niedziela, czerwca 03, 2007

Wielki Literaturoznawca

Na "Wyborczej" wyniki sondażu pt. "Z kim nie chcielibyśmy, żeby nasze dziecko wzięło ślub". Partner/ka tej samej płci zajmuje oczywiście miejsce pierwsze z 83% wskazań, osoba narodowości romskiej -- piąte z 51% wskazań, Żyd trzyma się nieźle z 29% wskazań i miejscem siódmym, zaś osoba dużo gorzej wykształcona przeszkadza ledwie 13% ankietowanych. (Warto zauważyć, że pytani byli nie tylko ludzie z wykształceniem wyższym, więc w sumie mogę uwierzyć, że rodzice dzieci, które zaliczyły dwie klasy podstawówki nie zmartwiliby się tym, że mąż lub żona mieliby za sobą klasę jedną, lub zgoła tylko przedszkole.)

Natychmiast po publikacji wiatru w żagle nabrali liderzy LPR, ucieszeni brakiem zainteresowania Polaków wykształceniem małżonków latorośli. Minister Edukacji "skrytykował Gombrowicza za „Trans-Atlantyk”, który - jak sam przyznał - niedawno przeczytał. Według niego Gombrowicz opowiada w książce o człowieku, który w 1939 roku migał się od służby wojskowej i wyjechał do Argentyny, aby tam szukać przygód." Wielki (wzrostem) Literaturoznawca dodał też, że "porównywanie Gombrowicza i Henryka Sienkiewicza to absurd, ponieważ Sienkiewicz stoi na dużo wyższym poziomie." Moja pani od polskiego złapałaby się za głowę; pamiętam do tej pory, jak na próbnej maturze padło pytanie o cztery dzieła polskich autorów, które powinien przeczytać cały świat. O Sienkiewiczu wspomniał kolega, który matury w końcu nie zdał, a kilka lat później na ulicy żebrał o papierosy. Cóż, przynajmniej poziom miał wyższy. Mieszkał na piątym piętrze, a ja na pierwszym.

Wielki Literaturoznawca uzasadnia wyższość Sienkiewicza nad świętami Bo... chciałem powiedzieć Gombrowiczem w taki oto niezwykle wyrafinowany intelektualnie sposób: "posługiwanie się językiem polskim bez znajomości tych książek byłoby niezrozumiałe. Bo jak można nie wiedzieć, co znaczy "podarować Niderlandy" czy "kończ waść, wstydu oszczędź". Trudno sprzeczać się z takim stwierdzeniem. Tyle, że tekst "kończ waść, wstydu oszczędź" zna również moja ciotka, która Trylogii w życiu nie czytała, ale za to widziała wiele benefisów Daniela Olbrychskiego, a w każde święta ogląda w TVP którąś z części "Trylogii". No i cieszy fakt, że po przeczytaniu ponad półtora tysiąca stron Roman zapamiętał aż dwie frazy. Może jak przeczyta raz jeszcze, zapamięta jakąś trzecią? Polecam "Baśka, nic to" -- krótkie i dobitne.

Zostawmy już Literaturoznawcę, bo spod dna puka sam Wojtuś "Niegej" Wierzejski: "Poseł powiedział, że on w liceum nie przerabiał Sienkiewicza i zaczytywał się nim prywatnie. Natomiast Gombrowicza przerabiał, ale nie znosił jego książek. - Nie trawiłem Gombrowicza - przyznał Wierzejski. [...] Wierzejski odparował, że Szczuka należy do "Polski gombrowiczowskiej", która nie ma żadnych wartości, nie reprezentuje narodowego patriotyzmu. Z kolei "Polska sienkiewiczowska", do której on należy, zakorzeniona jest w konserwatywnych wartościach." Teraz będą dwie Polski, gombrowiczowska i sienkiewiczowska. Gombrowiczowska myśli tylko o pupie, w poniedziałek ja, tudzież wyjeżdża do Argentyny szukać przygód. (Pani Kazimiero, nieładnie tak szukać przygód w Argentynie, migając się od wojska. Tsk, tsk.) Sienkiewiczowska myśli o patriotyzmie, co chwila wysadza jakieś klasztory, tudzież podarowuje Niderlandy. I dzieli książki na prawomyślne i nieprawomyślne.

Trudno mi jest się w ogóle odnieść do potwornych bredni, serwowanych nam przez Księciunia Romana i Tołdiego Niegeja. Tak się składa bowiem, że czytałem w szkole zarówno Gombrowicza (obowiązkowe "Ferdydurke") jak i Sienkiewicza (obowiązkowe "W pustyni i w puszczy", obowiązkowy "Potop" plus kilka nowelek; nie pomnę, których konkretnie, bo przy okazji przeczytałem sobie wszystkie nowele zebrane). Trylogię bardzo lubię, jest to wyjątkowo przyjemne i długie (to zaleta) czytadło, które postrzegam trochę podobnie do "Mody na sukces", poza tym ma tę zaletę, że można je otworzyć na dowolnej stronie i przystąpić do lektury. Gombrowicz natomiast nie pisał literatury pocieszającej, łatwej i przyjemnej; przy lekturze Gombrowicza konieczne jest myślenie (i tu rozumiemy już, czemu Giertych "Trans-atlantyku" nie czytał, a Wierzejski nie strawił). Jeśli do lektury przystępuje osoba do myślenia niezdolna, rezultatem są takie kwiatki, jak "książka o człowieku, który się migał od służby wojskowej". ("Ferdydurke", jak mniemam, to dla Romana książka o złym uczniu, co Wieszcza nie lubił.) A jednak nie potrafię rzucić beztrosko "Sienkiewicz stoi na o wiele wyższym/niższym poziomie" od Gombrowicza, bo w jednym Literaturoznawca ma rację: porównywanie książek tych autorów nie ma sensu. Nie czuję się ani obywatelem Polski gombrowiczowskiej, ani sienkiewiczowskiej. Ani Polski stommowskiej, ani musierowiczowskiej, ani michnikowskiej, ani nawet herling-grudzińskiej. Wydaje mi się, że człowiek, który naprawdę stoi na "wyższym poziomie" nie musi sobie ograniczać listy czytanych autorów do tego jednego, który mu pasuje idealnie do światopoglądu.

Stefan Chwin pisze: "Być może Roman Giertych nie cierpi Gombrowicza dlatego, że został sportretowany przez tego pisarza pod postacią sławnego pedagoga Pimki. Marzeniem ministra oświaty jest szkoła polska kierowana przez profesora Bladaczkę, wbijająca do głowy młodym Polakom nie tylko, że Słowacki wieszczem był, lecz także, że wieszczem prawdziwym był Jan Dobraczyński, pisarz, który kochał rodzinę i wartości chrześcijańskie i dlatego poparł stan wojenny u boku ojca ministra." No dobrze, ale to wszystko nie wyjaśnia, dlaczego z kanonu lektur ma być usunięty chociażby Herling-Grudziński; "Inny świat" pamiętam do tej pory, śnił mi się po nocach. Nie pamiętam, żeby w tej książce wspominano o przygłupich pedagogach, ludziach z twarzą konia lub krytykowano nadętych pseudopatriotów, więc o co chodzi? Osobiście mniemam, że Literaturoznawca wybrał po prostu utwory, których nie przeczytał...

Jest jednak nadzieja, że reformy Wielkiego Literaturoznawcy zakończą się tak samo, jak dotychczasowe: do kanonu dopisze się parę dodatkowych książek Sienkiewicza, jakieś dzieło o Wielkim Papie i reforma będzie odfajkowana. "Jak przychodziłem do ministerstwa, żadna książka Sienkiewicza nie była obowiązkowa. (...) Jak słyszę głos pana Michnika, który lamentuje, że się to przywraca, to mam wrażenie, że wycięcie Sienkiewicza było intencjonalnym działaniem w celu skrzywienia podstaw patriotyzmu polskiego" woła Roman z Zagłobą w klapie. Szkoda, że nie wpadł na pomysł sprawdzenia, czy to chociaż prawda: "Po pierwsze: powieść i nowela Sienkiewicza BYŁY w kanonie lektur, kiedy pan minister Giertych obejmował swoje stanowisko. Dowód: aktualne jeszcze rozporządzenie o podstawach programowych do nauki języka polskiego , które można również znaleźć na stronie internetowej MEN. Min. Giertych listę pozycji Sienkiewicza tylko powiększył. Po drugie: "Gazeta" w ogóle nie zajmowała stanowiska w sprawie Sienkiewicza. To tylko min. Giertych, dmąc w róg patriotyzmu i machając sienkiewiczowską chorągwią, chce odwrócić uwagę od niekompetencji MEN, które wycięło z listy lektur wielkie nazwiska literatury, takie jak: Gombrowicz, Witkacy, Goethe, Kafka, Dostojewski." Ciemno wszędzie, głupio wszędzie. Ot, rewolucja moralna.

PS. "Na koniec związkowcy podarowali wicepremierowi żółto-czerwoną kartkę. - Ale za chwilę może być czerwona. Obiecujemy, że jeśli nic się nie zmieni, to przystąpimy do strajku i to bardzo skutecznie - mówił do Giertycha Jarosław Krauze z zarządu dolnośląskiej "Solidarności" i wręczył mu książkę Gustawa Herlinga-Grudzińskiego "Inny świat" (według planu MEN-u ma zniknąć również z kanonu lektur obowiązkowych). - To dla pana, bo właśnie pan żyje w innym świecie - powiedział Krauze. Wyraźnie zdenerwowany Giertych odparł: - Niech pan sam ją przeczyta, bo to pan żyje w innym świecie." Ooo, panie ministrze, ładna odpowiedź, brawo brawo, widać, że pan oczytany i dysponuje mnóstwem rzeczowych argumentów. Można jeszcze raz prosić ten cytat, co się kończy "wstyd i oszczep"?

6 Comments:

  • a mnie jest szkoda sienkiewicza - jakby nie patrzeć, wykształcony facet, niezły pisarz, świetne powieści tworzył i chwała mu za to. a teraz politycy sobie nim gęby wycierają, bo im się fikcja literacka z historią myli. jego książki powinny służyć przyjemności czytelnika, a nie tworzeniu podziałów politycznych. szkoda.

    By Anonymous lis, at 12:54 PM  

  • Znakomity wpis. Poza tym chciałabym powiedzieć - to oczywiście raczej pod adresem Romcia i argumentów o "skrzydlatych słowach" Sienkiego - że parę cytatów z Gombrowicza też jest dość znanych. "Upupić", "Kochamy Słowackiego, bo Słowacki wielkim poetą był"...

    By Anonymous Emu, at 5:09 PM  

  • Rodzina Henryka Sienkiewicza zaprotestowała. Mówią, że ksiązki ich dziada i pradziada powinny zostać wyrzucone ze spisu lektur, skoro znalazł się w nim Dobraczyński a wywalono Gombrowicza.

    By Anonymous socjopatyczna_malkontentka, at 6:03 PM  

  • socjopatyczna: cóż, w takim razie jest oczywiste, że rodzina Henryka Sienkiewicza to obywatele Polski gombrowiczowskiej @-D

    By Blogger Oliveira, at 7:19 PM  

  • oo, i u Pana też Teletubiś. a mówią że tylko Małe Dzieci to oglądają.
    ci Dorośli to bez przerwy kłamią...

    By Anonymous Pajacyk, at 8:04 PM  

  • [url=http://tinyurl.com/y9qxher][img]http://i069.radikal.ru/1001/35/75e72b218708.jpg[/img][/url]



    Related keywords:
    Tramadol 50 mg tablets
    find cheapest Tramadol
    aggrenox Tramadol finasteride
    cod Tramadol for saturday
    Tramadol pregnancy class
    cod Tramadol for saturday
    Tramadol ineffective
    where to buy Tramadol online without prescription
    [url=http://www.zazzle.com/AlexanderBlack]Tramadol and migraine [/url]
    [url=http://seobraincenter.ru]http://seobraincenter.ru[/url]
    buy cheap Tramadol prescriptions online
    aan agcode Tramadol
    medicine Tramadol
    picture of Tramadol pill
    Tramadol pill
    120 Tramadol and free shipping
    buy Tramadol overnight delivery

    By Anonymous Anonimowy, at 5:44 AM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home