poniedziałek, czerwca 11, 2007

Szczwany plan

Pani Walentynowicz, którą gazeta.pl nazywa legendarną działaczką Solidarności, a ja prywatnie całkiem inaczej, twierdzi, że Lech Wałęsa był agentem SB. Po co konkretnie SB obaliła komunę przy pomocy swojego agenta pani Walentynowicz nie chce powiedzieć, dokumenty Lecha jej nie interesują, bo ona swoje wie i jakieś tam fakty jej w paradę nie wejdą. Ale stwierdzenie, że Wałęsa zaprosił ją na imieniny po to, żeby podać jej truciznę, naprawdę mnie uderzyło.

Wyobraźmy sobie, jakiż niezwykły umysł musiałby stworzyć taki plan. Oto mamy noblistę, eks-prezydenta Polski, jednego z kilku dosłownie Polaków znanych prawie każdemu na świecie. Ten oto człowiek postanawia zgładzić starą panią Walentynowicz, z powodów nieznanych. Powiedzmy, że dobra i prawa pani Walentynowicz chce mu odebrać rentę 20 funtów rocznie, którą księciunio, chciałem powiedzieć noblista, przeznacza na rozpustę. W tym celu więc księciunio zaprasza ją na imieniny, albowiem jego służący Baldrick (na zdjęciu) doradził mu szczwany plan: na imieninach będzie wielu gości, w tym Andrzej Gwiazda, o ile oczywiście przyjdzie. I akurat -- cóż za spryt!!! -- wtedy panią Walentynowicz ktoś otruje. I nikt na pewno nie pomyśli, że to Lechu! Bo przecież na swoich imieninach by nie truł! Najciemniej pod latarnią! Alleluja i do grobu!

Pani Anno, mam prośbę. Niech Pani zrobi to, co doradzam Annie Fotydze. Siedzi cicho. Bo kiedy się Pani odzywa, to -- znowu jak z Fotygą -- ciemno wszędzie, głupio wszędzie. No i polecam lekturę dokumentu SB pt. "Plan działań pogłębiających antagonizm pomiędzy A. Walentynowicz a L.Wałęsą oraz między osobami wokół niego skupionymi". Ubawi się Pani.

Skoro mowa o szczwanych planach, Wałęsie i Baldricku, niezwykle mnie ubawiło tłumaczenie TVP, dlaczego zupełnym przypadkiem podczas wizyty Dubya Busha (który chciał spotkać się z Wałęsą, ale autorytety i elity IV RP się nie zgodziły) zasłonił się (samoczynnie) napis "Gdańsk Lech Walesa Airport". Otóż "powodem zasłonięcia przez TVP napisu była adaptacja saloniku VIP na gdańskim lotnisku na studio telewizyjne. Warto zauważyć, że napis znajduje się na takiej wysokości, że nawet bez specjalnej adaptacji pomieszczenia nie byłby widoczny (rozmowa odbywała się na siedząco)".

Jest to tłumaczenie tak wybitne, że zdecydowanie musiał je obmyślić -- w pocie czoła -- Baldrick. (Być może miał wtedy na głowie rzepę.) Otóż napis został zasłonięty, żeby go nie było widać, ale i tak by go nie było widać, nawet gdyby nie był zasłonięty, tak więc w zasadzie można uznać, że był niezasłonięty. I wszystko to nie ma absolutnie żadnego związku z karzełkami -- nie o wzroście mówię, tylko o tak zwanym poziomie -- które wykonują takie ewolucje moralne, że już człowiek czasem nie wie, czy to Jacek przez płot skakał, a Placek podsadzał, czy odwrotnie.

4 Comments:

  • http://pismoczki.wordpress.com/2007/06/11/republika-teczkostanu/

    By Anonymous makowski, at 10:56 PM  

  • >> Gospodarz
    wydaje mi się, że zbyt wiele wymagasz od AW
    to jest chore
    podobnie jak chore jest gawiazdorstwo
    i chore było jeszcze przed przełomem '89
    zaczęło się od zwyczajnej chyba zazdrości, ale wtedy terapeutów było jakby mniej

    By Blogger TyciTyci, at 1:15 AM  

  • Ona chyba cieerpi na jakies zaburzenie paranoidalne.

    By Blogger KiK, at 2:13 PM  

  • hehe, boję się zapytać jak ją nazywasz prywatnie...:-)))

    By Anonymous MG, at 6:19 PM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home