piątek, lipca 20, 2007

Zdziwiony filozof i blogger-sklerotyk

W dzisiejszej Rzeczpospolitej Damian Leszczyński (podpis: filozof i publicysta) pisze tak:
Nie rozumiem ostatniej fali oburzenia na ojca Rydzyka. Słowa "czarownica" i "oszust" w odniesieniu do prezydenckiej pary to znacznie mniej niż słowo "s...syn", którego niedawno pod adresem Lecha Kaczyńskiego użył Lech Wałęsa. Czy wtedy ktoś domagał się użycia przeciw Wałęsie prokuratury? [...] Język Radia Maryja jest przeładowany emocjami i oskarżeniami, nietrudno też dostrzec, że pełni instrumentalną rolę wobec pewnej politycznej wizji. Pod tym względem przypomina język "Gazety Wyborczej" - jest językiem uczuć, nie rozumu - choć w obu wypadkach efekt uzyskuje się za pomocą innych środków. Zresztą Michnik i Rydzyk są do siebie dość podobni, oczywiście nie w poglądach, ale w sposobie uprawiania polityki. Obaj starają się kształtować ją z zewnątrz, środkami medialnymi, poprzez umiejętne dawkowanie przesady i wykorzystywanie ludzkich lęków - czy to przed "endecją" i "ciemnogrodem" czy też "masonami" i "liberałami". [...] Sądzę, że słowa "czarownica" i "oszust" odniesione do prezydenckiej pary to nic w porównaniu z określeniami, jakich używają na prywatnych salonach niektórzy z tych dziennikarzy i polityków, którzy dziś lamentują nad niegodziwością ojca dyrektora. Po drugie, ta hipokryzja widoczna jest również w próbie obrony czci prezydenta i domaganiu się wszczęcia śledztwa z urzędu przeciw o. Rydzykowi. Dopiero co pomstowano na ściganie bezdomnego Huberta, rechotano na wieść o prezydenckim oburzeniu kartoflanymi karykaturami niemieckich gazet, a teraz nagle się okazuje, że przekroczono jakąś granicę.
Felieton pana filozofa i publicysty jest zachwycający na wiele sposobów. Po pierwsze, interesujące jest oburzenie hipokryzją "pewnych publicystów i polityków", okazywane przez kogoś, kto obłudnie twierdzi, że nie rozumie ostatniej fali oburzenia na ojca Rydzyka. Naprawdę, kiedy ksiądz-dziennikarz-polityk, jedna z najważniejszych postaci publicznych w Polsce, człowiek, dzięki któremu PiS wygrał wybory, mówi o PiS-owym prezydencie "oszust", a o jego małżonce "czarownica", w kraju, w którym zagranicznych dziennikarzy ściga się z urzędu za nazwanie tegoż prezydenta "kartoflem" w satyrycznym felietonie, zupełnie jest niezrozumiałe, czemu ktokolwiek śmie domagać się takiego samego traktowania dla Rydzyka, prawda, panie filozofie?

Po drugie, trudno mi już zrozumieć, co jest powodem nieustających totalnych, a nawet totalitarnych ataków pewnych środowisk ;) na Adama Michnika, któremu jako żywo trudno zarzucić, że jest dość podobny (może z profilu? obaj noszą okulary...) do księdza-przedsiębiorcy-polityka, który za pieniądze bliżej nieznanego pochodzenia i ilości organizuje prywatne imperium, w którego skład wchodzi uczelnia, po czym na tej uczelni wykłada o spisku żydowskim. Za Wikipedią: "Adam Michnik nie objął – według znanych oświadczeń udzielanych w wywiadach prasowych – ani jednego udziału w spółce "Agora", nie piastuje też, oprócz redaktora naczelnego, żadnego stanowiska zarządczego w tej spółce, co jest ewenementem w polskim życiu gospodarczym." Michnik nader rzadko udziela się publicznie, mało pisze. Nie organizuje spędów zwolenników SLD (o czym marzą niektórzy, niskich lotów, publicyści prawicowi -- ach, a gdyby jeszcze się okazało, że Michnik to Jaruzelski w przebraniu, że osobiście opozycjonistów szlachtował, najlepiej podczas swojego wieloletniego pobytu w więzieniu, które jak wiadomo w rzeczywistości było ośrodkiem wczasowym w Soczi), a podczas spędów, których nie organizuje nie ściska się czule z Oleksym i Millerem, którzy nie głoszą przy tej okazji, że "tu jest Polska". Jeśli przychodzi mi do głowy jakaś postać w Polsce podobna do Rydzyka, to jest to ksiądz Jankowski.

Po trzecie, pan filozof Leszczyński stosuje tę samą technikę wypowiedzi, dzięki której Jarosław Kaczyński tak udatnie mąci w głowach Ciemnemu Ludowi. Oto Michnik "umiejętnie dawkuje przesadę i wykorzystuje ludzkie lęki". Konkretów filozof nie podaje, oczywiście. Pewnie nie czas na konkrety, kiedy Michnik dawkuje. Metodą Jarosława, należy pewne rzeczy wyczytane w "Michnikowszczyźnie" powtarzać w nieskończoność, aż Ciemny Lud kupi. "Dzięki PiSowi rozwija się gospodarka" mówi Jarosław i zupełnie pomija drobny fakt, że jeśli PiS nie wprowadził żadnych ustaw mających wpływ na gospodarkę, a ta rozwija się aż miło, to znaczy, że Markowi Belce, a może i Millerowi należą się podziękowania. "Język Gazety Wyborczej jest językiem uczuć, nie rozumu" stwierdza filozof Leszczyński. Co według filozofa jest językiem rozumu? Cóż, zapewne jego felietony w Rzeczpospolitej.

"Po pierwsze, można iść o zakład, że słowa, na które pozwala sobie wobec prezydenta Kaczyńskiego o. Rydzyk, są niczym w porównaniu z określeniami, którymi obrzucają go prywatnie niektóre "autorytety moralne" stwierdza pan Leszczyński. Po pierwsze, panie Damianie, prywatnie, to można dużo mówić. Po drugie, prosimy pokazać dowody, nazwiska, nagrania. Ja mogę iść o zakład o władzę nad światem, że pan Leszczyński prywatnie o Adamie Michniku mówi takie okropności, że ho ho. Tyle, że pan Leszczyński to żaden autorytet moralny, w cudzysłowie, czy bez, więc nie chce mi się zakładać.

Jakiś czas temu chyba Daniel Passent zauważył, że reżim kaczystowski i wspierający go publicyści niestety nie bardzo mają się czym chwalić, wobec tego w charakterze wielkich zalet reżimu eksponują fakt, że IV RP jeszcze nie zamknęła wszystkich prywatnych mediów, jeszcze nie mamy Urzędu ds. Cenzury i Kontroli Widowisk, zaś krytyka prezydenta nie grozi więzieniem automatycznie, tylko dopiero po procesie, tak więc IV RP jest państwem w pełni demokratycznym, a każdy, kto ją krytykuje jest wrogiem Polski, komunistą i miał dziadka w Wehrmachcie. Szczerze mówiąc, smutne to trochę, że najlepsze, co wielbiciele pisilisu mają do powiedzenia, to "mogłoby być gorzej, a jeszcze nie jest". Przypomina mi się to, kiedy czytam felieton pana Leszczyńskiego: otóż ojciec Rydzyk nie ma się czego wstydzić, ponieważ pan Leszczyński może iść o zakład, że niektóre autorytety moralne prywatnie określają prezydenta gorzej, ponadto skoro pewne środowiska i łże-elity oburzały się ściganiem dziennikarzy Tageszeitung, nie mają teraz prawa domagać się ścigania Rydzyka. Panie Leszczyński, my, łże-lewaki, widzimy, że w IV RP prawo jest stosowane selektywnie, ludzi dzieli się na równych i równiejszych, do aresztowania wystarczą domniemania, a ściganie dziennikarzy za satyryczne felietony to żenada, ale czy na pewno chciał pan nam o tym po raz kolejny przypominać i czy na pewno to my mamy się z czego tłumaczyć?

W ogóle lektura Rzeczpospolitej dostarcza wielu iluminacji. Rafał Ziemkiewicz, który wcale ale to wcale nie ma obsesji na punkcie Michnika w swoim rzepoblogu pt. "Między Michnikiem a Rydzykiem" pisze tak: "Przypomniało mi się moje zdziwienie, gdy czołowa komentatorka „Polityki” oznajmiła nagle w telewizji, że przewodniczący Lepper okazał się znakomitym ministrem rolnictwa, bardzo fachowym i kompetentnym." W jakiej telewizji i jaka komentatorka, panu Ziemkiewiczowi się jakoś nie wspomniało. "Ale nie było mowy o pomyłce: pozytywną opinię o Lepperze powtórzyła publicystka kilkakrotnie, mało tego, nazajutrz wsparł ją redakcyjny kolega, ogłaszając wszem i wobec, że Lepper jest „najsympatyczniejszym facetem w tym rządzie”." dodaje wybitny publicysta i autorytet moralny. Możnaby sądzić, że skoro publicystka kilkakrotnie, to zapamiętał, jak się nazywała i w jakim programie opinię wypowiedziała, no, ale skleroza nie wybiera i RAZ-owi się jak raz zapomniało. Z pewnością nie bał się procesu, skoro nie było mowy o pomyłce, więc musiała to być nagła mgła niepamięci. Przykra cecha u publicysty, takie zapominanie nazwisk, dat i miejsc, prawda? Ziemkiewicz swoją notkę kończy tak: "Są dziennikarze, którzy mają pierwsi pewne informacje – są i tacy, którzy pierwsi znają właściwe interpretacje." O tak, panie Rafale, któż jak nie pan mógłby to wiedzieć najlepiej.

Etykiety: , , , ,

3 Comments:

  • jesli to nie przypadkowa zbieznosc nazwisk - a notka pod artykulem informuje mnie, ze raczej nie - to mialam przyjemnosc poznac (jako wykladowce - zeby nie bylo, calkiem ok) kumpla (akademickiego i prywatnego) pana leszczynskiego. ow dochtor rowniez pisywal/uje do "opcji na prawo" i raz w czasie zajec obdarzyl mnie jakze dyskredytujacym mianem feministki. po jego zachwytach nad osoba p. leszczynskiego powinnam byla sie domyslec wczesniej, kto zacz...

    By Anonymous choyna, at 7:14 PM  

  • Analiza tekstu pana L., z punktu widzenia literaturoznawcy podpartego tekstem Michała Głowińskiego o nowomowie, zawartym w książce "Nowomowa po polsku" wskazuje, że pan L. używa z powodzeniem chytów tam opisanych. Zdziwienie? Ależ olbrzymie. Jakże to, jakże wykorzystywać język znienawidzonego wroga?

    Opinia? Ależ proszę. Bogusław Linda (trawestacja):
    - Nie chce mi się o nim gadać...

    By Anonymous socjopatyczna_malkontentka, at 2:28 PM  

  • W Polityce trafiła się wypowiedź, chyba Żakowskiego, że na tle innych nowo wówczas mianowanych ministrów, Lepper pozytywnie wyróżnia się kompetencjami. Skądinąd opinia słuszna.
    Ale cała reszta utwierdza mnie w przekonaniu, że Rafał Ziemkiewicz jest fantastą czystej wody.

    A pan Leszczyński, który tak zgrabnie ominął kwestię publicznego życzenia śmierci wobec pani prezydentowej... cóż, aż strach, że jest dziennik, który udzielił mu swoich łam.

    By Anonymous PAK, at 7:33 PM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home