sobota, lutego 10, 2007

Kaziu, wiochę robisz...

Jak zapewne wiadomo czytelnikom mojego bloga, eks-premier Kazimierz Marcinkiewicz pisze swojego bloga. Przez jakiś czas łudziłem się, że pisze go wynajęty człowiek, lat około 18, który pisze bzdury, bo lepiej nie umie (co jest dość typowym poziomem umiejętności w rządzie i okolicach). Niemniej jednak kolejne notki nie pozwalały dalej odsuwać strasznej prawdy: premierem Polski był przez kilka miesięcy człowiek o mentalności przedszkolaka i stopniu rozwoju umysłowego absolwenta pierwszych klas szkoły podstawowej. Pochwalić mogę wyłącznie ortografię -- tu błędów nie zauważyłem. (Słownik ortograficzny Worda to piękna rzecz, nieprawdaż?)

Kazio -- tak pisze o nim cała Polska, wliczając medium tak szacowne, jak Tygodnik Powszechny -- wycofał się właśnie z wyścigu do stołka prezesa PKO BP. Zdawałoby się -- przejrzał na oczy, zrozumiał, że pewne rzeczy nie przystoją eks-premierom, postanowił ratować resztki godności (zakładając, że jakieś jeszcze zostały). Jednak znów na przeszkodzie temu obrazowi stanął blog Kazia. Oto skrót ostatniej notki:

"Wiem dobrze, że wypełniam wszystkie kryteria stawiane w obowiązujących ustawach. Wiem też, że w poprzednich latach były podejmowane decyzje o powoływaniu prezesów banków, w tym centralnego nie posiadających bezpośredniego doświadczenia bankowego oraz nie ekonomistów. Wszyscy znamy przypadki, że doświadczeni bankowcy doprowadzali banki do ogromnych strat. [...] Moja kariera zawodowa jest bogata i dosyć wszechstronna. Co więcej zawsze oparta na pracowitości i oddaniu się temu co robię, oddaniu bez reszty. [...] Zapewne nie każdy tak robi, ale ja właśnie tak, bardzo solidnie przygotowywałem się zawsze do tego nad czym pracowałem. [...] Od miesiąca podjąłem pracę nad strategią dla banku na kolejne sześć lat. [...] Zauważyłem, że dobrze dotychczas prowadzony bank posiada kadrę gotową do realizacji ambitnego programu. Życie układa się jednak inaczej. Zwłaszcza moje życie w ciągu ostatniego roku. Wrzawa jaka powstała wokół mojej kandydatury, zarówno w mass mediach, w środowiskach politycznych, jak i środowiskach bankowych i finansowych, z których nie uzyskałem jakiegokolwiek wsparcia, znacząco utrudni spokojną i efektywną realizację dobrego i ważnego dla banku programu. Mogłoby to odbić się negatywnie na sytuacji PKO BP. Nie mogę narażać banku na takie ryzyko. Zauważam bardzo wyraźnie, że nie ma dla mnie miejsca, nie mam możliwości spokojnej pracy, że trudno znaleźć dobry sposób wykorzystania moich zdobytych doświadczeń. Nie mogę tego robić kosztem tak wspaniałego już dziś i perspektywicznego banku."

Powiewa grozą. Człowiek tak wspaniały, jak Kazimierz Marcinkiewicz, o tak niezwykle szerokich kwalifikacjach pozwala sobie na wypisanie kilku kilobajtów tekstu, który da się streścić słowami "rozgoryczony Kazio mówi nam, że jesteśmy gópi nie rzucając się na tak wielką szansę". W odróżnieniu od innych, Kazio jest pracowity i tak, bardzo solidnie się przygotowuje. Od miesiąca podjął pracę (czy aby na pewno pracę podejmuje się OD miesiąca...?) tworzenia programu. Stworzył program zaiste wybitny, dzieło, jakiego przeciętny wykształciuch nie obmyśliłby przez rok: "Trzeba włożyć bardzo wiele pracy w umocnienie podstawowej działalności detalicznej banku, poprzez wdrożenie ZSI, rozbudowę sieci oddziałów, zwłaszcza w dużych miastach, uatrakcyjnienie oferty bankowości internetowej, „ubankowienie” starszych i pozyskanie młodych Polaków, aktywizację segmentu „personal” oraz stworzenie oferty „private bankingu”. Niezbędne jest dalsze poszerzanie działalności pionu korporacyjnego." Jak widać, premier zna wiele angielskich wyrazów, nie tylko "yes", co więcej wstawia je w cudzysłowy, żeby było widać, że to trudne słowa i nie każdy zrozumie (ale On, On tak, bardzo solidnie się przygotował i teraz rozumie). Pod rządami Kazia PKO rozbudowałby sieć oddziałów w dużych miastach, byłby bankiem dla starszych i młodszych, dla segmentu "personal" i dla pionu korporacyjnego. Stworzyłby również ofertę "private bankingu" (tu Kazio nie podał, czy dla segmentu, czy raczej dla pionu -- w końcu nie wszystkie swoje plany może tak beztrosko zdradzać, kto wie, może jakiś doświadczony bankowiec z nich skorzysta i zamieni PKO BP w światowego giganta bankowości?) Marcinkiewicz docenia również kadrę dobrze dotychczas prowadzonego banku, tak wspaniałego już dziś, mimo, że Kazio jeszcze nim nie zarządzał.

Niestety, zauważa z goryczą samozwańczy spec od bankowości, życie układa się inaczej. Ani politycy, ani media, ani nawet bankowcy i finansiści nie docenili wybitności Kazia. Cóż za głupota mogła nimi kierować! Czyż nie widzieli, że Kazio chce rozbudować ofertę segmentu "personal" i pionu korporacyjnego? A może, o zgrozo, widzieli, lecz chcieli działać na szkodę PKO BP i wybrać na stanowisko prezesa kogoś, kto ma w planach zmniejszenie sieci oddziałów, nie chce, aby PKO był bankiem dla starszych i młodszych, a nawet nie chce tworzyć oferty "private bankingu". Nowy, o wiele gorszy prezes z pewnością nie zrozumie, jak ważne jest "podjęcie szybkich działań tworzenia banku na Ukrainie, a także efektywną obecność z produktami bankowymi tam, gdzie są duże skupiska Polaków". Ukraina byłaby tylko początkiem, Kazio-wizjoner snuje bowiem plany "stworzenia największej grupy finansowej w naszej części Europy". A potem i w nie-naszej części! Alleluja i do przodu!

Tak się składa, że wśród linków obok notki Kazia znalazłem wspomniany już artykuł z Tygodnika Powszechnego. Możemy tam wyczytać: "Były premier przez ostatnich kilkanaście lat funkcjonował w polityce, a zanim do niej poszedł, nie zdobył sobie pozycji fachowca w jakiejkolwiek dziedzinie. [...] Jarosław Kaczyński wolałby, aby jego pomoc nie była skuteczna na etapie decyzji rady nadzorczej banku. Ponoć premier był pewny, że rada (w której Skarb Państwa ma większość) wybierze Marcinkiewicza, ale nie był pewny, czy decyzja ta zostanie zatwierdzona przez Komisję Nadzoru Bankowego. A wtedy – podają źródła zbliżone do lidera PiS – byłaby kompromitacja. Jeśli ktoś nie rozumie, dlaczego dopiero wtedy (a nie np. po politycznym wyborze Marcinkiewicza przez radę nadzorczą) miałaby nastąpić kompromitacja, wyjaśnijmy, że chodzi o obnażenie finalnej nieskuteczności rządu. [...] Jeśli premier nie zorientował się na czas, że wchodzi w ten sposób w ślepą uliczkę, to nie wykazał się refleksem, i tyle. Gorzej, jeśli świadomie wybrał taką linię postępowania. A jeśli ją wybrał, to dlaczego? Być może nie widział nic szczególnie zdrożnego w załatwieniu państwowej "posady dla Kazia". Obserwując determinację, z jaką od zdobycia władzy obsadza wszystkie możliwe urzędy swoimi ludźmi, można przyjąć, że nie powoduje to w nim jakiejś szczególnej konfuzji. "Bądź prorodzinny, załatw posadę szwagrowi" – głosiła prześmiewcza wersja jednego z programowych haseł AWS-u. Kaczyński nie był wielbicielem AWS-u, ale zdaje się, że w tym punkcie wiele się od przywódców tamtej formacji nie różni. [...] Załatwiając bardzo dobrze płatną pracę Marcinkiewiczowi, Kaczyński czynił go jeszcze bardziej zależnym od siebie, niż zależni od prezesa są czołowi działacze Prawa i Sprawiedliwości. [...] Sądząc po wywiadzie, jakiego Kazimierz Marcinkiewicz udzielił po niespodziewanym odłożeniu nominacji na prezesa PKO BP ("Dziennik", 2 lutego), gdzie dystansuje się on od strategii politycznej PiS-u, nie należy wykluczać, że być może premier przeciągnął strunę."

Myślę, że tak właśnie się stało: Marcinkiewicz dostał sygnał, że poparcie dla niego jako prezesa PKO BP zostaje wycofane, Jarosław umywa ręce, a bez poparcia prezesem na pewno nie zostanie. Taka decyzja premiera byłaby spóźniona, ale dobra -- wycofanie się ze ślepej uliczki o nazwie "Cała Polska szuka pracy dla Kazia" może PiS-owi i samemu Kaziowi tylko pomóc. Drugą możliwość -- że Marcinkiewicz sam zauważył, jak idiotycznie to wygląda -- wykluczam; notka na jego blogu jasno dowodzi, że Kazio uważa za wielką dziejową niesprawiedliwość fakt, że nie został mianowany prezesem z pominięciem procedur; wszakże chciał wdrożyć segment "personal" i "ubankowić" starszych i młodszych, co jasno pokazuje, że jest geniuszem bankowości. Eks-premier nie rozumie, że jego walka o prezesurę PKO BP jest żenująca, nie widzi, że taki z niego ekspert od bankowości, jak ze mnie baletnica, a co najgorsze -- otwarcie przyznaje się do tej nieświadomości i niezwykle się dziwi temu, że układ bankowcy-politycy-media nie potrafi docenić jego zalet.

W jakiej pracy widziałbym Kazia? Marcinkiewicz jest doskonały w kontaktach z mediami. Mógłby zostać sędzią w "Tańcu z gwiazdami", sprzedawać garnki w telezakupach Mango, nadałby się na rzecznika dowolnej firmy o dowolnym profilu, nawet banku, czemu nie. Jedno mogę mu odradzić -- Kaziu, ty już nic nie pisz. Nie pisz bloga, nie pisz artykułów i -- nade wszystko -- nie pisz autobiografii. Znajomość wyrazów tak trudnych jak "personal" i "aktywizacja" nie wystarczy, kiedy nie ma kamer, świateł i dzieci z kwiatami.

10 Comments:

  • Uff, odetchnęłam z ulgą ,że Kazio naprawdę i nieodwołanie NIE zostanie prezesem banku z którym jestem związana , nawet bardzo(kredyt to mocne spoiwo).A że Kazio się marnuje pisząc bloga ? oczywiście , ten gość powinien zostać akwizytorem czegokolwiek, w końcu jak się potrafi sprzedać siebie...nie wszyscy kupią ale wielu i owszem

    By Blogger arundati.roy, at 1:37 PM  

  • "Nie dziwię się temu zagubieniu. Po przyjeździe do WARSZAWY wszyscy prowincjusze

    czują się zagubieni. Nabuzowani marzeniami, napompowani wizją swej "historycznej roli", podekcytowani planami podboju salonów tego świata, zapatrzeni w "Magdę M." i jej sukcesy...nagle otrzymują kubeł zimnej wody na łeb. Okazuje się, że prowincjonalne liceum to ciut za mało, licencjat tutaj to nie studia a doświadczenie w dojeniu na nic się nie przydaje. Ba...nawet bycie "derektorem" ubojni nie jest żadną przepustką. Łażą później jak zombi po mieście pytając o drogę na Centralny aby gdzieś się przespać. Kaziu....wróć ty chłopie do siebie. Do swoich pól i lasów, do łąk, strumieni, kolorowych ogródków i wygódek z dziurą w desce. Wyśpisz się pod pierzyną, odpoczniesz, mleka od krowy się napijesz. Zostaw WARSZAWĘ...aby TU nie zwariować trzeba mieć ją "we krwi". Trzeba być WARSZAWIAKIEM z tętnem tego miasta. Inaczej... Oddział Zamknięty i spacery w piżamce po parku.

    ~w-wiak 5-pokolenie

    ........................................
    (z forum Onet -- wynalazł warsiawiak w przynajmniej 3-cim pok. z obu stron.
    a z 1-dnej to i w 5-tym ;-))
    http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,27500852,75867430,2978192,0,forum.html

    By Anonymous makowski, at 2:39 PM  

  • Co sie Kazia czepiasz, przeciez angielski zna, no nie? No, a to ewenement w rzadzie Kaczystów nie bywały. Swoja droga KAziu na Inny bank ostrzy sobie ząbki i to jaki bank, nie tam jakies PKO .EBOiR to jest to.

    By Blogger atkabe, at 8:30 PM  

  • 1.Kopanie, OPLUWANIE, zohydzanie, OCZERNIANIE, wyśmiewanie własnej MATKI

    Ci popaprańcy wcześniej liżący tyłek bogowi na Kremlu, teraz z największą gorliwością liżą tyłek BOGOWI rezydującemu w brukseli, zachodowi... zaś...
    zaś głęboko w DOOPEU mają... swój KRAJ, Naród, ważnych przedstawicieli Polski i Polaków...

    Ci potomkowie największych ludobójców wyrzekną się własnej „MATKI”... a tylko dlatego, że trochę brzydsza... że...
    że mniej mądra od TAMTEJ... tej przecudnej, choć bez zasad i nieprawdopodobnie obłudnej lewackiej brukselskiej „mamuśki”...
    wiec tym bardziej WSTYDZA się własnej „Matki”... WSTYDZĄ się do Niej przyznać... wstydzą się, że są Polakami...

    Ci lewaccy FASZYŚCI mający mentalność zwykłej zeszmaconej KOORRWY...
    dla swych zdradzieckich interesów kopną własną „MATKĘ” w tyłek...
    będą JĄ opluwać, ZOHYDZAĆ... oczerniać wszędzie gdzie tylko mogą...

    również OCZERNIAĆ w mediach światowych... a później skrajnie OBŁUDNIE (!)...
    dziwią się, czemu media zachodnie tak ŹLE piszą o NAS...

    By Anonymous Blizna05, at 9:56 PM  

  • 2.Kopanie, OPLUWANIE, zohydzanie, OCZERNIANIE, wyśmiewanie własnej MATKI

    Zrobią wszystko, posuną się do najgorszej podłości... byleby tylko zniszczyć JĄ...
    byleby zniszczyć za wszelka cenę własną „MATKĘ”...
    bo oni koniecznie chcą własną „MATKĘ” zamienic na tamtą... na tę „przepiękną”, „przemądrą” matkę BRUKSELSKĄ...
    dlatego z tym większą gorliwością, wszędzie gdzie tylko mogą... we wszystkich mediach...

    WYŚMIEWAJĄ i OPLUWAJĄ tę własną „Matkę”... zaś z lubością kibicują plującym na Polskę...
    A Gosiewski prosi naiwnie te skończone WYMIOTY moralne, te SZMATY bez zasad i honoru o SOLIDARNOŚC... hahahaha... koń by się uśmiał...

    Do czołówki tych największych ŚMIECI bez zasad należy prawie cała redakcja radia TOK FM łącznie z jej naczelną E. Wanat...

    a są to ludzie WYCHOWANI na naukach o. MICHNIKA...
    MICHNIKA - ojca największego TOTALITARNEGO IMPERIUM medialnego piorącego nam mózgi na okrągło, przez wszystkie godziny NASZEGO życia...

    Taki pozostawił nam spadek ten lewacki PROROK... to najgorsze szumowiny jakie można sobie wyobrazić..


    3. SOLIDARNOŚĆ z osobą ZAATAKOWANĄ (2006-07-07)

    przecież to śmieszne prosić, tę faszystowską lewacką hołotę wyplutą z wszelkich zasad i wartości, o solidarność...
    (Gosiewski prosił w radio TOK FM o solidarność z osobą zaatakowaną 2006-07-07)

    By Anonymous Blizna05, at 9:56 PM  

  • Co jak co, ale z ludzmi sie Kazio potrafi obchodzic. Moja babacia, ktora jako zywo o polityce wie tyle co nic albo i mniej, jest jego wielka fanka... bo to taki "mily czlowiek". I to jest wielki atut u polityka. Pozazdroscic. Zeby tylko ci co maja cos konstruktywnego do powiedzenia mieli taki PR.

    O co chodzi z tym spamowaniem cudzej przestrzeni w Internecie? Nie rozumiem, niektorzy musza sie wyżyć w taki sposob, czy co??

    By Blogger Ania, at 1:07 AM  

  • We have a medical case here... It's called blizna number 5.
    Lekarza!

    A wracając do notki - bardzo zabawna :)
    I również cieszę się, że Kazio nie zostanie prezesem PKO BP, bo to zmusiłoby mnie do szybkiego zamknięcia superkonta w tymże banku...

    By Anonymous Trauer, at 9:45 AM  

  • Ania, Trauer: ja na ogół kasuję wpisy tego robo-trolla, ale może zacznę zostawiać, jako przykład inteligencji prawicowej i elit intelektualnych IV RP.

    By Blogger Oliveira, at 10:09 AM  

  • Blizna zapomniał napisać, że jego rzad zyli KAczyści bez mydła wchodzą w dupę Amerykanom, a amerykanie mają ich głeboko w poważaniu.Widać blizna też chcialby polizać to i owo ,ale buraków do USA nie wpuszczają to swoją frustracje i głupote wylewa na bloga.Co mu biednemu kmiotkowi zostało? Chyba samo spalenie w imieniu Matki ......Polski, swojej, boskiej itp.

    By Blogger atkabe, at 10:44 AM  

  • Ohydna ta Unia i bez zasad! No bo jakze mozna "zasadami" nazwac normy Europejskiej Konwencji Praw Czlowieka, ktore Unia uznaje za naczelne zasady swojego prawa. Np. taki zakaz tortur czy zakaz domniemania winy - to wlasnie te lewackie "przemadrosci".

    A powaznie, szkoda czasu i nerwow. Ja bym dal bana.

    No i przy okazji: przepraszam, za zasmiecam ci komentarze na blogach prywata, ale sprawa jest naprawde pilna. Wyslalem Ci e-mail z takim jednym pytaniem.

    By Anonymous Libre, at 12:34 PM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home