niedziela, czerwca 17, 2007

Życie po Unii

Przewodnicząca grupy niemieckiej Wolnej Partii Demokratycznej (FDP) w Parlamencie Europejskim Silvana Koch- Mehrin zasugerowała Polsce wyjście z Unii Europejskiej, jeśli Warszawa miałaby obstawać przy blokowaniu unijnego traktatu. - Jeśli jakiś kraj nie czuje się dobrze w UE, należy mu powiedzieć: skoro wam to nie pasuje, jest i taka możliwość - powiedziała Koch-Mehrin gazecie "Saarbruecker Zeitung" (wydanie poniedziałkowe, tekst uzyskany przez agencję dpa). Zdaniem niemieckiej eurodeputowanej, jest "niegodne" Unii, by jeden jedyny kraj trzymał w niepewności i hamował wszystkie pozostałe. Koch-Mehrin uważa też, że jest niedopuszczalne, by któreś z państw członkowskich UE wymuszało "niedobre kompromisy".
Co to jest za argument w dyskusji, który opiera się na rosyjskiej doktrynie wielkości, my jesteśmy dużym narodem i nam się należy. Taki argument można zbić jeszcze bardziej trywialnym argumentem, Francja, czy Niemcy dogadują się i krzyczą, my płacimy najwięcej, zatem będziemy glosować według pierwiastka datków do wspólnej kasy. Problemem Polski od zawsze i tej Polski rządzonej przez dwóch takich, co im się uzębienie kończy na trójkach, nie jest to, że Polska nie ma racji, Polska w `maniu' racji jest najlepsza, problemem jest to, że tych racji nie potrafi wyegzekwować, a nawet inteligentnie, rzeczowo wyłożyć. Kto by nie chciał, żeby nasz kraj był znaczącym krajem w Europie, chyba się taki w Polsce nie znajdzie. [...] Pytam grzecznie, chcemy głosów bo co? Bo jesteśmy potęgą gospodarzącą? Bo mamy gaz, ropę inne niezbędne bogactwa naturalne? Bo wpłacamy do unijnej kasy 2 razy więcej niż Niemcy? Bo mamy w zamian cudowne strategiczne rozwiązania dla Europy i by je przeforsować potrzebujemy głosów. Nie słyszałem ani jednego takiego argumentu. Za to słyszę mniej więcej taką argumentację. Koalicjant LPR powiada, cała ta UNIA, to bzdet, to zagrożenie dla świadomości narodowej, dajcie nam głosy, aby było słychać co mamy do powodzenia i płaćcie nam za to gadanie. PiS grzmi, pamiętacie Niemcy co wasi DZIADKOWIE zrobili nam 60 lat temu, pamiętacie Anglicy i Francuzi jak nas w tym samym czasie pozostawili na lodzie wasi dziadowie? Jak nie pamiętacie to my bracia polscy wam przypominamy, wywleczemy Katyń przy okazji ruskiej blokady na mięso, rzucimy poległych w Powstaniu na pierwiastek, by przegłosować z czego robi się wódkę.
Cytat drugi, z Matki Kurki, jest długi, ale też właściwie w pełni wyraża moje przemyślenia na ten temat. Polityka zagraniczna prowadzona (choć nie wiem, czy to aby właściwe słowo) przez władców IV RP opiera się na przeświadczeniu, że nam się należy. Pytanie, czemu właściwie się należy, jest nietaktem, albowiem Jan Paweł III, albowiem Katyń, albowiem Hitler. Tyle, że to było wszystko kilkadziesiąt lat temu.

W Polsce można sobie prowadzić lustrację, ponieważ teczuszki leżą i czekają, zaś bohaterowie i antybohaterowie żyją. Niektórzy mają po 40-50 lat, pożyją jeszcze długo i lustrować można ich równie długo. Jeśli jakiejś teczuszki nie ma, nie można jej znaleźć lub zawartość nie zaspokaja potrzeb władców IV RP, można zawsze niewinnie zasugerować, że teczuszka się poplamiła i spaliła, tudzież insynuować, że wiedza na temat tego lub owego jest porażająca, dowody niezbite, niemniej jednak nie można ich opublikować, ponieważ nie pozwala na to dobro państwa, lub z innego powodu, jaki w danej chwili przychodzi do głowy ewolucjoniście oralnemu. Tak więc prowadzenie polityki metodą: siedźcie cicho, bo powiem co na was mam, bądź -- zamknij się komuchu i przypomnij sobie towarzysza takiego lub owego w Polsce ma się doskonale. (Inna sprawa, czy jest skuteczne, etyczne i zgodne z naukami niejakiego JP2.)

Niemcy natomiast... Kanclerzyni Merkel nie jest osobą, którą można oskarżyć o nienawiść wobec Polaków (mimo, że dziadek w Wehrmachcie, etc.) Co z tego, jeśli jej oferty i propozycje
pp. Kaczyńscy i Fotyga traktują tak samo, jak PiS traktuje Platformę -- póki jest grzeczna i robi, co chcemy, to powstrzymujemy się od komentarzy, zaś kiedy ujawni inne zdanie na jakiś temat, uderzamy natychmiast w ton krytyki totalnej, a nawet totalitarnej, bezprzykładnych fal nienawiści, tudzież oczywistych powiązań z pewną nacją, pewnymi środowiskami, etc. Tyle, że
o ile Tusk jest bezbarwnym i lekko bezwolnym prezesem ugrupowania, w którym ścierają się często poglądy dokładnie przeciwstawne, zaś Tusk musi pilnować swoich 30%, swojej Marysi i swojego Stefana, o tyle Niemcy nie mają takich problemów, nie muszą słuchać o tym, jak to Ribbentrop-Mołotow i o tym, jak to Hitler. Ileż można przepraszać i poddawać się szantażowi kraju, który ma do zaoferowania wyłącznie żądania, wybrzydzanie i świętoszkowate androny o chrześcijańskim przedmurzu?

Lech Kaczyński ma Angeli Merkel do powiedzenia tyle, że oferowany przez Polskę system to kompromis. Pozwolę sobie nieśmiało zwrócić uwagę, że kompromis to rozwiązanie być może nie idealne, ale akceptowane przez wszystkich partnerów. Takim rozwiązaniem wydaje się być dla 25 państw Unii system podwójnej większości. Jeśli mamy do zaoferowania rozwiązanie alternatywne, które nie interesuje nikogo oprócz nas, to powstrzymajmy się od używania słowa "kompromis", aby nie przywoływać dowcipu o Stalinie, co mógł zabić, ale poszedł na kompromis.

Na jednym z forów, niestety skleroza nie pozwala mi na przypomnienie sobie gdzie dokładnie, przeczytałem, że to, co robią Bracia jest analogiczne z sytuacją, w której grupa 25 znajomych osób chce się wybrać do kina na film A, zaś dwudziesty szósty, przy dość niewyraźnym wsparciu dwudziestego siódmego żąda, aby cała grupa wybrała się na film B, który nikogo oprócz 26-tki nie interesuje. Jeśli wszyscy pozostali nie zgodzą się na film B, 26-tka zerwie znajomość, zaś wybór filmu B jest kompromisem, bo przecież mógł zamiast tego sugerować wycieczkę do baru ze striptizem. Być może cała grupa ugnie się i zgodzi na film B, ale czy sądzicie, że kiedy 26-tka zaprosi ich na urodziny, zechcą przyjść, czy też będą mieli coś ważnego do roboty?

No i na koniec... Pan Warzecha z Faktu pisze:
Rzadko kiedy z Sejmu przychodzi budujący przykład. Tym razem taki przyszedł w postaci uchwały, popierającej rząd w staraniach o głosowanie systemem pierwiastkowym, nazywanym przez rząd - nie bez powodu - systemem równego wpływu. [...] Okazało się, że Platforma jest w stanie dogadać się z PiS-em w sprawie tak zasadniczej i poprzeć polskie stanowisko, a Liga Polskich Rodzin potrafi odpuścić sobie swoje zwykłe rozrabiactwo i zagłosować za projektem Platformy. Może i było to wszystko wymuszone okolicznościami, na pewno nie całkiem spontaniczne, ale mimo to warto powiedzieć: w tym jednym wypadku pokazaliście, panowie, klasę. Klasy nie pokazał za to SLD. [...] Usiłowałem słuchać wypowiedzi Olejniczaka na konferencji, podczas której wyjaśniał motywy działania swojej partii, ale słuchać się tego nie dało. Był to po prostu stek bzdur, wyświechtanych kalk, pomijających całkowicie twarde dane i fakty. [...] Brednie o naszym rzekomym osamotnieniu świadczą albo o złej woli, albo o nieznajomości unijnych mechanizmów. Na kwestię sposobu głosowania nakłada się bowiem cała siatka skomplikowanych interesów, co sprawia, że wielu naszych potencjalnych sojuszników - głównie państw średniej wielkości, typu Holandii czy Belgii - dzisiaj milczy. Co nie przeszkodzi im w przyszłości zająć być może korzystnego dla nas stanowiska.
Pan Łukasz pisze jeszcze dużo na temat tego, że łatwe formowanie blokującej mniejszości ułatwia negocjacje (wydaje mi się to dość dziwnym argumentem, zwłaszcza w zestawieniu z faktem, że Polska już teraz kompletnie odmawia słuchania argumentów Merkel, Sarkozy'ego i Zapatero i ma do zaoferowania wyłącznie zerwanie szczytu -- jeśli to ma być dowód, że po zwiększeniu siły głosu blokującego Polska zacznie chętniej negocjować i nie będzie się bezsensownie upierać, to nie wiem, jak Holandia, ale ja nie jestem przekonany).

Polski upór w kwestii umierania za pierwiastek może być uznany za zgodny z polską racją stanu wyłącznie przez osobę, dla której silna Unia jest zagrożeniem. Przez osobę, która nie może spać po nocach, myśląc z przerażeniem o tym, jak Niemcy, Francja i Anglia zbiorą się do kupy w parlamencie, poklepią po plecach i napiszą ustawę, pozwalającą na rozbiór Polski. Przez osobę, która postrzega Unię w ogólności, zaś Niemcy i Francję jako wroga, mającego na celu zniszczenie Polski, wyssanie z niej żywotnych soków i zamienienie w pokornego niewolnika. Rozumiem, że dla takiej osoby niezwykle ważne jest, aby Polska miała jak największą siłę blokowania, najlepiej, aby blokowała wszystkie ustawy unijne, bo nigdy nie wiadomo, która z nich posłuży wymordowaniu naszych katolickich synów. Ale... jak słusznie powiedziała Silvana Koch-Mehrin, Polska naprawdę nie musi siedzieć w Unii, skoro się jej tak boi. Nie było jeszcze w historii takiego wypadku, jak wyjście kraju z Unii Europejskiej, ale to nie znaczy, że takowy nie może się przydarzyć. Chcecie umierać za pierwiastek? Trudno. Jak powiedział Hans Poettering, śmierć Polski będzie bardzo bolesna. Ale -- panie hrabio -- słowo się rzekło, kobyłkę już do płota prowadzą. Na polskim grobie Unia złoży orchidee.

DOPISEK: Pan Jerzy Marek Nowakowski pisze:
Tak jednak, jak wszyscy (no prawie wszyscy) zgadzają się, że system pierwiastkowy jest dobry, tak samo prawie nikt nie ma zamiaru o niego walczyć. Mniej więcej jest jasne, że w pewnej chwili system pierwiastkowy będziemy musieli sobie odpuścić i zamiast niego zgodzić się na podwójna większość. Być może nieznacznie zmodyfikowaną. Pytanie - co możemy dostać w zamian. Nie będę się tutaj rozpisywał bo próbuję ten rachunek zrobić w tekście w Newsweeku ale jest to dobra okazja, żeby zastanowić się, nie tylko w Salonie, jakie najpoważniejsze interesy mamy w Unii do ugrania.
Polecam przeczytanie całości tekstu. Tyle, że pan Nowakowski opiera swoją notkę na założeniu, że Polska potrząsa szabelką, ale tak naprawdę wyciąga rękę do kompromisu. Ja odnoszę raczej wrażenie, że Polska potrząsa szabelką, ale tak naprawdę zamiast szabelki ma lekko sfotygowany pęczek koperku. Kto ma rację, dowiemy się niedługo.

6 Comments:

  • Bardzo dobry tekst.
    Pozdrawiam dziękuje i prosze o kontakt
    Walter Chełstowski
    jjw@itc.org.pl

    By Anonymous Anonimowy, at 8:37 PM  

  • >> Oliveira
    nie bądź Dziecko!
    toż wyprowadzenie nas z Unii
    -- jest od lat realizowane. (mimo pewnego naturalnego oporu Społeczeństwa, które, w większości, czuje zdroworozsądkowo ;-)
    socjalistom (= każdej maści) zawsze marzy się Idea "socjalizmu w 1dnym kraju".
    a bo to takie Pjękne...
    autarkja Moralna i Ydeolgiczna...
    ps.
    nie znam się; ale CHYBA nie ma procedur WYjścia z Unii... nikt nie przewidział Small Braci? ;-)))

    By Anonymous makowski, at 9:54 PM  

  • ps.
    O patriotyzmie synów opowiadała żartem Jadwiga: „Oni nawet byli trochę zabawni. Codziennie po pacierzu śpiewali: »Jeszcze Polska nie zginęła«”...
    (...)
    Według anegdoty, jeden z braci Kaczyńskich opowiedział kiedyś swojemu koledze, że jego matka opracowuje monografię Kruczkowskiego. „Tego Kruczkowskiego?” – zapytał z uśmiechem kolega. Kaczyński był na niego obrażony przez wiele lat...

    http://www.polityka.pl/polityka/print2.jsp?place=Text03&news_cat_id=&news_id=212483&layout=18&page=text

    By Anonymous makowski, at 9:59 PM  

  • "Pytam grzecznie, chcemy głosów bo co?"

    Zastanawiałem się nad swoim zdaniem w sprawie podziału wpływów w Radzie Ministrów UE już od czasu pierwszych przepychanek przy tworzeniu odrzuconego przez Francuzów i Holendrów w referendum projekcie konstytucji UE. Dobrze wiesz że nie jestem fanem kaczek, ani PO. Nie zgadzam się z nimi jeśli idzie o argumentację w tej kwestii, ale stanowisko mam w sumie podobne, choć ze skrajnie przeciwnych względów.

    Jakie argumenty podaje Francja, gdy upiera się przy podwójnej większości? Główny to "one man, one vote". W rzeczywistości stosowanie tego argumentu jest nieuczciwe i skrajnie cyniczne. Francja i Niemcy zachowują się równie obrzydliwie jak nasze rodzime kaczuszki w tym względzie. Po prostu chcą więcej władzy dla siebie, podwójna większość nie ma nic wspólnego z demokracją. Po pierwsze od reprezentowania obywateli UE jest już PE i KE. Zamiast się chrzanić w podwójne większości i Rady Ministrów UE, niech rzeczywiście każdy obywatel ma równy wpływ na politykę UE. Demokracja im bardziej pośrednia, tym mniej demokratyczna. Po drugie, nawet stany USA, mimo że mniej między sobą się różniące od państw dzisiejszej UE mają każdy po dwóch senatorów do senatu. Zamiast obrony Nicei i pierwiastka można by równie dobrze przyjąć stanowisko, że każde państwo UE powinno mieć w Radzie Ministrów UE równy głos. Taki postulat jest równie sensowny jak waga proporcjonalna do ludności.

    Druga sprawa to kwestia zaufania i dotrzymywania słowa. Niby czemu Polska ma tracić na tym, że obywatele Francji zagłosowali przeciwko Chiracowi w referendum? To nie powinien być problem do rozwiązania przez Kaczyńskich, tylko przez Sarkozy'ego i przez kogokolwiek, kto aktualnie rządzi w Holandii. Jaki ma sens negocjowanie kompromisu, skoro już wynegocjowano dwa? Może ta umowa też okaże się krótkoterminowa? Może jedynym rozwiązaniem do zaakceptowania będzie 0% wagi dla głosu polskich ministrów?

    Do tego nie wierzę, że wszystkim średnim i małym państwom odpowiada dyktat Francuzów, czy Niemców. Czesi już zaprotestowali głośno. Zgadzam się zaś co do tego, że polska dyplomacja rozgrywa swoje interesy tak źle jak tylko może. W ogóle mówienie o funkcjonującej dyplomacji w przypadku kaczkolandii jest nieporozumieniem. Gdyby działała sprawnie, bylibyśmy się dogadali ze średnimi i małymi państwami Unii i dopiero z tej pozycji dyskutowali z dużymi.

    Reasumując, ten konflikt to nie parszywe kaczki kontra cywilizowani gentlemani, tylko parszywe kaczki kontra cywilizowani żądni władzy i cyniczni europejczycy. Oli, w Twoim interesie wcale nie jest iść tym drugim na rękę, chadekom Sarkozy'emu i Merkelowej. W Twoim interesie, IMO, jest taka zmiana systemu, żeby władza była bliżej wyborców. A walczyć z Sarkozym i Merkel będzie o wiele trudniej niż z kaczorkowatymi.

    By Blogger ajfel, at 5:04 PM  

  • Ajfel: wpadłeś w pewną pułapkę, którą zastawiłem w moim tekście. Otóż ja nigdzie nie wypowiadam się w temacie tego, czy system pierwiastkowy jest dobry, czy niedobry...

    By Blogger Oliveira, at 5:41 PM  

  • Oliveira, ależ ja też nie. Chodzi mi o to, że w tym konkretnym przypadku nie patrzenie na problem z perspektywy szerszej, jako obywatela europy, a wyłącznie narzekanie na swój (no Twój to już nie tak znów do końca) rząd jest błędem. Skoro mają z tym problemy ludzie tacy jak Ty, to głębsza integracja EU jest chyba faktycznie niemożliwa. Integracja taka godzi w interesy przyssanych do władzy towarzystw w każdym z krajów, a ich obywatele mają sprawę gdzieś. Dla mnie całe te targi to skandal niezależnie od wyniku. To zupełnie coś w stylu kłótni o podział wpływów w rządzie między Kaczyńskim, Lepperem, a Giertychem. Fuj..

    By Blogger ajfel, at 8:32 PM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home