niedziela, sierpnia 19, 2007

Fanatycznej lewicy ubolewania nad upadkiem manier

Poziom dyskusji, na blogach, w realu, w telewizji i w prasie, systematycznie spada. Wczoraj pan Warzecha pisał o skretyniałej, fanatycznej lewicy, nieco wcześniej pan Węglarczyk o pożytecznych idiotach, obejmując tym określeniem jakiś miliard posiadaczy koszulek z Che Guevarą; politycy mówią o sobie... cóż, wiemy, jak. Sam dałem się sprowokować i zaatakowałem personalnie pana Warzechę -- fakt, że "on zaczął" mnie nie usprawiedliwia, bo to argument dobry dla przedszkolaków w piaskownicy.

Coraz wyższy jest poziom agresji między skłóconymi stronami, a kłócą się wszyscy ze wszystkimi. Szanowny pan premier raczył powiedzieć w "Sygnałach Dnia", że Giertych "ma wyobraźnię większą, niż wzrost". Roman Giertych stwierdził, iż "ma wrażenie, że prawdomówność premiera jest wprost proporcjonalna do jego wzrostu". W odpowiedzi pan Lipiński uznał, że wypowiedzi Giertycha to "szokująca prowokacja polityczna", "ataki niedawnych koalicjantów na PiS osiągnęły poziom rynsztokowy", dodatkowo pan Lipiński jest "przerażony poziomem agresji Samoobrony i LPR-u wobec PiS-u po rozpadzie koalicji". Panie Adamie, z góry przykład płynie, premier Kaczyński powiedział, że "Platforma jest za bardzo uzależniona od Niemców", co spowodowane jest "intelektualną fascynacją środowiska gdańskiego niemieckością". W odpowiedzi pan Komorowski "zwrócił uwagę, że szefowa polskiej dyplomacji Anna Fotyga też pochodzi z Gdańska" -- kto jaką bronią wojuje, etc.

Śliczne to wszystko, czasami troszkę bardziej salonowe, czasami mniej, czasami porażające, a czasami totalne, a nawet totalitarne. Nie ma się co dziwić panem Warzechą, skoro premier, znany żoliborski inteligent (przykro mi trochę, że to określenie zupełnie zmieniło swoje dawne znaczenie, prawdziwi żoliborscy inteligenci muszą się czuć szalenie dotknięci) tu filuternie nawiąże do czyjegoś wzrostu, choć zdawałoby, że powinien się akurat tego rodzaju żartów wystrzegać, tu zasugeruje tajne układy z najeźdzcą, tam pokaże takie taśmy, że buty spadają...

Pisałem ostatnio o Polsce A i Polsce B. Obie te grupy premier skłóca i napuszcza na siebie z równym powodzeniem, co dawnych koalicjantów na własną partię. Podjudzanie idzie mu doskonale, wycofywanie się już troszkę gorzej, bo z rozpędu zaczął podjudzać niedawnych przyjaciół przeciwko sobie. Rezultat jest taki, że Polska A -- że tak określę "warszawskie salony" -- nienawidzi Polski B, boi się jej i nie miałaby nic przeciwko postawieniu wielkich murów dookoła granic większych miast, zaś Polska B -- pan Stasio i koledzy -- nienawidzi Polski A, uważa, że Polska A nic nie wie o życiu, bo skąd ma wiedzieć, skoro to same komuchy, ateiści, co ojca Tadeusza nienawidzą, skretyniała fanatyczna lewica, możnaby powiedzieć.

Drogą wytrwałej pracy ojca Rydzyka, premiera Kaczyńskiego i wicepremiera-do-niedawna Giertycha udało się zapobiec możliwości szybkiego zjednoczenia społeczeństwa. To, co dwa lata temu stanowiło drobne pęknięcia, zamieniło się w przepaście nie do przeskoczenia. Przykładem sprawa Leppergate. Na portalu Onet pojawiła się sonda: "czy cieszysz się z Polski bez Leppera? Tak/Nie". Rzecz w tym, że ja chciałem odejścia Leppera z polityki, ale nie za pomocą nieudanej prowokacji służb specjalnych na usługach PiS. Chciałem, aby Lepper odszedł skompromitowany z uwagi na brak kwalifikacji, z uwagi na swoje prawdziwe, a nie generowane sztucznie przez służby problemy z prawem, chciałem, aby ludzie odwrócili się od niego i przestali głosować na jego ugrupowanie. Polska bez Leppera cieszyłaby mnie, gdyby była wynikiem wyborów, gdyby społeczeństwo -- nie czarujmy się, gdyby Polska B pokazała, że nie wierzy watażkom, którzy wymachując cepem zapowiadają, że więcej Wersalu w Sejmie nie będzie. Polska taśm, dyktafonów i spadających butów nie cieszy mnie ani trochę, z Lepperem czy bez. Ale na takie subtelności nie ma miejsca w świecie według PiS -- albo jesteś z nami (przeciw korupcji), albo przeciw nam (za korupcją). W ten sposób opozycja została zgrają typów spod ciemnej gwiazdy, popierających łapownictwo, a że w opozycji są w tej chwili wszystkie ugrupowania oprócz PiS, no cóż, sami widzicie, jak rozplenione jest łapownictwo.

Chamstwo i bezczelność objawia się i na inne sposoby; do wielkiej polityki powraca ni z tego, ni z owego Leszek Miller, zdawałoby się -- na zawsze skompromitowany. Ale co tam przyzwoitość, co tam uczciwość, nie ma Wersalu, w kraju, w którym rządzi się za pomocą nagrań, niszczarek i służb specjalnych nie można się skompromitować bezpowrotnie. SLD triumfuje: kiedy Tusk popija winko z prezydentem, a tak się składa, że prezydent nazywa się Kaczyński, ludzie przestają mieć wybór; jeśli chcą odsunąć od władzy PiS, muszą zagłosować na SLD. Po co SLD ma się oczyszczać, usuwać skompromitowanych? Przecież Polska A, ta skretyniała lewica i tak zagłosuje. PO -- z drugiej strony -- nie zdradza się z poglądami na żadną sprawę, nawet tak zdawałoby się ważną, jak komisja śledcza; już to jednego dnia komisja musi powstać, drugiego niekoniecznie, a trzeciego jest to sprawa zupełnie nieważna i można ją odłożyć na później. Może koalicja będzie z PiS, a może z SLD. Przecież Polska A, ci inteligenci żoliborscy, nie mają wyboru, muszą zagłosować na Tuska. Po co starać się o ich głosy? Same przyjdą.

I nagle jakoś mniej dziwne wydaje się, że z Polski wyjechały dwa miliony ludzi (plus minus, rzecz jasna), a w samej Holandii co miesiąc pojawia się 10 tysięcy nowych polskich emigrantów...

Jarosław Kaczyński odpowiada osobiście (warto o tym pamiętać) za bardzo wiele wyrządzonego zła; jego rewolucja moralna rzeczywiście wprowadziła zupełnie nowe standardy do polskiej polityki. W wyniku Jarosławowej rewolucji nie trzeba już zachowywać żadnych standardów, żadnej, nawet najbardziej elementarnej przyzwoitości, wszystko jest dozwolone, nie ma takiej kategorii jak cios poniżej pasa, nie można za bardzo podlizywać się Kościołowi, nie można nadużyć władzy, bo władza samego dobra jest "w oczywisty sposób" samym dobrem. Można powiedzieć i napisać wszystko o każdym (najlepiej na łamach pisma rządowego "Wprost", szalenie ostatnio dobrze poinformowanego, zwłaszcza o zbrodniach opozycji). Tego wcześniej nie było. Ale to były czasy przed dziadkiem z Wehrmachtu, przed Miodowiczem i Jarucką, przed epoką taśm i dyktafonów. Tylko fanatyczna lewica mogłaby chcieć wracać do czasów, kiedy w rządzeniu chodziło o tworzenie prawa, ułatwianie ludziom życia i dbanie o rozwój gospodarki. I tu rozumiemy wreszcie, o co chodziło panu Warzesze -- rzeczywiście, w dobie walki wszystkich ze wszystkimi, naparzania się kijami bejsbolowymi, walenia w krocze kłonicą i wciskania paluchów w niszczarkę namawianie do odstawienia broni i życia w pokoju musi się wydawać żałosnymi bredniami skretyniałej lewicy, kompletnie oderwanej od życia.

Etykiety: , , , , , , , , , ,

6 Comments:

  • Wszystko , co się teraz dzieje w polityce RP , a więc język jakim sie posługują, metody jakie stosują, ten cały zamęt i degrnolada nie są niczym nowym czy też obcym , wręcz przeciwnie są nieomal co do joty zrżnięte z II RP, za którą wielu naszych obywateli tak bardzo tęskniło choć nie miało pojęcia czym II RP była. Ot i tego skutki.

    By Blogger atkabe, at 9:03 PM  

  • To mi przypomniało znajomego, radykalnego konserwatystę, zwolennika amerykańskich republikanów, itp., który z przyjemnością cytował hasła ludu z Wandei, buntującego się przeciwko Rewolucji Francuskiej -- "Niech żyje król! Precz z narodem!"
    Właśnie -- czuję wielką satysfakcję, że można krzyknąć także "precz z narodem", tyle że ze zdziwieniem to odkrywam u ideowego przeciwnika.

    By Blogger PAK, at 2:18 PM  

  • Tak, to jest prawda - nigdy, nawet za czasów komuny, język polityczny nie był tak prymitywny. Może to kwestia mediów, że one pozwalają i nie tępią takich zachowań.

    By Anonymous Azrael, at 10:32 PM  

  • Po powrocie z wakacji nadrabiam zaległosci. z zadowoleniem stwierdziłam, że ominęła mnie transmisja defilady w Wa-wie. co do patriotyzmu to jako plus minus 12latka napisałam do 'płomyka', że 'patriotyzm narodowy łączy się z brakiem patriotyzmu dla świata' i tego się do tej pory trzymam choć p. redaktor odpisała, że powinnam to bardzo nieprzemyślana opinia. tekst w GW na temat patriotyzmu przeczytałam z zadowoleniem. obrazki z defilady obejrzałam z zażenowaniem. swoją drogą prezydent w wozie opancerzonym przypominał mi nieco Grubera z Allo, allo i jego mały czołg. Pozdrawiam.

    By Anonymous mundanity, at 12:03 AM  

  • Ten komentarz został usunięty przez autora.

    By Blogger elaordon, at 12:05 AM  

  • eh, coś namieszałam w środku. powinno być: 'p. red. odpisała, że powinnam zmienić zdanie bo to bardzo nieprzemyślana opinia.'

    By Anonymous mundanity, at 12:08 AM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home