sobota, czerwca 23, 2007

Nie ma pierwiastka? Umierać!

Komentatorzy wydają się być przepełnieni ulgą w związku z osiągnięciem kompromisu na szczycie UE. Przeważa ton: "łojezu, jednak nie spaprali". Przyjrzyjmy się sukcesom negocjacyjnym pp. Kaczyńskiego i Fotygi.

Pierwszym sukcesem jest niewątpliwie zrażenie do siebie Angeli Merkel. "Fala krytyki dotyczy przede wszystkim wywiadu, w którym wieczorem premier Jarosław Kaczyński sceptycznie wypowiedział się na temat możliwości osiągnięcia kompromisu. Prowadzący wieczorny dziennik w telewizji ZDF określił mianem kuriozum fakt, że fiasko szczytu ogłasza polityk, którego w Brukseli nie ma. Z kolei brukselski korespondent programu ARD powiedział, że to, iż polski premier odrzuca kompromisowe propozycje poprzez telewizję, to największy afront, jaki mógł spotkać kanclerz Merkel." No, ale premier nie mógł jechać osobiście, bo pielęgniarki mu nie pozwoliły i coś mi mówi, że jeszcze o tym usłyszymy.

Drugi sukces to mechanizm blokujący: "Mechanizm będzie mógł być użyty, jeśli wystąpią o to kraje reprezentujące co najmniej 19 proc. ludności UE - tyle, ile dziś mają np. łącznie Polska i Francja. Eurokonstytucja przewidywała pułap 26,25 proc." Mechanizm blokujący niezbędny jest państwom, które postrzegają Unię jako zagrożenie, obawiają się, że z nieba przyleci wielki niebieski smok z unijnymi gwiazdkami i zacznie swym płomienistym oddechem palić nasze pola żyzne, pełne żyta, nasze kościoły, pełne wiernych. Czy mechanizm będzie wykorzystywany? Osobiście mam nadzieję, że nie, a jeśli już, to nie przez Polskę. Ale ja Unię postrzegam jako szansę, a nie zagrożenie i zależy mi raczej na jak największej jednomyślności, niż na blokowaniu czego popadnie.

Trzeci sukces: "kraje członkowskie zgodziły się ostatecznie na dodanie do unijnej Karty Praw Podstawowych, która ma mieć wiążący charakter, forsowanej przez Polskę deklaracji wykluczającej "naruszanie prawa krajów członkowskich do ustanawiania przepisów w dziedzinie moralności publicznej i prawa rodzinnego"." Warto było poobrażać europejskich przywódców, żeby zapobiec fali propagandy homoseksualnej. Żenada.

To niestety już koniec sukcesów, jeśli pominąć, że bracia Kaczyńscy po raz kolejny zrobili z gęby cholewę. Wszystko mi jedno, który jest autorem jakże celnego hasła "warto umierać za pierwiastek", ale pierwiastka ni ma i nie będzie. Tak więc... kobyłka przy płocie czeka. Marysia Rokita chwilowo bezpieczna, bo Nicea przetrwa do 2014, żywot uratowany, w obu znaczeniach tego słowa. Panie prezydencie, panie premierze, obiecuję, że będę płakać na pogrzebie.

3 Comments:

  • Właśnie przerabiam trudności w tłumaczeniu, że ta Nicea, czy pierwiastek, to wcale nie takie ideały, jak wmawia TVP. Że mają one znaczenie czysto destrukcyjne -- zwiększają siłę Polski tylko w zakresie blokowania i przeszkadzania (i to jeszcze z obsesyjnym doszukiwaniem się niemieckich spisków).

    I wytłumaczyć jest ciężko... Bo ludzie mają wbite w głowę, że Nicea, albo pierwiastek to "dobre dla Polski", a Kaczyński reprezentuje rację stanu...

    By Anonymous PAK, at 8:13 PM  

  • pak: ja TVP co prawda nie oglądam, ale za to przeczytałem trochę zachwytów niezwykłą skutecznością premiera i jego avatara wysłanego do Brukseli, u ludzi, których bym o takowe nie podejrzewał.

    Wydaje mi się, że sposób widzenia tych wydarzeń zależy od sposobu postrzegania UE w ogóle. Jeśli ktoś chce silnej Polski, która wali pięścią, uniemożliwia podejmowanie decyzji i rozstawia oponentów po kątach, to ułatwienie blokowania i przedłużenie Nicei jest pozytywem. Jeśli ktoś chce -- jak ja -- silnej Unii, z maksymalnie uwspólnioną polityką zagraniczną, rynkiem, wspólną walutą, Unii, w której nie ma zastanawiania się, czy Niemcy to nam wyrżnęli 6 mln ludzi, tylko raczej zastanawianie się, jak być najsilniejszym partnerem dla Chin, Indii, Stanów -- uzna to, co się wydarzyło za porażkę. Również porażkę Polski. Bo -- jak wspomniałem -- to nie jest tak, że tylko Polsce będzie wolno tych mechanizmów używać. Za to zdołaliśmy (my, jako Polska) zrazić do siebie tych oponentów, z którymi teraz trzeba będzie tworzyć koalicje, zachęcać do współpracy...

    W Unii nie ma LPR i Samoobrony, nie ma (jeszcze) koalicji państw, które tworzą bloki na listach wyborczych. Tam trzeba współdziałać, a nie blokować. Pierwsze efekty polskiej polityki na forum unijnym było widać przy okazji definicji wódki. (Swoją drogą, wolałbym naprawdę, żeby Polska angażowała swoje siły w Parlamencie Europejskim nie tylko w walkę o wódkę, inwokację do Jezusa oraz obronę moralności...)

    By Blogger Oliveira, at 9:10 PM  

  • Oliveiro:
    ja się zgadzam. Bliższa jest mi "Europa federalistyczna", ale przynajmniej warto byłoby sprawę stawiać otwarcie. Rząd domaga się poparcia, ale nie mówi otwarcie, ku czemu ma prowadzić jego polityka. Media (nie tylko rządowe) udają więc, że nie mogą tu istnieć podziały polityczne w polskim społeczeństwie, i że wszyscy są zobowiązani solidaryzować się z intencjami rządu.

    By Anonymous PAK, at 12:56 PM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home