wtorek, sierpnia 07, 2007

Tu jest prawdziwa Polska, pt. 2

"W centrum Görlitz niemiecka firma skupuje krew. Połowę dawców stanowią Polacy z okolicy. Zarabiają na wakacje, ciuchy, piwo. Anna ma 42 lata i mieszka w Zgorzelcu. Oddaje z mężem osocze w Niemczech mniej więcej co tydzień. Przy okazji zakupów. Damian ma 18 lat, też ze Zgorzelca. Jak zarobi na osoczu, pojedzie na tydzień nad morze. Przemek i Szymon zrobili w tym roku maturę, mieszkają w niedalekiej Bogatyni. Zbierają na malucha. 55-letni Zdzisław mieszka na wsi pod Zgorzelcem. Jako ochroniarz pilnuje budowy autostrady. W Niemczech nie chcieli jego osocza, to wygarnął pobierającemu krew polskiemu lekarzowi, że zdrajca, bo pracuje dla Niemców. W Polsce za oddanie krwi lub osocza można dostać najwyżej sześć tabliczek czekolady. W Niemczech na tym się zarabia. [...]"
(Gazeta Wyborcza)

"Była kiedyś moda na szczyty - szczyt głupoty, szczyt naiwności, szczyt obłudy... Uczestnicy Woodstocku (oby nie pijani czy znajdujący się pod wpływem narkotyków) mogą oddać i, jak słyszymy, oddają "honorowo" krew - dar życia. Honorowe oddawanie krwi ma wymiar ponadczasowy, symboliczny, ale też bardzo konkretny i aktualny. Oddać krew dla kogoś to znak poświęcenia, oddanie jakby cząstki samego siebie. Polacy nigdy nie skąpili tego daru z siebie dla innych i dla swoich. Szczególnie w sierpniu przychodzi czas na taką refleksję - Powstanie Warszawskie, Cud nad Wisłą... [...] Z Przystanku Woodstock płynie inny przekaz - w atmosferze przesączonej (dosłownie) promilami, łoskotem satanistycznej muzyki i przekleństw oddawana jest krew na potrzeby chorych. [...] Dlaczego na Woodstocku w ogóle ma miejsce to zdarzenie?! Jakie przesłanki kierują osobami wydającymi zezwolenia na tak dwuznaczną akcję? Jeśli powodem jest zbyt mała ilość krwi w bankach, należy udać się do środowisk, które nigdy nie zawiodły i które w sposób trzeźwy podejmują decyzję o oddaniu krwi. Ale tu chodzi o coś innego. Na Woodstock profanuje się wartość krwi. "Róbta, co chceta" osiągnęło absolutne dno, a zawołanie kojarzy się ze szczytem wulgarności i bezmyślności."
(Hanna Wujkowska)

"Codziennie potrzeba krwi od ponad 10 tysięcy dawców. Każda kropla krwi, niezależnie od grupy, jest na wagę złota - nigdy nie wiadomo, która grupa będzie w danym momencie najbardziej potrzebna i której może zabraknąć."
(Polski Czerwony Krzyż)

3 Comments:

  • Właśnie wczoraj byłam w RCKiK oddać krew. Było sporo chętnych, w tym naprawdę dużo nastolatków. Kiedy doczekałam się siedzenia na fotelu z igłą w zgięciu łokcia, panie pielęgniarki zachwycały się zjawiskiem wyruszającej właśnie warszawskiej pielgrzymki do Częstochowy. I wtedy odezwał się siedzący obok mnie chłopaczek, który opowiedział o Woodstok właśnie. Jak było niesamowicie. jakie poczucie wspólnoty. Jaka wzajemna życzliwość. Jak fantastycznie wyglądały bawiące się przy muzyce folkowej dwie zakonnice. Panie pielęgniarki wzruszyły ramionami i odpowiedziały: "Taaaak? to czemu pan tam nie oddał tylko tutaj przyszedł? Proszę pracować ręką, bo coś wolno leci." I nie było to powiedziane przyjaznym tonem.
    Nie sądzę, żeby ten chłopak albo jego dziewczyna, która oddawała krew wraz z nim, jeszcze na Saską wrócili. No ale może to i dobrze, w końcu ich krew najwyraźniej nikomu się nie przyda...

    By Anonymous Qrpikowa, at 1:14 PM  

  • Caritasowi się forsa Jaggera nie podobała, a pani Wujkowskiej (znamy, znamy) krew się nie podoba. To już dzieci nienarodzone i wróg-gej nie wystarczają? Wszystko staje się narodowym symbolem? Tym ludziom kompletnie odwala. I to jest porofesjonalna malkontencka diagnoza, wszędzie świry.

    By Anonymous socjopatyczna_malkontentka, at 2:59 PM  

  • Szedłem sobie dzisiaj na siłownię i tak właśnie myślałem o tym Caritasie...

    By Blogger Oliveira, at 3:43 PM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home