poniedziałek, sierpnia 06, 2007

Moi... Idiota

Poruszyło mnie to może bardziej, niż powinno, ale...

Z określeniem "użyteczny idiota" pierwszy raz zetknąłem się u Noama Chomsky'ego, który określił tak ludzi, którzy bezkrytycznie wierzą w to, co pokaże im telewizja, nie próbując weryfikować uzyskanych wiadomości w żaden sposób. Oryginalne źródło sformułowania pozostaje nieznane, chociaż przez długi czas uważano, że pochodzi on od Lenina. Dawniej używane jako określenie zachodnich piewców dobroci komunizmu, aktualnie oznacza ludzi, którzy pozwalają się sterować/manipulować ruchom politycznym, grupom terrorystycznym lub rządowi, niezależnie od powiązań z komunizmem lub braku tychże. (Za Wikipedią.)

Wydaje mi się, że w Polsce można zidentyfikować wiele grup użytecznych idiotów. Wyznawcy ojca Rydzyka doskonale wypełniają definicję; nawet w głowach nie postałoby im podawanie w wątpliwość mądrości zasłyszanych w Radiu Maryja, czy też wyczytanych w Naszym Dzienniku. (Nie bez powodu dziennik nazywa się "nasz", on jest nasz, a pozostałe dzienniki są obce, toteż czego by w nich nie pisano, automatycznie jest to nieprawda.) Podobnie ludzie, którzy uparcie stwierdzają "a ja będę głosować na PiS choćby nie wiem co, bo oni walczą z korupcją i wyrzucają przestępców z rządu", jako przykład walki z korupcją i wyrzucania przestępców przytaczając Leppera i ignorując smutny fakt, że Leppera wicepremierem uczynił nie kto inny, niż PiS.

Użyteczny idiota czasami nawet zna fakty, przeczące jego pożyczonym poglądom, ale je ignoruje. Dziesiątkom dowodów niewinności przeciwstawia zdania budowane mniej więcej tak: "jeśli nawet były dowody, to zostały zniszczone" oraz "niekiedy istnieje pewne domniemanie winy, które z braku dowodów nie może zostać udowodnione, ale i tak wszyscy wiemy, jak jest naprawdę". To oczywiście czyni idiota inteligentny, ponieważ większość idiotów buduje raczej wypowiedzi typu "panie, to Żydzi są wszystko i oni rozkradają i ten Kwaśniewski też Żyd". O takich właśnie ludziach mówił Jacek Kurski, używając określenia "ciemny lud"; można im wcisnąć wszystko, jeśli tylko odpowiednio często wrzuci się pomiędzy zdania "porażającą wiedzę", "wiadome środowiska", "pewne elity i salony", tudzież Układ i Stolik.

Tymczasem pan Węglarczyk napisał tak: "[...] dziś widziałem na ulicy w Warszawie młodego człowieka, który paradował w koszulce z podobizną Che. I tak sobie pomyślałem, że użytecznych idiotów jest sporo także w Polsce. A słusznie mówił minister edukacji Roman, że trzeba młodzież polską edukować, co to zło, a co to dobro."

Definicja użytecznego idioty zakłada, że ktoś dzięki niemu zyskuje. Kto zyskuje dzięki koszulkom z podobiznami Che? Czy miliony posiadaczy koszulek jeżdżą na Kubę i organizują demonstracje poparcia dla Fidela? Czy z każdej koszulki komunistyczny reżim otrzymuje pieniądze? Czy posiadacze koszulek z Che głęboko wierzą, że komunizm jest przyszłością, a rewolucja kubańska najwspanialszym (i kompletnie, rzecz jasna, bezkrwawym) wydarzeniem w historii ludzkości?

Rozumiem, że pan Węglarczyk ma poglądy raczej prawicowe, niemniej jednak przytaczanie frazy "użyteczny idiota" w kontekście koszulki z Che wydaje mi się równie mądre, jak złożenie przez radnego PiS pozwu za podobną koszulkę w związku z propagowaniem zbrodniczego ustroju totalitarnego. W centrum Amsterdamu na każdym rogu jest sklepik, w którym można kupić torbę z Che, koszulkę z Che, majtki z Che, skarpetki z Che i podstawkę pod piwo z Che. Czy kupujący głosują na partie komunistyczne, marzą o zamieszkaniu w Chinach i wieczorami oglądają z zapartym tchem rosyjskie wiadomości, na wypadek, gdyby Putin ogłosił powrót komuny?

Zdjęcie Alberto Kordy jest konterfektem kompletnie oddzielonym od osoby portretowanej, podobnie, jak w Polsce Jan Paweł II został kompletnie oddzielony od swoich dzieł i wygłaszanych poglądów, wszystko, co miał do powiedzenia zostało zagłuszone przez "zos-tań-zna-mi", a co poniektóre strony jego pontyfikatu są jakoś mało w Polsce nagłaśniane. Che Guevara ma jeszcze tę zaletę, że na wzmiankowanym portrecie wygląda nadzwyczaj urodziwie, a gdyby się nad tym zastanowić, tę samą zaletę ma niejaki Jezus i może dlatego koszulek z Jezusem widuje się sporo więcej, niż koszulek z papieżami. Czy pan Węglarczyk odważyłby się napisać o młodzieńcu ubranym w koszulkę z konterfektem Jezusa, bądź DżejPiTu per "użyteczny idiota"?

Co myśli (zapewne) nabywca koszulek z Che? Nabywca ma prawdopodobnie (choć niekoniecznie) poglądy lewicowe lub lewicujące, często sprowadzające się do "wyzwólmy się spod władzy koncernów! porozmawiajmy o tym pijąc Coca-Colę w McDonaldzie", nader rzadko sięgające uczestniczenia w manifestacjach komunistów i bezkrytycznego czytania ich pamfletów. Na ogół nabywca jest człowiekiem młodym. I tyle właściwie mają wspólnego miliony posiadaczy skarpetek i kubków z brodatym panem. Czy są idiotami? Niewątpliwie niektórzy tak, ale dla kogo właściwie, oprócz (tych kapitalistycznych świń) producentów koszulek są użyteczni?

A co robi Che w nagłówku mojego bloga? Che służy jako symbol poglądów lewicowych, uroda Che służy jako ozdoba, zaś jego makijaż służy jako symbol queer. I tyle. Nie wybieram się na Kubę, nie kocham Fidela, nie marzę o komunizmie na całym świecie, czytam "Rzeczpospolitą", "Politykę", "Wyborczą" i "Nasz Dziennik" (a ostatnio również wybrane fragmenty "Wprost", bo to od niedawna nadzwyczaj dobrze poinformowana gazeta). Trochę mi głupio, że tak się muszę tłumaczyć, ale też nie spodziewałem się, że pan Węglarczyk palnie coś takiego. No i to zdanie o Romanie na końcu... Jacek Kurski by się ucieszył. On lubi użytecznych.

Etykiety: , ,

6 Comments:

  • "Czy miliony posiadaczy koszulek jeżdżą na Kubę i organizują demonstracje poparcia dla Fidela?"

    Myślę, że chodzi o coś innego. O zmianę wymowy symbolu. Nosisz koszulkę, oswajasz, sam później piszesz, że dla Ciebie to symbol lewicowych poglądów. I tu jest pies pogrzebany, nie mam nic do lewicowych poglądów ale Che? Właśnie to jest ciekawe, jak ten symbol zmienił znaczenie, stając się symbolem lewicowości. Jak wiadomo, nie jestem lewicą, ale szukając symbolu lewicowości z pewnością nie wybrałabym Che. Za dużo narozrabiał. Wybacz, ale symbolem idei nie może być taki ktoś "niosący" negatywne treści.
    Tak, symbol jest wielowymiarowy, jednakże postać Che, z całym dobrodziejstwem inwentarza, niesie ze sobą określone konotacje.
    Che był początkowo zafascynowany osobą Pabla Nerudy, dlaczego nie jego uznać za symbol lewicowości, tylko kogoś tak moralnie podejrzanego, jak Che.
    Piszesz:
    " W centrum Amsterdamu na każdym rogu jest sklepik, w którym można kupić torbę z Che, koszulkę z Che, majtki z Che, skarpetki z Che i podstawkę pod piwo z Che. Czy kupujący głosują na partie komunistyczne"
    I znów nie o to chodzi, tylko o to, że ten facet stał się neutralny, stał się ozdobą, tak jakby zapomniano o jego wątpliwym "dziele".
    Nie będę nosić koszulki z Ordżonikidze, nie będę nosić z Che. Nie da rady. Nawet jesli postać Che znaczy już dziś coś innego, niż kiedyś, to ja jednak jako "wykształciuch" się na to nie godzę. Morderca stał się bohaterem popkultury?
    Jednakże "użyteczny idiota" to jednak coś innego, z samą terminologią Węglarczyka się nie zgadzam.

    By Anonymous socjopatyczna_malkontentka, at 1:48 PM  

  • hmmm. jakoś nie potrafię się zgodzić. Widzisz jest kilka aspektów tej sprawy i pozowle je sobie wywołać kilkoma pytaniami.
    Co za róznica czy nosi sie Che czy Goebelsa? Co za różnica czy nosisz Jezusa czy Lenina? Co za różnica czy na koszulce widzisz Hitlera czy Stalina?
    I czy nie jest tak że jedni mogą być noszeni a inni juz nie koniecznie?
    Mi się nie podoba to że między ikonami komunizmu a ikonami faszyzmu jest taka ogromna przepaść. Skoro nie jest fajnie obnosić się z wizerunkiem Hitlera, to tak samo nie powinno byc fajnie obnosić się z Che.
    Co z tego że ten wizerunek jest kompletnie oderwany od osoby. Co z tego że staje się symbolem walki z imperializmem czy jak to tam se nazwać. Gość któy strzelał w obozach dzieciakom w łęb, a co śmieszniejsze został wydymany przez Fidela, zasługuje jedynie na pogarde.
    Ja też mam koszulke z Che - wokół jest czerwone kółeczko a w poprzek idzie czerwona kreseczka. Ostatnio chodziłem sobie w tej koszulce po Francji i kilka razy zdarzyło mi sie z jakims francuzem pogadać o tej koszulce. Najfajniejsze było zdziwienie gdy słyszeli kim tak naprawde był wielki Che.

    Rzecz nie polega na tym że obnosisz sie z Che jako symbolem lewicowości. Rzecz polega na tym że jeżeli ktoś ma lewicowe poglądy, widzi że lewica sobie obiera jako symbol tego Che, i nie daj boże postanowi sobie jednak siegnąc do jakiejś książki kim on tak naprawdę był i co robił, to może się kiedyś okazać że wychowałeś sobie armie takich Che którzy będą uważali że skoro ten symbol lewicy robił to co robił, to do osiągnięcia ideologicznych celów można robic wszystko to co nasza ikona.

    Ironiczne jest w zasadzie to że symbol rewolucji, lewicy i socjalizmu jest tak naprawdę dziś przede wszystkim poddany rynkowym mechanizmom, skomercjalizowany i służy jako produkt. Ale co z tego - jeżeli ktoś w imie ideologii zabija to nie jest wart splunięcia. I nie jest najgorsze to że ktoś nieświadomy nosi tego Che, ale to że wielu z tych którzy doskonale wiedzą kim on był promuje go dalej i nie mówi ludziom prawdy czego tak naprawde Che jest symbolem.

    Mnie to właściwie wisi czy będziesz sobie umieszczał jako symbol Che czy Hitlera. Jeżeli powiesz prawdę że a i owszem Che zbrodniarzem był, mordował, gwałcił ale dzis jego facjata służy jako przykład buntu przeciwko zgniliźnie zachodu to prosze bardzo. Jeżeli napiszesz że Hitler zbrodniarzem był jakich mało, ale dziś traktujesz go jako symbol dbania o ilteresy narodu jako zbiorowości czy jakie tam kto se bzdury wymyśli, oki. Ale jezeli żyjemy w świecie gdzie ściga sie tego co nosi Hitlera a do tych co noszą Che uśmiecha się z sympatią to ja się nie potrafie z tym pogodzić. Bandyta to bandyta - nigdy nie powinien stawać się niczyim symbolem, a jezeli juz takim się staje to tylko z racji istnieia właśnie opisanych przez ciebie pożytecznych idiotów.

    Cholera a tak zupełnie prozaicznie - czemu symbolem lewicy nie może być Ghandi albo Dalajlama? Musicie sobie obierać za symbol zwykłego bandziora?

    By Anonymous qatryk, at 2:10 PM  

  • malkontentka: "nie o to chodzi, tylko o to, że ten facet stał się neutralny, stał się ozdobą, tak jakby zapomniano o jego wątpliwym "dziele"."

    No i poniekąd o to dokładnie chodzi. Stał się ozdobą, własnością publiczną, bardziej znakiem, niż osobą. Jak Jan Paweł II w Polsce. (Swoją drogą, jaki jest prawicowy odpowiednik Che? Jest jakiś? Taka postać uznawana za symbol konserwatywnej prawicy, z dumą noszona na koszulkach i drukowana na kubkach, zawłaszczona jako symbol i oderwana od prawdy? W Polsce przychodzi mi do głowy JP2, ale na świecie?)

    qatryk: piszesz, że nie powinno być fajnie obnosić się z Che, pytasz czemu "musimy sobie obierać za symbol zwykłego bandziora". Zły adres. Nie ode mnie zależy, czy fajnie się obnosić i nie ja podejmowałem decyzję o tym, czy Che stanie się symbolem lewicowego buntu, czy też nie.

    Bardzo niewiele, jeśli w ogóle, jest symboli kompletnie niekontrowersyjnych. Matka Teresa? Jan Paweł II? Śmiem twierdzić, że osoby takie, jak Hitler, Matka Teresa czy Che Guevara rozpatruje się w oderwaniu od "całokształtu dokonań". Lepperowi oberwało się za stwierdzenie, że Hitler budował drogi, bo Hitler nie jest zwykłym człowiekiem wokół którego narosły drobne, acz nieuzasadnione kontrowersje; Hitler jest symbolem zła absolutnego, największych potworności jakie ludzkość sama sobie zgotowała.

    A dlaczego mniej jest koszulek z Dalaj Lamą? Bo Dalaj Lama ma tego pecha, że nie zrobiono mu zdjęcia, na którym wygląda szalenie przystojnie i zamyślonym wzrokiem spogląda w dal. "Morderca stał się bohaterem popkultury?" pyta Malkontentka. Tak właśnie się stało. Ale w odróżnieniu od Charlesa Mansona -- nie dlatego, że był mordercą.

    Fani Che nie fascynują się rysem przemocy w tej postaci, nie "uczą" się od niego jak zabijać; nie zgadzam się też ze stwierdzeniem qatryka, że "skoro ten symbol lewicy robił to co robił, to do osiągnięcia ideologicznych celów można robic wszystko to co nasza ikona". Takich "myślicieli", którzy dojdą do podobnego wniosku znajdziesz może kilkudziesięciu, może kilkuset, na kilkadziesiąt milionów sprzedanych spiraconych wizerunków, ukradzionych Alberto Kordzie.

    Porównanie Che i Hitlera wydaje mi się cokolwiek nie na miejscu. Nie te cele, nie ten rząd wielkości ilości ofiar, nie te zamiary, etc. Wydaje mi się, że bliżej jednak do Matki Teresy. "On principle, strong painkillers are even in hard cases not given. According to Mother Teresa's bizarre philosophy, it is "the most beautiful gift for a person that he can participate in the sufferings of Christ". Once she tried to comfort a screaming sufferer: "You are suffering, that means Jesus is kissing you!" The man got furious and screamed back: "Then tell your Jesus to stop kissing." A jednak Matka Teresa nie jest międzynarodowym symbolem okrucieństwa i sadyzmu, prawda?

    No i na koniec: podoba mi się akcja qatryka, który chodzi w koszulce z przekreślonym Che i uświadamia niedoinformowanych. To się nazywa, zdaje się, wolność wypowiedzi. I na pewno nie będę mu tego zabraniać, ani nie nazwę go z tego powodu idiotą.

    By Blogger Oliveira, at 4:03 PM  

  • piszesz:
    "Zły adres. Nie ode mnie zależy, czy fajnie się obnosić i nie ja podejmowałem decyzję o tym, czy Che stanie się symbolem lewicowego buntu, czy też nie."
    no ale podtrzymujesz to umieszczając go na swojej stronie. Dorzucasz swój kamyczek do ogólnej nieświadomości czynów tej postaci. Fakt że pomalowałeś mu usta i wymowa twojego Che jest troche inna, niz zapewne ta ogólno przyjęta. Ale pomyśl sobie co mysli taki "prawicowy oszołom" jak ja: che bandyta -> che z pomalowanymi ustami -> che poplecznik gejów -> geje bandyci:>
    Z drugiej strony mam nadzieję że sie myle ale i lewicowiec może sobie takiego Che zinterpretować: che rewolucjonista -> che z pomalowanymi ustami -> che ikona gejowskiej rewolucji, a rewolucje chyba sam wiesz do czego prowadzą.

    Ja naprawdę nie mam nic przeciwko noszeniu bandytów na koszulkach - w końcu sam też go nosze:> ale chodzi o to czy kryje się za tym świadomość tego kim ten człowiek był. Jezeli nosisz Che w pełni świadom że jego postepowanie było niezbyt oki, ale odpowiada ci on jako symbol ok. Gorzej gdy tak jak napisałem choć kropla jego podłych czynów przemknie wraz z tym zachwytem nad tą lewicową ikoną.
    Zwróciłeś uwagę na wolnośc wypowiedzi - i tak mi przyszło do głowy jak tę koszulkę nosiłem we Francji - cholera może nie jest z nim tak źle, bom w ryja od nikogo nie dostał a jedynie kilka osób sobie ze mna całkiem przyjaźnie pogadało. Jakbym załozył podobną koszulke w Polsce ino z JPII to wydaje mi sie że mógłbym miec problem:> Ja nie chce obalać ikony jaką jest che, bo mi to zwisa, ale po prostu nie podoba mi się gdy wszyscy milczą jaka jest prawda na temat tego człowieka. Pomijam przy tym oczywiście cały ideologiczny kontekst.
    Tak samo jak nie uważam że fajnie by było nosić Pinocheta na koszulce choć to postać bardziej z mojej bajki. I tu przy okazji - widzisz prawica ma takiego swojego Che - jest nim poniekąd Pinochet. Ale przy całej sympatii dla Pinocheta mało kto zaprzecza oczywistym faktom że w pewnych momentach posunął się za daleko. Nikt nie wybiela tego co zrobił i nie zakłamuje historii. Fakt interpretuje się ją różnie, ale żaden wstrętny prawicowiec nie zaprzeczy że przewrót Pinocheta poniósł za sobą ofiary.
    W każdym razie, nie chodzi o to abyśmy komukolwiek zabronili chodzić w koszulce z Che. Ale jeżeli ktoś mówi że Che był bohaterem, że jest wzorem do naśladowania, to uważam że równiez powinno się pozwolić tym którzy uważają Hitlera za bohatera nosić koszulki z jego podobizną i mówić że był dla nich bohaterem.

    I wszystko tak naprawdę rozbija się o tego pozytecznego idiote - nie sądze aby wiekszość z tych ludzi którzy kupują cokolwiek z che wiedząc co robił tak chętnie robiłaby to dalej. Nie wiem jakoś tak nie mógłbym z czystym sumieniem za ikone swoich pogladów wziąć człowieka który zamordował kogokolwiek. CHoćby nie wiem jaki pozytywny i silny przekaz za tym szedł...

    By Anonymous qatryk, at 5:32 PM  

  • jak dla mnie Che był bandytą - podobnie jak Hitler - tyle, że go pewne zdarzenia losowe powstrzymały - to zdjęcie to świetny produkt marketingowy - ludzie fascynują się sztucznym obrazem, oderwanym od rzeczywistości - ot ideały rewolucjonisty - bez przemyślenia, że jeszcze żadna rewolucja nie zakończyła się krwawym podsumowaniem. uważam, że noszenie takich podkoszulek jest niesmaczne - tak jak niesmaczne byłoby noszenie na podkoszulku zdjęcia Pol Pota. kojarzy mi się to z pseudointelektualnym duchem rewolucji popularnej pośród studentów, których tak naprawdę interesuje co wypić wieczorem. no ale o "imidż" trzeba zadbać. więc pakują się w takie ciuszki, nie wiedząc nawet ktoż to na nich, lub też wiedza sprowadza się do tego, że to "cze", "tsche", czy jakoś tak. ale może to kwestia własnego spojżenia na świat

    By Anonymous Anonimowy, at 7:53 AM  

  • http://markonzo.edu tempesc fundingthe http://forums.pmy.myclassifiedsite.com/members/Carpet-Tiles.aspx http://blog.bakililar.az/pressurewashers/ http://www.rottentomatoes.com/vine/showthread.php?p=17358695 http://jguru.com/guru/viewbio.jsp?EID=1534488 http://vzochat.com/en/blog/biofreeze http://tempurpedics.ning.com/profiles/blogs/tempurpedic-pillowcase http://aviary.com/artists/Orbitz

    By Anonymous Anonimowy, at 8:47 PM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home