czwartek, czerwca 21, 2007

Dwie sprawy, część pierwsza

Dwie sprawy wzbudziły we mnie w ostatnich dniach mieszane uczucia; nie tyle sprawy, co cała otoczka im towarzysząca. Na razie napiszę o sprawie pierwszej.

Oto przed kancelarią premiera protestują pielęgniarki, na pomoc jadą im górnicy. Policja usuwa pielęgniarki, żeby udrożnić ulicę. Na pomoc przybywa Jolanta Kwaśniewska, przynosi czerwoną różę, niezbędną w każdym namiocie. Maria Kaczyńska za to nie przybędzie, bo Maciejowi Łopińskiemu "wydaje się, że nie ma teraz przestrzeni do mediacji". Pani Szczypińska, posłanka PiS, kiedyś pielęgniarka, sugeruje, że kontakt z pielęgniarkami ("koleżankami") znajdującymi się w kancelarii Premiera jest jak najbardziej możliwy, wystarczy, że wyjdą. Joachim Brudziński, sekretarz generalny PiS stwierdza, że to same pielęgniarki się poturbowały, solidarne państwo polega na tym, że "nawet tak ważna grupa jak mało zarabiające pielęgniarki nie może zablokować stolicy 40-milionowego państwa" (? -- nie bardzo widzę, w którym tu punkcie ta solidarność -- znaczy pielęgniarki powinny się solidaryzować z kierowcami, czy jak?), zaś brak reformy służby zdrowia powoduje opozycja i sami lekarze. No i pan Piecha, mój ulubieniec, który stwierdził, że rząd nie będzie rozmawiał z pielęgniarkami do poniedziałku, bo jest zajęty szczytem UE.

Mój niesmak wzbudza tu dokładnie wszystko. Pani Kwaśniewska jest w tej chwili osobą publiczną, jej wycieczka z różą do pielęgniarek jest zagraniem pod publiczkę nie dość, że niepotrzebnym, to niesmacznym. O wiele lepiej wypadła tu Hanna Gronkiewicz-Waltz, która pielęgniarkom dostarczyła wodę (i usłyszała od pana Brudzińskiego, że lepiej by zadbała o porządek -- ot, solidarne państwo). Pani Kaczyńska już raz w tym miesiącu miała własne zdanie na jakiś temat, następny raz Jarosław pozwoli jej mieć własne zdanie w sierpniu. Pani Szczypińska nie raczyła wspomnieć, czy jej dieta poselska jest tej samej wysokości, co pensja koleżanki pielęgniarki (być może w dowód solidarności zrzekła się nadwyżki, choć jakoś nie sądzę), nie wiemy więc, jak daleko sięga jej empatia. Panowie Brudziński, Gosiewski, Piecha i Kaczyński wraz z pielęgniarką Szczypińską operują wypowiedziami żywcem zapożyczonymi od Gomułki; strajk jest polityczny, inspirowany przez wiadome środowiska, pielęgniarki manipulowane, same się pobiły nawet, takie toto szczwane.

Z drugiej strony... Wiem, oczywiście, że budżet nie jest z gumy. Wiem, że reforma KRUS przeraża każdego kolejnego ministra finansów. Wiem, że policja wykonuje rozkazy i nawet mam wrażenie, że są one uzasadnione. Z drugiej strony... po pierwsze, bardziej współczułbym biednym rządzącym, gdyby nie wygrali wyborów dzięki populistycznym hasełkom i obietnicom nie do spełnienia. Skoro solidarne, to solidarne, skoro każdemu trzeba zagwarantować godną płacę, to każdemu, wzrost gospodarczy jest, pieniążki na Euro 2012 się podobno znalazły, KRUS nie trzeba reformować, na kolejne ministerstwa dla przystawek też pieniążki są, na odprawy dla kolesiów Wildsteina po pół miliona jest? To ja się nie dziwię, że pielęgniarki i lekarze też chcą trochę tego tortu.

Pominąwszy finanse, nic -- niezależnie od tego, kto rządzi -- nie usprawiedliwia chamstwa, kłamstw o politycznym podłożu strajku (strasznie dziwne te pielęgniarki i lekarze, kto by nie rządził, ciągle strajkują, jakaś opozycja totalna, a nawet totalitarna, czy co?) ani tekstu o premierze, co jest szczytem zajęty. Ma IV RP ministrę spraw zagranicznych, rzekomo najbardziej aktywną od przedwojny? To niech wybitna ministra i najwspanialszy prezydent jadą negocjować, a pan premier truchcikiem do pielęgniarek marsz. Po drodze niech sobie powtarza pod nosem to, co miał do powiedzenia Cimoszewiczowi za "Trzeba się było ubezpieczyć".

Mam cichą nadzieję, że solidarny (jak na razie głównie z neonazistami i drobnymi przestępcami) rząd przejedzie się na tym strajku, najlepiej prosto do niebytu. "Geniusz" polityczny Jarosława Kaczyńskiego jak na razie przejawiał się głównie w tym, że zauważał on istniejące problemy, tyle, że zamiast próbować je rozwiązywać, wskazywał winnych. Sposobem na uczynienie z Polski raju na ziemi miałoby być oto przewrócenie Stolika i rozbicie Układu (powtórzę za panem Kuczyńskim -- gadu, gadu, a Układu ani śladu), lustracja, zaostrzenie kar, zatrzymanie prywatyzacji, wdrożenie dziesiątek komisji śledczych, Centralne Biuro Antykorupcyjne, etc. Mijają dwa lata od wyborów, a trzech milionów mieszkań ani śladu, CBA zajmuje się głównie autokompromitacją, Układu ani śladu, IPN upowszechnia wycieki, kary coraz ostrzejsze... ale mimo tak niezwykłych sukcesów pielęgniarki i lekarze ciągle niezadowoleni.

PiS nie ma strajkującym do powiedzenia niczego więcej, niż powiedział już przy poprzednich okazjach. Strajki są polityczne, winna jest opozycja, strajkujący manipulowani. Tyle, że tym razem pojawiła się nowość; poznaliśmy definicję solidarnego państwa. Otóż nie jest to bynajmniej państwo, które solidarnie stara się poprawiać byt wszystkich obywateli, które zapełnia ich lodówki i podkłada poduszki pod kotki, jest to państwo, w którym nie wolno blokować dróg przed Kancelarią Zajętego Premiera. I jeśli nasza ukochana opozycja ma odrobinę rozumu, a stacje telewizyjne wyrzekną się pokusy cenzurowania spotów opozycji, tę definicję solidarnego państwa ludzie zapamiętają na mur, beton.

Przypomnę, że PiS wygrał wybory dzięki poparciu Solidarności (ups -- już niedługo, obawiam się), wyssanym z palca obietnicom bez pokrycia, dziadkowi z Wehrmachtu, poparciu ojca Rydzyka oraz reklamówkom z wyżej wspomnianym jedzeniem znikającym z lodówki. Teraz nasi patrioci, solidarni, pełni dobrych chęci i obietnic nagle są zajęci, nie mają czasu dla strajkujących, na razie podeślą im trochę policji i posłankę Szczypińską na otarcie łez, ewentualnie CBA aresztuje znowu parę lekarzy, żeby zwolnić kilka miejsc pracy dla nowych. I tylko ciekawe, jakie hasła wymyślą na kolejną kampanię wyborczą. Bo chyba nawet ciemny lud, tak opiewany przez Jacka Kurskiego nie nabierze się dwa razy na trzy miliony mieszkań, rewolucję moralną i tanie państwo.

7 Comments:

  • Sam się skomentuję, kopiując z notki Dominika Uhliga z GW depeszę IAR:

    "Wicepremier Roman Giertych powiedział, że przekonał koalicjantów do wznowienia prac prowadzonych przez sejmową komisję śledczą, zajmującą się nieprawidłowościami przy prywatyzacji PKN Orlen. Decyzja o powołaniu nowej komisji śledczej zapadła w czasie spotkania Jarosława Kaczyńskiego z wicepremierami Romanem Giertychem i Andrzejem Lepperem.
    Zakres prac komisji obejmie działalność lobbingową Marka D. i jego firmy.
    Minister edukacji wyraził nadzieję, że nowa komisja zakończy sprawy rozpoczęte przez komisję powołaną w poprzedniej kadencji. Zdaniem Giertycha komisja powstanie w przyszłym tygodniu.
    W Kancelarii Premiera zakończyło się spotkanie, w którym obok Giertycha - brali udział Andrzej Lepper i Zyta Gilowska. Tematem rozmów miała być głównie sytuacja w służbie zdrowia."

    By Blogger Oliveira, at 5:47 PM  

  • wpieprza mnie jedno - usunęli pielęgniarki z jezdni, ok - zrobili porządek i dobrze... lament jak s-syn (taki nowy skrót:-), a może stary ), ale jak przyjadą górnicy albo ss-moherenberetten to jest ok i nikt ich nie tknie, bo się władza boi...

    btw, co agent Endrju wie o służbie zdrowia? heh

    By Anonymous MG, at 9:28 PM  

  • "Bo chyba nawet ciemny lud, tak opiewany przez Jacka Kurskiego nie nabierze się dwa razy na trzy miliony mieszkań, rewolucję moralną i tanie państwo."

    Obawiam się, że jednak się nabierze - to raz. A dwa - niektórzy nadal twierdzą, że Kaczory robią porządek.

    By Anonymous M-a-g-a, at 11:06 PM  

  • guzik widzi, ze najwiekszy strateg tysiaclecia jedzie po bandzie. i w niedlugiej przyszlosci ma wizje konfliktu nie tylko z jeszcze niezakutymi w kajdaki lekarzami i jeszcze nieumundurkowanymi nauczycielami. kolejne zwiazki i grupy zawodowe zapowiadaja wlaczenie sie do protestu. i tu widze, i mam nadzieje, ze tylko w paranoicznym skojarzeniu faktow, zastosowanie dla ustawy o stanie nadzwyczajnym czy jak sie on zwie.
    bo przeciez te kobiety siedza na trawie nie dlatego, ze chca obietnicy podwyzki. one tam siedza, bo chca rozmawiac, bo przyszly, prosily o spotkanie, i pokazano im fige z makiem, a teraz jeszcze kazano zrobic przebiezke po warszawie celem spotkania sie z tym, do ktorego wystarczy przejsc na druga strone ulicy. bo ktos sobie z nich - i z nas - robi jaja. nie rozumiem tego przedszkolnego zaparcia w eskalowaniu konfliktu, mowie o stronie rzadowej. chyba, ze nie jest ich celem jego zalagodzenie.
    trawnik i chodniczek, na ktorym piknikuja pielegniarki, otoczony jest kordonem policji, czasem policjantow przybywa, siedza tez w radiowozach, stoj tlumnie pod sama kancelaria. wyglada to naprawde groznie. po co taka demonstracja sily?
    pzdr

    By Anonymous guzik, at 4:24 AM  

  • Maga: "nie rozumiem tego przedszkolnego zaparcia w eskalowaniu konfliktu, mowie o stronie rzadowej. chyba, ze nie jest ich celem jego zalagodzenie."

    A widziałaś, żeby Jarosław usiłował łagodzić jakikolwiek konflikt z kimkolwiek? On uważa, że na kompromisy idą tylko mięczaki i lewaki, a jedyne, co się liczy to stuprocentowa wygrana, najlepiej z dużą ilością trupów po stronie przeciwnej...

    By Blogger Oliveira, at 8:32 AM  

  • Guzik - a nie przyszło Ci do głowy, że Jego Małość kombinuje jak wyjść z twarzą po "pierwiastek albo śmierć". Bo (teoretycznie) gdyby to on pojechał na szczyt Unii a pierwiastek nie przeszedł, to powinien poprosić BOR-ca o broń i udać się z nią do pustego pokoju obok sali obrad.
    A tak Jego Małość ma w kraju "problemy społeczne" więc pojechał brat, jakby co to on będzie winny. Ale kozłem ofiarnym pewnie będzie "minister o twarzy ciężko przestraszonego dziecka" Fotyga.
    Nie zdziw się gdy po szczycie a nawet podczas jego trwania Jego Małość znajdzie czas na rozmowy z pielęgniarkami nawet w KRM.

    By Anonymous golem_t, at 8:49 AM  

  • alez jasne, ze pojecie kompromis w zasobach intelektualnych najwiekszego stratega tysiaclecia troche slabuje, a nawet byc moze nie wystepuje. niemniej, podkreslam, ze to rzad sobie zrobil strajk pielegniarek - bo jak mial problem z lekarzami, ktory ma nadal, tyle, ze w wiekszym wymiarze, to zaprosil do niego pielegniarki i technikow medycznych. to ma, strajk sluzby zdrowia po calosci. ma juz pod kancelaria pewna reprezentacje gornikow, bedzie ich wiecej, i inne grupy zawodowe, nauczyciele stoja w kolejce, jeszcze bedzie przepieknie? wiec spokojnie, problemy sa jak ta lala, nie trzeba w sposob przedszkolny ich potegowac. ah, i na deser, rozwiazaniem ma byc podwyzka podatkow dla najbogatszych. kolejny front?
    przeciez to wszystko sie kupy nie trzyma.

    By Anonymous guzik, at 2:58 PM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home