sobota, sierpnia 18, 2007

Skretyniała lewica odpowiada prawicowemu intelektualiście

Wielce szanowny pan redaktor Warzecha ze znanej z nadzwyczaj wysokiego poziomu intelektualnego gazety "Fakt" raczył tak oto napisać o cytowanym notka niżej artykule: "Zdaje się, że już trochę napisano na Salonie o kuriozalnym tekście z piątkowej "Wyborczej" - niejakiego Tomasza Żuradzkiego, który usiłował udowodnić, że "patriotyzm jest jak rasizm". Tekst jest jednak tak kretyński, że nie sposób przejść nad nim do porządku dziennego." No, panie redaktorze, ja rozumiem, czasami człowiek musi, inaczej go zadusi. Kończ Stasiu i robimy.

"Autor prezentuje typowe dla fanatycznej lewicy przekonanie, że ludzką naturę należy kształtować od nowa, przezwyciężać i instrumentalizować. Nie istnieje dla niego coś takiego jak naturalne cechy człowieka, które są i przyjemne, i mniej przyjemne." Przypominam, że artykuł, o którym pisze -- czy jako kretyńska, fanatyczna lewica mogę użyć wulgaryzmu? -- szanowny pan redaktor zainspirowany został defiladą, a jak wiadomo w naturze nader regularnie pojawiają się czołgi i karabiny wyprodukowane przez zwierzęta, które następnie robią sobie przy tych czołgach zdjęcia, a nawet piszą o nich artykuły. No, ale skoro naturalne jest u człowieka podniecanie się na widok czołgu, nie rozumiem oburzenia pana redaktora, gdy pisze On -- "Gdzie mainstreamowa prawica gloryfikuje egoizm narodowy? Na czym on niby ma polegać? Nie wiadomo, ale w tym zdaniu mamy przemycony pogląd, że prawica gloryfikuje cechy, pochodzące od małp." Ach, no tak, przecież pana Warzechę i polskich polityków prawicowych stworzył Pan Bóg, jakież znowu małpy. Ale... jak to nie wiadomo? Przecież... ach, przeoczyłem nazwisko autora repliki. No, nie spodziewałem się w końcu po panu Warzesze rozumienia tekstu pisanego, poprzestańmy na założeniu, że nie wiadomo.

"[Żuradzki na defiladzie] Widzi jedynie "maszyny do zabijania" i coś moralnie odrażającego. I ogłasza, że do tego wyłącznie sprowadza się cała impreza. A że dla tysięcy innych chodzi w niej o co innego - to są przecież owe emocje pochodzące od małp, z którymi Żuradzki rozprawił się już na początku tekstu." A o co innego niż prezentacja maszyn do zabijania celem pokazania potęgi kraju-raju chodzi w defiladach, panie nie-od-małpy redaktorze? Niech pan nam powie. Ach, niestety na tym się akapit kończy, zapewne dla niepochodzących od małpy jak fanatyczna lewica odpowiedź jest jasna.

"Imputuje Żuradzki jakąś zasadniczą sprzeczność pomiędzy moralnością (szczególnie zabawne jest, że podpiera się tutaj moralnością chrześcijańską; niestety, znowu fałszywie) a poczuciem wspólnoty narodowej. Dziwna to etyka, w której nie ma miejsca na lojalność wobec tych, którzy są nam bliżsi z całkowicie naturalnych powodów." Naturalne powody, naturalne emocje, naturalne -- czy mogę? raz jeden? -- pieprzenie w bambus pana Warzechy niestety nie wyrasta poziomem argumentacji ponad "naturalnie naturalna natura naturalnie powoduje naturalne powody". "Gdyby Żuradzki konsekwentnie stosował moralność, jaką propaguje, powinien pozostać bierny w sytuacji, gdy bandyta będzie gwałcił jego żonę czy dziewczynę." stwierdza pan redaktor. Który niewątpliwie nie pozostałby bierny, tylko schwycił za F16 i w łeb gwałciciela. A może chwyciłby za aparat? W końcu "Fakt" lubi pikantne obrazki.

"Wojsko, wojna, defilady i pokazywanie własnej siły muszą istnieć, ponieważ taki jest realny świat. Nie można z nich zrezygnować, bo rzeczywistość jest, jaka jest." To -- excusez le mot -- naturalna argumentacja prawicy: ma być, jak nam pasuje, bo rzeczywistość jest, jaka jest. Aż dziwne, że nic jeszcze o Bogu pan Warzecha nie zdążył dorzucić. Prawo naturalne pojawiło się już w różnych kontekstach jakieś dziesięć razy a Bóg ani razu? To przeoczenie godnem jest pożałowania.

Reszty tekstu pana Warzechy nie chce mi się komentować. Artykuł pana Żuradzkiego pobudza do dyskusji i przemyśleń (nawet na najważniejszej stronie w całym Internecie, czyli w salonie24, ach, ach) -- artykuł pana Warzechy nudzi. Zakończenie brzmi tak: "Nie wiem, kim jest ten Pan, nigdy nie natknąłem się na inne jego wynurzenia i mam nadzieję, że się nie natknę, istnieje bowiem jakaś granica idiotyzmów, jakie może znieść normalnie funkcjonujący umysł." Kim jest pan Żuradzki, łatwo sprawdzić, gdyż notka biograficzna znajduje się na końcu jego tekstu. Ja zaś niestety na pana Warzechę natykam się częściej, niż bym chciał, ponieważ Interia niekiedy pod chwytliwymi tytułami ukrywa żenujące brednie przedrukowane z salonu24. Pocieszam się tym, że jednak pisanie do Gazety Wyborczej, będące udziałem pana Żuradzkiego jest postrzegane -- nadal -- nieco inaczej, niż produkowanie dla Faktu komentarzy na poziomie "Doda Elektroda mieszka z Elvisem na statku kosmicznym". Naturalnie. I dobrze.

Etykiety: , , , , , ,

1 Comments:

  • "A może chwyciłby za aparat? W końcu "Fakt" lubi pikantne obrazki."

    Ostre.

    By Anonymous grzesie2k, at 9:43 AM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home