czwartek, września 13, 2007

Dla tych ze złudzeniami...

Siedzący na stoliku poseł PiS, wznosząc toast, plami winem perłową koszulę. - My swoje przystawki już zjedliśmy, wy zjecie swoje i będzie jak w Ameryce!
- Za Amerykę! - chór lekko już zachrypniętych głosów płynie przez otwarte okno hotelu poselskiego razem ze smugami tytoniowego dymu. Za oknem cieplutka noc, w pokoju wręcz gorąco: prawie 10 mężczyzn na 15 metrach kwadratowych: dwóch z Platformy, reszta to PiS.

- Trochę jak w akademiku, co? - PiS-owski poseł z Wybrzeża, już bez krawata i jednego buta, częstuje dietetycznymi wafelkami. - Trzeba odreagować i alleluja! [...] Platforma wygra, my wygramy, potem znowu oni. Jeszcze będą polscy Republikanie i polscy Demokraci. I tak zostanie na sto lat!

- Sto lat! Sto lat! - podchwytują trzej koledzy posła próbujący gwałtownie dźwignąć się z tapczanu do kolejnego toastu.

Rozpoczętą pieśń przerywa brzęk butelek.

- No i się wylało, nie mówiłem?! - najszybszy z parlamentarzystów próbuje pochwycić zielone flaszki, z których wypływa spienione piwo.

Jest sobota 8 września. Niespełna cztery godziny temu rozwiązał się Sejm. [...]

- Ja... bardzo... ep! Proszę panów, ja dzwonię w sprawie do okręgu... dzwonię. Po kogoś... czekam. Czy tu jest zasięg wyłączony?

- Możemy panu pomóc wykręcić numerek.

Parlamentarzysta potrząsa głową i opiera się o szlaban.

- Nieeee... Mnie nie trzeba pomóc, ja wam mogę... pomóc zawsze.

- Dziękujemy. Ale to chyba panu bardziej pomoc potrzebna.

Poseł łypie na nas nieco podejrzliwie. - Nie róbcie sobie jaj z pogrzebu, co? Mnie ryba zaszkodziła zimna... Jeszcze będą... pozytywy.

Komórka spada na chodnik i rozpada się na trzy kawałki. Poseł próbuje je zebrać, po trzeciej nieudanej próbie pozwala sobie wreszcie pomóc. Składamy telefon do kupy, nasz nowy znajomy chowa go do kieszeni jasnej marynarki. Odprowadzamy posła do hotelu.

- Przekroczymy jeszcze próg, przekroczymy. To wszystko przez to, że było za dużo tego "my" i "wy"... Rozumiesz? Za mało zgody... W poprzedniej ka-ka-kadencji było więcej... więcej zgody.

- A teraz co? Nic miłego się nie zdarzyło w kadencji? - pytamy uprzejmie.

- Tam - tego... Są przyjemne chwile, to ktoś imieniny ma, nie? Ale mnie się rozchodzi o pracę. Za mało jest spotkań w regionie, nie? A dużo spotkań trzeba. Teraz do, do, duu... Przeeepraszam. Ep! Teraz będzie więcej spotkań, panowie. Więcej spotkań w regionie. Trzeba z ludźmi. Do ludzi trzeba. Ba-ardzo wam dziękuję. Przepraszam. Dziękuję.

- Też dziękujemy.

Etykiety: , , ,

0 Comments:

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home