wtorek, października 09, 2007

Ofiary solidarnego państwa

W bielskim Szpitalu Pediatrycznym zmarła pięcioletnia dziewczynka. Gdy doszło u niej do zatrzymania akcji serca, lekarze musieli wzywać erkę, bo w szpitalu nie ma już intensywnej terapii. [...] Intensywnej terapii w szpitalu nie ma już od tygodnia. Nie ma też ani jednego zatrudnionego na stałe anestezjologa (na planowe zabiegi dojeżdża ze Śląska). W piątek rozmawialiśmy o tym z lekarzami. Mówili nam, że boją się nieszczęścia, że szpital bez anestezjologa nie może działać. [...] Co się dzieje w bielskim pediatryku? Lekarze, z których niemal każdy przepracował w tym szpitalu przynajmniej kilkanaście lat, nie godzą się ze zmianami wprowadzanymi przez dyrektora (np. łączenie oddziału), uważając, że są one szkodliwe dla małych pacjentów. Tłumaczą też, że nie da się dobrze pracować przy tak małym stanie kadrowym. - Na fali strajków próbuje się wszystkim dookoła wmówić, że nam też chodzi o kasę. To nieprawda! - tłumaczą lekarze. Tymczasem bielski starosta Andrzej Płonka, któremu podlega szpital, broni dyrektora. Tłumaczy, że wyprowadził szpital, któremu groziła katastrofa finansowa, z długów. Z taką argumentacją nie zgadzają się lekarze. - Szpital to nie jest firma, w której liczą się przede wszystkim wyniki finansowe - mówią.
Gdybym był populistą i brał udział w wyborach, teraz bym wstawił ten fragment o limuzynach Giertycha, remontach Fotygi, pogryzionych meblach Dorna (który bardzo się oburzył, ale jakoś na razie pozwu nie złożył) i Kaczyńskiego, mówiącego, że to nieprawda, że państwo jest biedne. Pewnie z Gilowskiej też by się jakis fajny cytat znalazł.

Etykiety: , ,

0 Comments:

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home