wtorek, maja 22, 2007

Łoceniajcie naszy czyny! Część II: Reaktywacja

"Prawica Rzeczypospolitej Polskiej zaapelowała we wtorek do rządu, aby odwołał się od wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie Alicji Tysiąc i Parad Równości. [...] "W obu tych sprawach oczekujemy stanowiska rządu, które będzie bronić prawa do życia, etyki lekarskiej, prawa samorządów do obrony moralności publicznej i pokoju społecznego i prawa samorządów do administrowania przestrzenią publiczną miast" - mówił Jurek. [...] Jak powiedział Jurek, to są "bardzo realne sprawy", które wiążą się z udziałem Polski w Radzie Europy. "Jest to ważniejsze niż wywoływanie sztucznych napięć z Radą Europy, jak deklaracje w sprawie kary śmierci" - dodał."

Tak się składa, że uważam, że pomysł Jurka jest doskonały. Jak wcześniej mówił nasz nowy marszałek, ten od butów, rząd polski należy oceniać "po czynach, nie po słowach". Jestem pewien, że odwoływanie się od jednogłośnego wyroku Trybunału Praw Człowieka będzie wspaniałym dowodem, że w Polsce prawa człowieka są respektowane, a homofobii nie ma ani, ani. Pomijając oczywiste zyski, a mianowicie te, że po raz kolejny Jarosław Kaczyński mógłby się zaprezentować jako naczelny homofob Europy, po czym ubawić do łez członków Parlamentu Europejskiego, stwierdzając, że w Polsce nie ma żadnej homofobii, jest za to tolerancja, która różni się od promocji etc., mielibyśmy również zyski dodatkowe, a mianowicie kolejne zabawne wystąpienia polskich posłów i ministrów, promocję Polski za granicą w charakterze skrzyżowania Iranu z pipidówą, etc.

TyciTyci pisze w swoim blogu tak: "Duży Romek, zwany nie wiedzieć czemu koniem (te są jak najbardziej w porządku), postanowił skończyć z agresywną agitacją wstrętnych pederastów. [...] A na poważnie: dureń i nie ma się czym zajmować!" Niestety, TyciTyci popełnia ten sam błąd, co Jarosław Kaczyński, któremu się zdaje, że jeśli Geremek nie wypowie się w, powiedzmy, "Die Welt" na temat idiotyzmów wyczynianych przez rząd, to zagranica się o nich nie dowie. Otóż się dowie, bo ma gazety i umie czytać. Tyle, że nie pozna kontekstu. W zagranicznych gazetach o Giertychu pisze się "wicepremier i minister edukacji"; nie wspomina się, że jest liderem podupadającej partyjki, który ledwie dostał się do Sejmu i zrobi wszystko, żeby tylko o nim pisano w gazetach. O Jurku jutro przeczytamy "lider zasiadającej w parlamencie partii Prawica RP, poprzedni Marszałek Sejmu". Nie padną słowa "kanapa", być może padną nazwiska Pęk i Zawisza, które w Polsce wzbudzają rozbawienie i politowanie, a dla Holendra czy Anglika nie znaczą nic. Poseł jest poseł, rząd jest rząd, minister jest minister, kraj europejski jest kraj europejski, czyny są czyny, a słowa są słowa.

3 Comments:

  • Oliveira,
    jest wielce prawdopodobne, że błądzę; nie bardzo natomiast wiem, z jakiego powodu tak oceniasz moje zachowanie;
    napisałem - znaczy, zauważyłem, znaczy, uznałem za stosowne skomentować, a że stwierdziłem, iż zajmowanie się autorem wypowiedzi za stratę czasu, ma swoje uzasadnienie, tzn. dla mnie ma:
    - nie uważam za możliwe przekonanie osób popierających aktualną koalicję, a przekonywanie przekonanych mija się z celem;
    - informacja jest niezbędna, ale tylko z punktu widzenia przyszłych wyborów - trzeba pokazywać idiotyzmy i idiotów;
    - głośne tupanie i hałaśliwość w sprawie mniejszości seksualnych jest w dzisiejszej Polsce działaniem na szkodę Polski, a to z tego powodu, że tolerancji ci u nas dostatek, ale raczej tej z zamierzchłej historii; demonstrowanie zaś przez lewicę poparcia dla gejów i lesbijek powoduje utratę elektoratu (to tylko moja intuicja, badań nie prowadziłem), którego w żaden sposób nie zrekompensują głosy mniejszości (a z całą pewnością nie Komisja Europejska czy orzecznictwo ETPCz); a zatem, czy nie lepiej poczekać na trochę bardziej odpowiednie czasy, a nie forsować swoje (częstokroć rozsądne) postulaty?
    - i wreszcie, uważam, że są sprawy daleko ważniejsze niż sprawy mniejszości seksualnych, nawet gdy rozpatrywać to tylko w kontekście wolności i równouprawnienia;
    to nie żadna głupia rada osobnika z zewnątrz, tylko zupełnie indywidualne postrzeganie możliwych zachowań wyborczych (a na żadną z partii z polskiej sceny politycznej - poza sld i okolicami - liczyć na pewno nie możecie)

    By Blogger TyciTyci, at 12:34 AM  

  • TyciTyci: czyli elektorat, jego liczba najważniejsza? Bo pani Ziuta z Wąchocka, jak się dowie, że ktoś popiera "wstrętnych pedałów" to nie zagłosuje? A jesli na przykład lewica zamilknie, to na kogo zagłosują same "wstrętne pedały"? To nie jest elektorat? A poza tym, kiedy będą odpowiednie czasy? Czekać w przyczajeniu, aż się czasy zmienią? To my je zmieniamy - teraz! Każdy w taki sposób, jak potrafi.

    By Anonymous socjopatyczna_zrzęda, at 1:13 PM  

  • Oliveira, czy czytałeś już o ściganiu gejów na basenie? Historia smakowita z punktu widzenia tego, po co poseł LPR zaglądał na gejowskie strony...

    By Anonymous Emu, at 10:40 PM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home