawcą i jaki jest powód wysłania przesyłki.

Punktu 1. nie da się wykluczyć, ponieważ szaleniec z definicji jest nieprzewidywalny. Jeśli można rzucać chomikami lub opowiadać o talibach lądujących w Klewkach, można wysłać trzy naboje. Pojawia się ewentualnie pytanie o to, jak łatwo jest statystycznemu szaleńcowi niepracującemu w policji lub wojsku zebrać trzy sztuki ostrej amunicji, w tym jedną od kałasznikowa. Na to pytanie nie znam odpowiedzi.

Punkt 3. wydaje mi się mało prawdopodobny. Gdyby Kaczyński spodziewał się gróźb, obojętnie z jakiego źródła, dawno już byśmy o tym słyszeli. Gdyby zaś źródło było tak przerażające (Układ we własnej osobie?) że premier nie śmiałby go ujawnić, nie wydaje mi się, żeby ujawnił fakt otrzymania przesyłki.

Punkt 2... O punkcie 2. nie mam specjalnej ochoty się wypowiadać, gdyż władze IV RP są tak czułe na swoim punkcie, jak żadne inne od czasów głębokiego PRL, a ja nie lubię sądów. A jednak... czy człowiek, który pamięta, że w felietonie Daniela Passenta kilkanaście lat temu korespondenci Polityki wybrali go najgorzej wychowanym politykiem i za pośrednictwem rzecznika wyrzuca Polityce odegranie "niemałej i zawstydzającej roli" w "haniebnej i szkodliwej kampanii, jaką wtedy prowadzono przeciw ludziom mającym w oczywisty sposób rację"... czy człowiek, który w rozmowie z dziennikarzem Gazety Wyborczej zasugerował dziennikarzowi, że może zostać "wyeliminowany"... czy człowiek, który wyrzuca ministrów za to, że nie przyznają mu racji wystarczająco energicznie i często, a pozostawia na miejscu tych, którzy poza lizusostwem lub posiadaniem "szabel" nie posiadają żadnych innych kwalifikacji... czy człowiek, który wyrzekł się miłości kobiety (?) dla budowy IV Rzeczpospolitej... czy człowiek, który sugeruje, że żądanie zmiany trasy obwodnicy wokół doliny Rospudy jest spowodowane przez Układ, bo "nie wszystkim w Europie zależy, by nam się udało"... czy taki człowiek byłby w stanie wysłać do samego siebie trzy sztuki amunicji i rozpowszechnić taką informację (mimo, że zdawałoby się, że służbom odpowiedzialnym za ochronę premiera łatwiej by się pracowało, gdyby informacja nie znajdowała się na pierwszych stronach gazet i serwisów internetowych? Sami udzielcie sobie odpowiedzi na to pytanie.

Po cóż premier miałby robić coś takiego? Pominę tu wyjaśnienia natury psychologicznej, bo nie posiadam wystarczającego wykształcenia -- nawet, jeśli teoria, że premier ma patologiczną potrzebę udowadniania, jak niezwykle jest ważny i jak ogromne stanowi zagrożenie dla Układu wydaje mi się bardzo prawdopodobna. Przychodzi mi do głowy gorszy scenariusz: takie "próby zamachów" mają stworzyć obraz polityka niezłomnego, ściganego przez Układ na potrzeby ewentualnych wyborów; Millerowi czy Belce wszakże nikt amunicji nie wysyłał. Jednak Jarosław, premier tysiąclecia, a może nawet milionlecia, On jest tak ważny, że nawet dla Jego kota kula się znajdzie, na wypadek, gdyby kot miał podpisywać jakieś rozporządzenia. (Nawiasem mówiąc, moją uwagę zwrócił fakt, że kot znalazł się w liście na pierwszym miejscu.) Jeśli mam rację, śledztwo w sprawie amunicji zakończy się tak samo, jak w sprawie tzw. gejbombera, czyli zamiast obejrzeć impeachment, tudzież nowe wybory będziemy co jakiś czas odgrzewać sprawę w momencie, kiedy będzie potrzebna, zaś sprawca nigdy się nie znajdzie. A czyż nie jest oczywiste, że w chwili, kiedy premierowi 36-milionowego (wczoraj przeczytałem, że według szacunków polskich placówek dyplomatycznych z Polski wyjechało już 2,5 mln osób) państwa grozi się śmiercią, nowych wyborów nie można organizować, zaś wojsko, policja i służby specjalne muszą otrzymać większe uprawnienia?

Ale to wszystko teorie spiskowe. Nie ma w nich ani grama prawdy. Szaleniec, to mógł zrobić tylko szaleniec. Może nawet tak niebezpieczny, jak Bogdan G.

6 Comments:

  • albo sąsiadka Mamusi.

    By Anonymous makowski, at 5:26 PM  

  • Kot to rodzina, współmałżonek jakby, to musiał być na pierwszym miejscu.
    Impeachment w Kaczystanie?? Chyba zartujesz, zaraz zmiana konstytucji nastapi i beda obaj dozgonnie na stanowisku moralności i solidarności bronili.
    A wrogów to im chyba nie brakuje, szczególnie ze wsi.

    By Blogger atkabe, at 12:49 PM  

  • A gdzie przeczytales ten tekst o ambasadach liczacych wyjezdzajacych?

    By Anonymous kuba, at 1:43 PM  

  • Tego kota to mi żal, może zginąć za niewinność

    By Anonymous socjopatyczna_m, at 11:07 PM  

  • ja juz pisalam - autokreacja

    By Anonymous joe255, at 9:15 PM  

  • No ale ten kot juz zdechł przecież dawno, nie? Czy jest nowy?

    By Anonymous Uenifeu, at 9:52 PM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home